tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Suzuki GSR 600 kontra Yamaha FZ6, czyli uliczna ³obuzerka -all
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
Dwie najpopularniejsze w Polsce gołe 600-tki w bezlitosnym starciu. Jeśli planujesz zakup któregoś z tych motocykli koniecznie przeczytaj nasz test.

Na „golasy" zapanowała moda. Jeszcze nie tak dawno wielu importerów nie sprowadzało do Polski wariantów danego modelu bez owiewek, a dziś jest to już nie do pomyślenia. Tym bardziej, że naked-bike swoim wyglądem i charakterem nawiązuje do coraz popularniejszych u nas maszyn do freestylu...

Geneza


Reklama


NAS Analytics TAG

Motocykle miejskie utrzymane w duchu „streetfighter" to w tej chwili na rynku żadna nowość. Praktycznie każdy japoński producent ma w swojej ofercie motocykl klasy średniej mniej lub bardziej nawiązujący do nurtu „streetfighter".

Na tej niszy rynkowej Honda od wielu lat klepie model CB 600 Hornet, Kawasaki wypuściła udaną serię Z 750/1000, a Yamaha już trzeci sezon oferuje model FZ6. Przyszedł zatem czas na Suzuki. Produkowany przez koncern z Hamamatsu Bandit 650 po modernizacji prezentuje sobą wiele zalet, ale w zestawieniu z konkurencją mocno odstaje silnikowo i wagowo. Stało się zatem oczywiste dla wszystkich, że nowy średniak Suzuki potrzebuje więcej jadu, a do tego potrzeba mocnego silnika o sportowym rodowodzie.

To, czego od wielu lat fani marki Suzuki oczekiwali z utęsknieniem, ziściło się w tym sezonie. Nowy naked-bike z silnikiem od GSX-R600 to intrygujące połączenie współczesnej sztuki oraz nowoczesnej technologii. Jakie Suzuki wyciągnęło wnioski przyglądając się przez te kilka lat poczynaniom konkurencji? Czy GSR 600 wnosi cokolwiek nowego do tego segmentu rynku? Postanowiliśmy sprawdzić to osobiście porównując go do najpoważniejszego konkurenta na polskim rynku - Yamahy FZ6. Bardzo podobne motocykle, bardzo podobne parametry techniczne, bardzo podobne ceny. Który z nich jest zatem lepszy?

Aparycja

Nie odkryjemy Ameryki twierdząc, że gusta to rzecz subiektywna. Pewne detale jednak różnią oba prezentowane motocykle i na tym chcielibyśmy się skupić. Krótką analizę tego, co styliści zawarli w swych dziełach zacznijmy od Yamahy.

Po trzech latach obecności na rynku wygląd Yamahy zdążył się opatrzeć. Odlewana ciśnieniowo rama, aluminiowy wahacz oraz futurystyczny zestaw przyrządów nie robią już takiego wrażenia, jak w roku 2004. Niezależnie od tego motocykl wygląda proporcjonalnie i ładnie. Co prawda średnio podoba mi się „przekoszony" wyświetlacz funkcji życiowych, ale podobno do wszystkiego można się przyzwyczaić. Zapewne z takiego samego założenia wychodzili konstruktorzy FZ6 projektując jego siodło. Wygląda i sprawuje się ono słabiej, niż to w moim zabytkowym Bandicie, że nie wspomnę już nawet o fajnie tapicerowanym i wygodnym siodle GSRa. Poza tym wszystko w tym motocyklu prezentuje sobą przyzwoity stylistyczny poziom. Ciekawie tłoczony zbiornik paliwa, ładne 5-ramienne szprychy, ładna lampa i dopracowane szczegóły. Aż chce się sięgnąć po jeden z wielu nieśmiertelnych cytatów z komedii Stanisława Barei: „Bardzo dobrze, dostatecznie".

No właśnie, bardzo dobrze, ale jednocześnie dostatecznie. Co ciekawe ten cytat doskonale oddaje ocenę Yamahy w porównaniu z produktem Suzuki. Czy to dlatego, że coś jest z Yamahą nie w porządku? Otóż nie. Yamasze przybył po prostu bardzo wymagający rywal w postaci GSR. Ale do rzeczy...

