Scorpion MX dominuje w brazylijskim błocie
dzisiaj 13:02 Motocross
KTM SX i EXC 2013 - co nowego? 1
dzisiaj 12:06 Wiadomości
|
Doskonały wybór dla ludzi z brakiem czasu, którzy poszukują szybkiej dawki maksymalnych wrażeń. Aprilia w ostatnich latach wyraźnie chwyciła wiatr w żagle. Sukcesy w WSBK, coraz szersza oferta, coraz lepsza jakość i pozytywne opinie użytkowników. Wszystko to daje argumenty w walce o klienta. Oto kolejny z nich. Przedstawiamy wam turystyczny maxi motard Dorsoduro w wypasionej wersji Factory. W porównaniu z wersją standardową, którą prezentowaliśmy w ubiegłym roku, wykonanie Factory oferuje w pełni regulowany przedni widelec i tylny amortyzator z odrębnym zbiornikiem kompensacyjnym. Ostrzejszy wygląd kombinacji koloru czarnego z czerwonymi akcesoriami uzupełnił szereg lekkich karbonowych komponentów. Z prezentacji sprzed kilku lat wciąż pamiętam wyraźną różnicę we wrażeniach z jazdy, jaką przyniosła wersja Factory w przypadku Pegasa. Pierwsze wrażenia Bazując na moich dotychczasowych doświadczeniach, natychmiast siadam za sterami Dorsoduro wyposażonego w tuningowane wydechy Arrow. Pamiętam, jak bardzo potrafią wzmocnić średnie obroty i jak ich dudnienie zaostrza wrażenie z jazdy. Wzornictwo tej maszyny jest naprawdę wyjątkowo udane, przednie światło ze „strzałką" wysuniętą w górę wygląda doskonale nawet na parkingu. Patrząc na maszynę od tyłu nie można dojść do innego wniosku - jest po prostu boska. W ankiecie na najładniejszy tył Dorsoduro zdecydowanie byłoby w czołówce. Cała grupa dziennikarzy po zajęciu miejsca za sterami Dorsoduro wyraźnie ożywiła się i przypominała podnieconą sforę podczas polowania. Zastanawiałem się nawet przez chwilę, czy do obiadu nie dorzucono nam jakiegoś dopalacza. Maszyna ta niewątpliwie zachęca do dzikiej jazdy i w lusterkach widzę, jak przednie koła moich kolegów co chwila unoszą się w powietrze. Ten motard potrafi to na piątkę, także bez sprzęgła, bez niczego. Nie można się temu oprzeć i wbrew temu, co sobie obiecywałem, także podnoszę przednie koło by trochę się przewietrzyło. Długie siedzenie jest dobrym połączeniem sportowej ławki i miękkości, która pozwala nawet na jazdę trwającą pół dnia. Wyprostowana pozycja i długi skok o dziwo w żaden sposób nie obniżają szybkości i precyzji sterowania przednim kołem, dlatego szybka jazda w zakrętach i hamowanie to szczyt marzeń. Do całkowitej doskonałości można by dołączyć chyba już tylko sprzęgło antyhoppingowe. Tylne koło podczas ostrej jazdy czasami w czasie redukcji biegu nieco szarpie. Tryby pracy silnika Silnik Dorsoduro zestrojony jest bardziej na środek, niż w Shiverze, co w przypadku mojej maszyny w kombinacji z tuningowanym wydechem czyni cuda. Natychmiastowa reakcja zachęca do jazdy ze wskazówką obrotomierza w okolicach sześciu tysięcy obrotów. Dalsze kręcenie silnika jest zbędne. Należy nieco bardziej uważać na szarpanie w trybie pracy Sport. Operowanie gazem na zakręcie należy przeprowadzać bardzo ostrożnie. Na koniec jeszcze w celach porównawczych zamieniamy się motocyklami z kolegą i testuję wersję bez akcesoryjnego wydechu. Przebieg mocy i wtrysk są bardziej delikatne, natomiast samo wrażenie z jazdy spadło o jedną czwartą. Obiecuję sobie, że jeżeli w przyszłości dorobię się Dorsoduro w swoim garażu, wyposażę go we wszystkie możliwe części tuningowe. Popołudniowa trasa powrotna prowadzi miejscami po gorszej nawierzchni, na której w pełni ujawniają się zalety maxi motarda. Nachylenie na pofalowanym asfalcie i trochę żwiru przed zakrętem są tutaj pożądanym urozmaiceniem i za chwilę wszyscy tłoczyliśmy się za prowadzącym jeźdźcem fabrycznym, który jechał niestety na Shiverze i zmuszał nas do spokojniejszego tempa. Czas na pierwszy postój i robienie zdjęć. Po lewej stronie skała, po prawej stumetrowe zbocze doliny. Wąska szosa przeplatana jest krótkimi tunelami wyciosanymi w skale. Co? Tutaj mamy robić zdjęcia i na oślep wjeżdżać w zakręty? Jednak Dorsoduro w takich warunkach czuje się jak ryba w wodzie i wszystkie obawy po chwili znikają. Chociaż w nieskończoność przejeżdżamy tylko przez jeden tunel i trzy zakręty zajęte przez fotografa, długo nie mogę się nasycić tą kombinacją agresywnej pozycji jazdy za szeroką kierownicą i żwawego dwucylindrowego silnika. Dopiero na ostatnim zakręcie o 180° pokonywanym w żółwim tempie trochę czuć większy ciężar dwucylindrowca, ale gdy tempo ponownie się zwiększa, pewność powraca i euforia z jazdy trwa. Za mało gadżetów Po powrocie na parking przed hotelem bardzo niechętnie oddaję kluczyki od Duro. Zawieszenie w Factory jest topowe, można tylko żałować, że w cenie wersji Factory nie wliczono gratów akcesoryjnych, w które wyposażony był mój Dorsz. Maszyna ta jest odpowiednia do krótkich przejażdżek, podczas których niezawodnie dostarczy jeźdźcom sporej dawki adrenaliny i ucieszy przepięknym dźwiękiem silnika w układzie V. Doskonały wybór dla ludzi z brakiem czasu, którzy poszukują szybkiej dawki maksymalnych wrażeń. Patrząc z drugiej strony, entuzjasta mógłby ją nabyć nawet dla samego delektowania się codzienną drogą do pracy. Dane techniczne:
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
KOMENTARZE (8) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
Mam Aprilie Pegaso Trail 660cm3 wrażenie na ulicy jest ponad przeciętne nie ma osoby by nie zawiesiła oka na tym moto! Tak samo będzie z Dorsduro. Przestańcie wypisywać bzdury na temat włoskich motocykli nie jeździcie nie... » czytaj dalej
odpowiedzMysle, ze konkurencja dla KTM-a Duke R, chociaz jak dla mnie to KTM nieporownywalnie lepszy i ladniejszy :)
odpowiedzMówią, że włoszczyzna jest dobra tylko na talerzu ale w rzeczywistości włoska technologia stoi na bardzo wysokim poziomie a awaryjność nie większa niż np. w Suzuki.
odpowiedzidealna do miasta - po prosu przecinak!!
odpowiedzBardzo ładna koza. Pytanie jak trwałość z tą włoszczyzną.
odpowiedzwloskie motocykle, przeciez to nie moze dzialaC! i pewnie do teog kosztuje miliard zlotych
odpowiedzNie ma to jak zaściankowe poglądy ^^
odpowiedz