Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Tu właśnie moim zdaniem nie problem co się kupi na pierwszy czy kolejny moto ale kto to coś kupuje ! Niestety w obecnych czasach motor stał się oprócz dostępnego dla większej liczby osób ciekawego hobby czy pasji, jednym z synonimów szpanerstwa i źródła adrenaliny. Tu właśnie doszukiwał bym się problemów. Czyli w kwestii, że motory i to głównie szybkie plastiki (o dziwo np. szybkie nakedy jakoś nie - fakt plastik to efekciarski jest :) ) są częstym obiektem pożądania szpanerów i maniaków mocnych wrażeń. Co gorsza również tych co nie mają kasy, a też chcą poszpanować czy zaszaleć i kupują złom który co się zdarza nie spełnia choć podstawowych warunków technicznych - typu sprawne hamulce, sprawna skrzynia biegów i sprzęgło, dobre i właściwe ogumienie, sprawna rama i cała konstrukcja motocykla. Ale w pogoni za pokazaniem się i wrażeniami wszystko jak widać wolno. Gówniarze średnio po 15-20 lat (wiek się zgadza bo wielu nawet prawka nie ma) na plastiku w okresie kiedy kierują nimi hormony i zrobią wiele aby się pokazać czy zaszaleć. Efekt widać. Moim zdaniem bezpieczeństwo na motorze to niestety głównie samokontrola, myślenie i stopniowe nabieranie doświadczenia. I to nie tylko z codziennej jazdy po drogach ale i z treningów poza nimi. Ilu z was którzy jeżdżą na motocyklu trenuje technikę jazdy poza drogami ? To tak jak z samochodami. Ilu ludzi jeździ po 20-30 lat i jeżdżą fatalnie ??? Cała masa. Z motocyklami tak samo z tym że średni staż tych źle jeżdżących jest mniejszy bo motor nie wybacza błędu w postaci wjechania w ścianę czy w inny pojazd bo wymusiło się pierwszeństwo czy wjechało na żółtym na skrzyżowanie, czy też że po prostu wjechało się w samochód co wymusił pierwszeństwo - bo przecież to my mieliśmy pierwszeństwo a on powinien się zatrzymać. Motor szybko uczy , że na drodze nie jesteśmy lepsi czy ważniejsi. A jak ktoś tego nie nauczy się szybko to szybko motor mu to uzmysłowi. Bo w konfrontacji z czymkolwiek innym co porusza się po drodze motocyklista ma ... problemy i to spore. Więc jeżeli nie jest się w stanie przyjąć pewnej drogowej pokory i np. wpada na skrzyżowanie bez spojrzenia czy nic z boku coś nie wyjeżdża lub myśli że wymusi pierwszeństwo na samochodzie, albo że wciśnie się wyprzedzając przed nadjeżdżającym z przeciwka samochodem to niestety nie ma przed sobą świetlanej przyszłości. Analizując większość wypadków łatwo zauważyć ich przyczyny. Pierwszy to nadmierna prędkość. A jak spojrzeć na motocykle które biorą udział w wypadkach wcale nie są to za każdym razem 200 konne R1 w najnowszym roczniku. Często są to motory przeciętne czy słabe. Mające po kilka czy kilkanaście lat do tego w złym stanie technicznym. Co najgorsze z bezmózgiem za kierownicą który twierdzi że na motor prędkość 60-80 km/h to żadna prędkość i nie da się tak jeździć "wolno". I to jest błąd. Bo o ile uderzając w coś z prędkością 60 km/h w samochodzie są szczególnie w nowszych modelach spore szanse na wyjście bez większych obrażeń, o tyle przywalenie w coś choćby przy tych 60 km/h na motocyklu to od razu może się zrobić hardcore. Prosty test dla kamikadze. Spróbujcie wyskoczyć z jadącego pociągu 60-80 km/h na jakieś przydrożne drzewo. Wtedy dowiecie się że prędkość 60-80 km/h to może się okazać za duża dla motocyklisty który nie jest niczym osłonięty poza kaskiem i odzieżą ochronną (pomijam już tych co jeżdżą bez kasku czy w shortach, t-shircie i klapeczkach). Można by tu podawać wiele przykładów. Jednak kluczowe jest jedno zdanie : Motor jak i kilka innych rzeczy na świecie jest dla ludzi myślących nie dla bezmózgów. Dla bezmózgów jest słoma szczególnie ta co wystaje z butów i tanie wino !