Ciągle jestem zdania, że umieszczanie układu wydechowego pod siedzeniem to głupie rozwiązanie i myśl tą zdają się potwierdzać ostatnie trendy montowania tłumika pod silnikiem. Niezależnie od tego GSR ma ciągle puszkę tłumika pod siedzeniem pasażera, co skutecznie ogranicza pojemność schowka i wymusza dodatkowe zabezpieczenie wielu elementów przed stopieniem przez rozgrzane rury układu wydechowego.

Na szczęście Suzuki odrobiło pracę domową i wyciągnęło wnioski z dwóch lat królowania FZ-ta na rynku gołych 600-tek. GSR otrzymał bajerancki aluminiowy wahacz z żebrem usztywniającym oraz bardzo ciekawie wyeksponowaną ramę. Do tego, pomimo umieszczenia układu wydechowego w zadupku, całość wygląda zgrabniej i estetyczniej. Ogólnie rzecz biorąc motocykl ten, to siódma woda po kisielu, jaki wielu z nas miało w spodniach widząc po raz pierwszy fotografie B-Kinga. Zresztą powinowactwo GSRa do tej konstrukcji roztrząsaliśmy już na stronach naszego portalu, więc teraz ograniczę się do stwierdzenia, że na żywo nowa 600-tka Suzuki wygląda lepiej niż na zdjęciach. W opinii testujących lepiej niż FZ6. Bardzo ciekawa linia motocykla idzie w parze z wygodą. Do tego konstruktorom z Hamamatsu udało się uniknąć niepotrzebnych „wydumek", takich jak choćby nieczytelny zestaw przyrządów Yamahy.

Napęd

Silniki obu motocykli pochodzą z maszyn stricte sportowych. Jednostka napędowa zainstalowana w FZ pochodzi z drugiej generacji R6. Podobnie jak w przypadku Suzuki jest ona zasilana wtryskiem. Napęd GSRa pochodzi ze sportowego brata GSX-R600.

Dwie szesnasto-zaworowe czterocylindrowe 600-tki, obie o identycznej mocy i momencie obrotowym, co ciekawe przy takich samych obrotach. 98 KM oraz ponad 60 Nm w obu wypadkach to dla tak lekkich maszyn całkiem niezłe wartości. Oszczędzę wam marketingowej papki o całej kosmicznej elektronice zawartej w obu silnikach. Dodam jedynie, że oba motocykle dysponują 6-stopniowymi skrzyniami biegów sprzężonymi z silnikiem przy wykorzystaniu mokrych sprzęgieł sterowanych linką.

To co najbardziej mnie interesowało w jednostkach napędowych, to odpowiedź na pytanie, ile zostało w nich z zadziornego charakteru sportowych protoplastów. Drugim istotnym pytaniem było to, jak dobrze udało się konstruktorom zmodyfikować charakterystykę silników dla nowych potrzeb poruszania się po mieście a nie po torze wyścigowym. Bardzo podobne dla obu maszyny wyniki w tabelach z danymi technicznymi zapowiadały nudę... a jednak. Ale o tym za chwilę.

Podwozie

Tutaj znów dochodzimy do podobieństw. Dwa klasyczne widelce o regulowanym napięciu wstępnym sprężyn to w tej klasie minimum sprzętowe. Jakby nie było Hornet Hondy ma już widelec USD. W obu motocyklach widelec pracuje bardzo podobnie zapewniając całkiem niezłe panowanie nad motocyklem. Raczej nie może być tutaj mowy o precyzyjnym jak cięcie skalpela prowadzeniu R6 lub Gixxera600, ale w końcu jesteśmy w segmencie budżetowym...

Więcej różnic dostrzeżemy w tylnych zawieszeniach. Yamaha to klasyczny aluminiowy wahacz oparty na centralnym elemencie resorująco-tłumiącym w niczym nie różniący się praktycznie od wahacza starego Fazera. Dla odmiany Suzuki pokusiło się o bardzo ładny wahacz nawiązujący swoim wyglądem do sportowych modeli z serii GSX-R. Wygląda to nieźle, a pracuje jeszcze lepiej.

