Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Przykro mi. Najczęściej, choć nie zawsze wiele zależy od nas samych, ale nie zgodzę się z tym, że to leży w naszych prawych dłoniach, bo uważam, że to leży w naszych głowach. Nie nawiązuję do śp Wiktora, bo go nie znałem, mam natomiast znajomych motocyklistów (najczęściej w wieku "okołodwudziestkowym" rozpoczynających przygodę z motocyklem) w wieku, w którym po prostu brakuje wyobraźni. Młodzi ludzie często są jej pozbawieni i to jej brak w mojej ocenie powoduje tragedie. Umiejętności nabyte na komarkach, mz-kach w części przypadków sprawiają, że do tragedii nie dochodzi. Ja nikomu nie zarzucam braku umiejętności, braku wyobraźni owszem. Wielce prawdopodobne, że bym tego teraz nie pisał gdybym swoją Yamahę miał w wieku nastu czy dwudziestu kilku lat... Niech Wiktorowi ziemia lekką będzie.