Kradzież motocykla w czasie powodzi
Pewien motocyklista z Wielkiej Brytanii postanowił pomóc człowiekowi w czasie powodzi w hrabstwie Essex. Zaparkował swój sprzęt i pobiegł udzielić pomocy poszkodowanemu, ale kiedy wrócił okazało się, że jego motocykl ktoś ukradł. W takich chwilach wiara w ludzkość może zostać utracona bezpowrotnie. Motocklista najprawdopodobniej zostawił kluczyki w stacyjnce motocykla w całym zamieszaniu, a ktoś ten fakt po prostu perfidnie wykorzystał. Jak donoszą brytyjskie media, sprawa została już zgłoszona, a policja szuka amatora cudzej własności.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Zresztą bezczelne kradzieże motocykli w Wielkiej Brytanii nie są nowością. Zobaczcie nagranie, na którym grupka złodzieki przywłaszcza sobie V-Stroma zaparkowanego na strzeżonym parkingu.







Komentarze 2
Pokaż wszystkie komentarzeZawsze się trafi jakaś taka... Lata temu czytałem o gościu który lata paralotnią - nie dokładnie kojarzę czy to o tym samym było - pomagał Policji w poszukiwaniach ludzi, bo paralotnią nisko, ...
Odpowiedzno kradna lepki cholerne, a najgorsze, ze kradna tylko po to, co by sobie pojezdzic i potem sprzet znajduje sie gdzies porzucony w lesie (w najlepszym przypadku, bo czasem jelopy go rozbija albo ...
OdpowiedzMasz rację, w takim wypadku człowieka może jeszcze szybciej szlag trafić niż gdyby złodziej ukradł moto dla siebie. Kiedyś, kiedy mi skradziono moto to gliniarze zabrali mnie do dziupli i tam pokazali części z kilkunastu rozebranych maszyn, w tym i mojej. Sterty gratów z maszyn o które ktoś dbał i troszczył się, które były czyimiś marzeniami...Aż łza się w oku kręciła...Gnoje potrzebowali kilka godzin na poprzekładanie części z różnych maszyn i zmianę numerów i moto szło do sprzedania. Dokumenty mieli z kupionych za grosze rozbitków. Części nie wykorzystane szły do rowu lub na allegro...I najgorszym w tym wszystkim było to że nikt im nic nie mógł zrobić bo byli nieletni a znalezione w dziupli części jak się tłumaczyli kupili na giełdzie...
Odpowiedz