Hamulce w Suzuki wyglądają konkretnie i tak też działają. Dwie tarcze o średnicy 310 mm i czterotłoczkowe zaciski to bardzo duży postęp w porównaniu do tego, co montuje się teraz w innych średniakach Suzuki - GSF i SV. Układ hamulcowy GSRa pracuje bardzo precyzyjnie, moment zadziałania jest wyraźnie wyczuwalny, a motocyklista dysponuje ogromnym zapasem siły hamowania przy każdej prędkości.

W tym zestawieniu FZ6 wypada średnio. Wyposażono go w dwutłoczkowe zaciski, których wygląd (tak między nami) sprawia, że nie byłbyś specjalnie zaskoczony odnajdując na nich nalepkę „Made in China". Oczywiście nie ma tutaj mowy o radialnym mocowaniu, a same tarcze hamulcowe też są odrobinę mniejsze, niż u konkurenta - 298 mm średnicy. Nie ma jednak co marudzić. Golas Yamahy hebluje skutecznie i precyzyjnie. Słowem „bardzo dobrze, dostatecznie".

Filmy

clip fz6
_fz6_gsr600.wmv fz6.wmv
fz6 1 fz6 gsr600
fz6_1.wmv fz6_gsr600.wmv
fz6 gsr600 1 gsr600
fz6_gsr600_1.wmv gsr600.wmv
gsr600 1  
gsr600_1.wmv  
Yamaha kontra Suzuki 01 m
Yamaha kontra Suzuki 02 m
Yamaha kontra Suzuki 03 m
Yamaha kontra Suzuki 04 m
Yamaha kontra Suzuki 05 m
Yamaha kontra Suzuki 06 m
Yamaha kontra Suzuki 07 m
Yamaha kontra Suzuki 08 m
Yamaha kontra Suzuki 09 m
Yamaha kontra Suzuki 10 m
Yamaha kontra Suzuki 11 m
Yamaha kontra Suzuki 12 m
Okiem eksperta, czyli nasz
redakcyjny Ścig - Pazur –
na golasach
scig pazur
Ile w nich jest streeta?

Obydwa motocykle wydają się być zbudowane dla dobrze ułożonych chłopców, którzy ponad dziką walkę o palmę pierwszeństwa w ulicznej walce stawiają na wygodę, elastyczny silnik oraz poręczność - szczególnie w mieście.

Gdybyśmy chcieli określić je mianem fabrycznych streetfighterów - popełnilibyśmy gruby błąd. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na masę. Typowe streetfightery to zwykle około 170-kilogramowe motocykle sportowe pozbawione owiewek, lusterek, seryjnych reflektorów i wszelkich innych detali, które „przeszkadzają" przy freestylowej jeździe i stanowią zbędny balast.


Reklama


NAS Analytics TAG

Rasowy streetfighter stanowi broń używaną do ulicznych wyścigów na krótkich dystansach, bezstresowej jazdy na jednym kole oraz konkretnego palenia gumy bez obawy o zniszczenie tablicy rejestracyjnej czy błotnika. Patrząc na GSRa i FZ6 przychodzą na myśl skojarzenia z maszynami precyzyjnie opracowanymi w zaciszu ciepłego biura, niż z bezlitosną profanacją sportowego Superbike'a dokonaną w czeluściach cuchnącego garażu, gdzie szlifierka kątowa, młotek i spawarka są podstawowymi narzędziami pracy konstruktora.

Oczywiście konstruktorzy starali się zachować podstawowe zasady nurtu street - jest więc szeroka kierownica, brak osłon, jednostka napędowa wywodząca się z maszyny sportowej oraz konkretne hamulce.

Jeżeli jesteśmy już przy hamulcach, to wydaje mi się, że zaciski ze starego Fazera były łatwiejsze do wyczucia oraz odrobinę skuteczniejsze. Wielce niepokojące i całkowicie bezużyteczne w obydwu motocyklach są fabryczne opony. Kilkakrotne próby wykonania konkretnego stoppie kończyły się najczęściej nieśmiałym „piii..." oraz uślizgiem przedniego koła. Panom producentom opon proponuję mały test - możemy posadzić ich na tylnym siedzeniu GSRa czy FZ6, za sterami sadzamy Raptownego, który ustanowił rekord Polski w jeździe na przednim kole.

