Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Cytat: "Krótka przejażdżka, z zachowaniem maksymalnych zasad bezpieczeństwa, zapewnia równowagę i pozwala oszczędzić na psychiatrze, a często nawet na grabarzu." Raff, poki co nie histeryzujmy. Jesli ktos po tygodniu rozłąki z motocyklem (bo tyle minelo od wprowadzenia obostrzen) wiesza sie, zaczyna napie...dalac żone i dzieci, albo oznajmia, ze jest Napoleonem, to znaczy tylko tyle, ze jest świrem i był nim od dawna, a nie że zwariowal z braku moto. Na argument zdrowia psychicznego moze przyjdzie czas po paru miesiacach. To nie Wietnam. Jezdzimy, bo lubimy, a nie dlatego ze musimy z jakiegokolwiek racjonalnego powodu. Nie dorabiajmy ideologii do kija od szczotki i badzmy uczciwi wobec samych siebie co do wlasnych intencji, bo to tez istotny element rownowagi psychicznej. Nawiasem mowiac wiekszosc on-roadowych motocyklistow przez cala lagodna skadinad zime siedziala po domach, bo zimno, bo slisko, bo ciemno, bo niebezpiecznie, bo nisko przelatujace biale niedzwiedzie, a teraz nagle po tygodniu motoabstynencji dostaja krecka. Jezdzijmy, z glowa i tak zeby nie pompowac budzetu sluzb, ale nie oklamujmy sie sami.