Niech Hubert rozpędzi się do 140 km/h i wciśnie przedni hamulec w taki sposób, w jaki robi to w swojej R1. Powstaje pytanie - który pasażer - GSRa czy FZ6 prędzej będzie musiał sprzątnąć po sobie tylne siedzenie ? Z przykrością muszę stwierdzić, że opony zakładane na przód są fatalne. Jeżeli kierowca któregoś z tych motocykli zmuszony zostanie do awaryjnego hamowania na seryjnych oponach, to życzę mu wiele szczęścia przy próbie uniknięcia poślizgu.

Całość „streetfighterowego" obrazu psują zbyt futurystyczne, ale bardzo charakterystyczne i podobne do siebie reflektory przednie, wykonane w technice rodem ze Star Trecka. Patrząc na nie, nasunęło mi się skojarzenie z sercem. Kochane motorki... Układ wydechowy FZ-ta brzmieniem nawiązuje raczej do odkurzacza pokojowego, niż do dynamicznych i buntowniczych streetów z charakterem. Lepiej jest w przypadku Suzuki, ale swoją drogą ciekawe, czy ekolodzy jeżdżą na motocyklach? Wątpię.

Ale dosyć gderania. Pomimo małej pojemności, motocykle wykazują dosyć konkretny moment obrotowy przy rozsądnych obrotach. Na miasto oraz do jazdy na kole jak znalazł. Do tego dochodzą świetnie spasowane i w miarę cicho pracujące skrzynie biegów. Ciekawe jak z awaryjnością? Za jakieś 2 lata na pewno będziemy w stanie stwierdzić coś więcej na ten temat.
Siadając za sterami można odnieść wrażenie „zespolenia" się z motocyklem.
Wszystko jest na miejscu, rozkład rąk, siedzenia i podnóżków jest w sam raz. A propos podnóżków - tylne podnóżki w GSR-600 są pewnego rodzaju pomyłką technologiczną bądź wadą fabryczną. Długie ramię oraz wahliwość tego elementu nie pozwoliły czuć się zbyt pewnie podczas jazdy na jednym kole z jedną nogą właśnie na tylnym podnóżku. Wizualnie ramiona tylnych podnóżków wyglądają niczym prymitywna konstrukcja sklecona na poczekaniu przez 9 lenie dziecko na lekcji techniki.

Na kole

Pomimo mało pochlebnych opinii na temat przedniego zawieszenia, opon oraz zbyt dużej, jak na golasy, masy, warto pochwalić obydwa motocykle za to, jak zachowują się podczas jazdy na tylnym kole.

Suzuki i Yamaha nie mają absolutnie żadnych problemów z tym, żeby dźwignąć wysoko w górę swoje przednie koła. GSR natychmiast podniósł przód za pomocą sprzęgła i średnich obrotów. W przypadku FZ6 potrzebne było sprzęgło oraz znacznie wyższy zakres obrotów, przy czym, gdy motocykl już wstał, można było tak jechać i jechać bez obawy o brak mocy czy stabilności.

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie Yamaha. Motocykl zdawał się byś stworzony do jazdy na tylnym. Po wykonaniu wielu przejazdów na tylnym kole nie wykazywał żadnych objawów zmęczenia. Wentylator nie chciał się włączać, a tylny hamulec nie chciał się grzać.

W przypadku Suzuki wentylator pracował cały czas, a podczas krótkiego postoju zauważyłem objawy grzania się z tylnego zacisku. Czyżby klocki manifestowały swoją niechęć do tego typu zabaw ?

Suzuki wydawał się być bardziej stabilny podczas wheelie. Pomimo kolein i nierówności, sprzęt robił swoje, nie zważając na nierówności, koleiny i szyny tramwajowe. Z Yamahą było trochę trudniej. Każdy garb, nierówność i koleina wymagała wzmożonej uwagi i większego balansu ciałem. Motocykl ten spodobał mi się jednak bardziej niż GSR. Być może dlatego, iż miałem przyjemność spędzenia większej ilości czasu w jego siodle (a raczej na jego podnóżkach)? A może faktem sprzyjającym mojej ocenie była sprawa długości tylnego błotnika i rejestracji? Mimo tego, że w obydwu egzemplarzach zamocowane były wstrętne, ekologiczne i okropne tylne chlapacze, Suzuki wydawało się mieć błotnik o odpowiedniej długości (czyt. nie przeszkadzający w jeździe na jednym). Yamaha zaś miała szpetny chlapacz skutecznie utrudniający naprawdę wysokie podniesienie przedniego koła w górę.

Pomimo zachowania wszelkich procedur bezpieczeństwa oraz bezmiaru zdrowego rozsądku po zakończeniu testu chlapacz FZ6 został znacząco przeprofilowany, a tablica rejestracyjna, przypominała kawałek poszarpanej blachy z pobliskiego składu złomu. Tak więc gorący apel do producentów - Panowie, nie zakładajcie tych wstrętnych, czarnych kawałków plastiku, nie tylko psujących sylwetkę motocykla, ale i utrudniających jazdę na jednym kole !!!

Podsumowując - jeżeli miałbym mały worek pieniędzy i chciałbym sprawić sobie całkowicie nowy motocykl do jazdy na tylnym kole, stawiałbym właśnie na GSR 600 czy FZ6. Nie spotkałem się dotychczas z równie dobrze wyważonymi i poręcznymi motocyklami seryjnymi do jazdy na tylnym, które nie są ani nerwowe, ani zbyt ciężkie, ani duże gabarytowo. Dzięki małej pojemności motocykle nie wykazują absolutnie żadnego szarpania, a charakterystyki silnika obu maszyn są całkowicie linearne. Ciąg jednostki napędowej wydaje się być wprost proporcjonalny do ruchu manetki gazu.

Moim zdaniem, motocykle mogłyby troszkę lepiej i łatwiej jeździć na tylnym kole, gdybyśmy założyli większe zębatki tylne. O ile GSR nie jest jeszcze motocyklem używanym w świecie freestyle'u ulicznego, o tyle FZ6 stanowi częste narzędzie pracy stunterów. Jako przykład można by podać postać naszego kolegi z Moskwy - Aleksieja „Porzarnika" ze stuntcrew.ru, który w swojej całkowicie seryjnej FZ6 założył jedynie większą zębatkę tylną, nie dbając o detale typu przeróbka smarowania czy jakiekolwiek upiększenie motocykla.

Yamaha kontra Suzuki 14 m
Yamaha kontra Suzuki 15 m
Yamaha kontra Suzuki 16 m
Yamaha kontra Suzuki 17 m
Na trasie

Na trasie oba omawiane motocykle czują się jak polityk Samoobrony w Pałacu Sprawiedliwości - czyli trochę nieswojo. Co prawda FZ6, który wpadł w nasze ręce kilka dni wcześniej wykonał szybki przelot na Mundial do Berlina, ale o ile nam wiadomo jego właściciel nie planuje w najbliższym czasie kolejnych tego typu wyjazdów.

Brak owiewek skutecznie zniechęca do dłuższych wyjazdów. Powyżej prędkości 140 km/h napór powietrza na ramiona kierowcy jest już tak duży że skutecznie ogranicza przyjemność z jazdy. Co prawda mocy obu maszynom starcza, aby bez problemu rozpędzać się do prędkości ponad 200 km/h, ale to i tak prędkości wirtualne w tego typu motocyklach.


Reklama


NAS Analytics TAG

Gdy już jednak jedziesz GSRem na trasie od razu zauważysz zbyt miękko zestrojony przedni widelec. Motocykl pływa na zdrapkach i koleinach zupełnie, jakby jego przednie zawieszenie skonstruowano dekadę wcześniej. Sytuację bardzo poprawia podciągnięcie napięcia wstępnego sprężyn. Tył sprawuje się bez zarzutu, choć znać o sobie daje bardzo szeroki kapeć. Oczywiście wygląda on fajnie, ale nie każdy lubi gdy mu zad „zachodzi" na winklach. Hamulce działają pewnie a skrzynia biegów jest tak precyzyjna, że do jej obsługi wystarczy siła woli.

Yamaha za miastem sprawuje się podobnie jak GSR, czyli przyzwoicie. Zachowanie motocykla na drodze jest poprawne, choć fabrycznie montowane opony BT020 nie skłaniają do szaleństw, zwłaszcza na mokrym. Podobnie jak konkurent, FZ6 sprawnie pokonuje drogi o każdym stopniu krętości i podobnie jak w przypadku Suzuki dobrze jest podciągnąć trochę zawieszenia co poprawi stabilność pojazdu. Hamulce działają, biegi się przełączają - słowem wszystko działa tak jak powinno.

W obu maszynach pasażer dysponuje w miarę wygodnym siodłem, przyzwoitą ilością miejsca na nogi oraz wygodnym uchwytem. Trochę trudno mi wyobrazić sobie zabranie w drogę większego bagażu, przede wszystkim z uwagi na wciśnięte pod siedzenia tłumiki, a także przez brak punktów mocowania bagażu. Nie mamy jednak żalu do skośnookich konstruktorów, ponieważ wszyscy wiemy, że te motocykle nie zostały stworzone do turystycznych wojaży.

Na mieście

Miejska dżungla to miejsce, jakie technologiczna ewolucja wybrała na miejsce egzystencji obu naszych pupili. Jak każda dżungla, również ta miejska, nie jest miejscem dla przeciętniaków i słabeuszy. Właśnie dlatego od samego początku przekonany byłem, że właśnie to środowisko ujawni najwięcej różnic między obiema 600-tkami.

Zacznę od sprawy z pozoru banalnej. Mam tutaj mianowicie na myśli odgłosy wydobywające się z obu motocykli. Na światłach GSR warczy na stojące obok samochody dając do zrozumienia, że miejskie Pole Position to terytorium jego i tylko jego. W tym samym czasie FZ6 buczy sobie niewyraźnie, jakby zawstydzony tym, że przed chwilą leciał na gumie środkowym pasem. Sytuacja wygląda analogicznie gdy oba sprzęty ruszają z miejsca. Miły, gardłowy ryk spod siodła Suzuki i wygłuszony, nijaki dźwięk Yamahy. Tutaj w roli miejskiego chuligana lepiej sprawuje się Suzuki, jego tłumik brzmi lepiej, niż niejedna akcesoryjna puszka.

Skoro jesteśmy już przy odjeżdżaniu spod świateł, to w oczy rzuca się inna charakterystyka obu silników. Suzuki dysponuje znacząco lepszym uciągiem z niskich i średnich obrotów, co jest znakomitą ilustracją starej prawdy, że suche dane techniczne nie zawsze dobrze oddają stan faktyczny. Co to oznacza dla Ciebie? Mając na obrotomierzu GSRa 4000 obrotów możesz śmiało odkręcać nawet na piątym i szóstym biegu. Motocykl pójdzie do przodu bez żadnego dąsania się. Gdy próbujesz tego samego na FZ-cie, ten w odpowiedzi rzuca Ci zaskoczonym tonem „Yyyy, już teraz?"

Czterocylindrowiec Suzuki teoretycznie dysponuje taką samą mocą jak silnik Yamahy, ale moc tą jest znacznie łatwiej wydobyć z silnika. GSR jest jakby bardziej radosny i spontaniczny jeśli chodzi o oddawanie mocy, widać że łykanie kolejnych samochodów i szybkie starty spod świateł sprawiają mu frajdę. Zupełnie jak różnica miedzy Rossim a Pedrosą, albo Goldbergerem a Ahonenem. Z takim kumplem znacznie fajniej lata się po mieście. W kategorii silnika - duży plus dla Suzuki.

Pozytywnie zaskoczyła mnie skrzynia biegów Yamahy. Mając już spore doświadczenie ze wszelkiej maści wyrobami tego koncertu z góry i dobrodusznie założyłem pewien próg tolerancji dla manier rzeczonego podzespołu. Okazało się to jednak zupełnie niepotrzebne. Skrzynia Yamahy pracowała bardzo dobrze i co ciekawe - cicho. Jednak w zestawieniu ze skrzynią GSRa znów powraca do głowy pojęcie „Bardzo dobrze, dostatecznie". Bardzo dobrze jak na Yamahę, dostatecznie w porównaniu z rewelacyjną skrzynią Suzuki. Przeniesienie „radosnej mocy" GSRa na asfalt jest precyzyjne i ciche jak w żadnej chyba gołej 600-tce. Zmiana przełożeń w górę i w dół, ze sprzęgłem czy też bez niego nie stanowi problemu dla tej skrzyni. Znowu plus dla Suzuki.

W mieście przydają się dobre hamulce. Wspomnieliśmy już wyżej, że rodzice zadbali trochę lepiej o Suzuki niż o Yamahę. Wszyscy Ci, którzy odejście od monolitycznych czterotłoczkowych zacisków Yamahy uznali w 2004 roku za krok w tył, mieli rację. Oczywiście różnica w działaniu układów hamulcowych nie jest dramatycznie wielka, ale znów w naszym teście lepiej wypada Suzuki.

Już wiesz, że oba motocykle dostały od nas minusa za montowane fabrycznie opony, z tym że Yamaha dostała minusa dłuższego. Opony Bridgestone BT020 nie nadają się do eksploracji granic możliwości zawieszenia i silnika w FZ, nawet jeśli chodzi tylko o miejskie możliwości. Jadąc na tych gumach nigdy tak do końca nie wiesz co się dzieje na linii ich kontaktu z jezdnią. Bridgestone'y BT014 montowane w GSRze też Cię nie rozpieszczą. Trzeba porządnie je rozgrzać, a jeśli nie masz na to miejsca lub czasu - lepiej uważaj z gazem i heblem.

Ogromnym plusem Suzuki jest bardzo funkcjonalny i czytelny zestaw przyrządów. Duży analogowy obrotomierz oraz mnóstwo ciekłokrystalicznych wskaźników informujących Cię o wszystkim tym, co dzieje się z motocyklem. Nowością w klasie jest zastosowanie wyświetlacza informującego o tym, które aktualnie wybrałeś przełożenie. Sprawa niby znana od dawna, ale bardzo przydaje się w mieście. Wskaźniki Yamahy wypadają w tym porównaniu bardzo blado. Papugowany po Kawasaki pomysł na ciekłokrystaliczny obrotomierz sprawdza się średnio. Jeżdżąc FZ-tem musiałem zastanawiać się o co chodzi na wyświetlaczach, podczas gdy na Suzuki wie się to intuicyjnie. Kolejny plus dla GSRa

W mieście GSR okazuje się dynamiczniejszy, ma wyczuwalnie lepsze hamulce, lepszą skrzynię oraz bardziej zawadiackie brzmienie. Wszystko to sprawia, że Suzuki wydaje się być bardziej pewne siebie, bardziej zadziorne i obdarzone bardziej wyrazistym charakterem. Właśnie takim łatwiej jest przetrwać w dżungli.


Yamaha kontra Suzuki 13 m
Yamaha kontra Suzuki 22 m
Yamaha kontra Suzuki 32 m
Yamaha kontra Suzuki 33 m
Nasz werdykt

W każdym z naszych testów staramy się nie tyle wytykać konstruktorom wszelkie niedoskonałości i wady motocykli. Przede wszystkim staramy się odkrywać ich zalety, a następnie określać dla jakiej grupy kierowców dany motocykl będzie najodpowiedniejszy. W tym konkretnym wypadku nie mamy tego komfortu, gdyż te dwie maszyny to zaciekli rynkowi wrogowie walczący o serca tych samych klientów.

Oba motocykle kosztują tyle samo - 29 900 zł. Suzuki w niczym nie ustępuje produktowi Yamahy, natomiast w kilku dziedzinach GSR jest wyraźnie lepszy od konkurenta. Naszym zwycięzcą jest zatem Suzuki GSR 600.


Reklama


NAS Analytics TAG

Fani Yamahy nie powinni jednak popadać w rozpacz. Suzuki wygrywa potyczkę, ale wojna trwa dalej. Sezon 2007 przyniesie nam nowego FZ 6 i wtedy walka wręcz rozgorzeje na nowo. Z przyjemnością przygotujemy dla was kolejny test, w którym porównamy dzisiejszego zwycięzcę i nową Yamahę. Nie ulega jednak wątpliwości, że FZ wymaga modernizacji i to dosyć poważnej, aby dotrzymać kroku nie tylko świetnemu GSRowi, ale też nowemu Hornetowi, którego wprowadzenie na rynek niedawno zapowiedziała Honda.

Dane techniczne

Napęd Suzuki GSR 600 Yamaha FZ6
Typ: czterosuwowy, chłodzony cieczą zterosuwowy, chłodzony cieczą
Układ: czterocylindrowy, rzędowy czterocylindrowy, rzędowy
Rozrząd: DOHC, cztery zawory na cylinder DOHC, cztery zawory na cylinder
Pojemność skokowa: 599 ccm 599 ccm
Średnica x skok tłoka: 67 x 42,5 mm 65.5 x 44.5mm
Stopień sprężania: 12,5:1 12,2:1
Moc maksymalna: 98 KM (72 kW) przy 12 000 obr/min 98 KM (72 kW) przy 12000 obr/min
Moment obrotowy: 65 Nm przy 9600 obr/min 63,1 Nm przy 10000 obr/min
Zasilanie: wtrysk paliwa SDTV 38 mm wtrysk paliwa TCI 36 mm
Smarowanie: z mokrą miską olejową z mokrą miską olejową
Rozruch: elektryczny elektryczny
Akumulator: 12V 8Ah 12V 8Ah
Zapłon: z mikroprocesorem z mikroprocesorem
Przeniesienie napędu

Silnik-sprzęgło: koła zębate, 1,93 koła zębate
Sprzęgło: wielotarczowe, mokre wielotarczowe, mokre
Skrzynia biegów: sześciostopniowa sześciostopniowa
Przełożenia: 1:2,79; 2:2,00; 3:1,600; 4:1,36; 5:1,21; 6:1,09 1: 2,846, 2: 1,947; 3:1,556; 4:1,333; 5:1,190; 6:1,083
Napęd tylnego koła: łańcuch, 3,00 łańcuch
Podwozie

Rama: otwarta, boczna, aluminiowa otwarta, boczna, aluminiowa
Kąt pochylenia główki ramy: 25* 25*
Zawieszenie przednie: teleskopowe 43 mm, skok 130 mm teleskopowe, 43 mm skok 130 mm
Zawieszenie tylne: wahacz aluminiowy, skok 134 mm wahacz aluminiowy, skok 130 mm regulacja napięcia wstępnego sprężyny
Hamulec przedni: podwójny tarczowy 310 mm, zaciski czterotłoczkowe podwójny tarczowy, 298 mm, dwa zaciski dwutłoczkowe
Hamulec tylny: tarcza 240 mm, zacisk jednotłoczkowy pływający pojedynczy tarczowy, 245 mm
Opony przód/ tył: 120/70 ZR17/ 180/55ZR17 120/70 ZR17/ 180/55ZR17
Wymiary i masy

Długość: 2090 mm 2096 mm
Szerokość: 795 mm 749 mm
Wysokość: 1075 mm 1214 mm
Wysokość siedzenia: 785 mm 795 mm
Rozstaw osi: 1440 mm 1440 mm
Minimalny prześwit: 130 mm 125 mm
Masa pojazdu gotowego do jazdy: 183 kg 187 kg
Dopuszczalna masa całkowita: 420 kg 425 kg
Zbiornik paliwa: 16,5 l w tym 3,5 l rezerwy 19 l w tym 3,5 l rezerwy
Pojemność miski olejowej: 3,9 l 3,4 l
CENA w zł 29 900 29 900



Importer: Importer: Suzuki Motor Poland, ul. Jagiellońska 74, 03-001 Warszawa, tel. 0-801 88 01 38, www.suzuki.pl Mitsui Motor Polska sp. z o. o., 01-304 Warszawa, ul. Połczyńska 120c, tel.: (0-22) 664 42 98, www.yamaha-motor.pl, yamaha@mmp-yamaha.com.pl

Dziękujemy firmie POLand POSITION - autoryzowanemu dealerowi Suzuki - za dostarczenie ubrań z firmowej kolekcji Suomy.

Wszystkie ubrania, noszone przez modelki na zdjęciach, są do nabycia w:

POLand POSITION
ul. Puławska 34,
05-500 Piaseczno

telefon: (22) 716 66 66
fax: (22) 716 68 68

www.polandposition.pl

 
Yamaha kontra Suzuki 35 m
Yamaha kontra Suzuki 36 m
Yamaha kontra Suzuki 38 m
Yamaha kontra Suzuki 39 m
Yamaha kontra Suzuki 40 m
Yamaha kontra Suzuki 44 m
Yamaha kontra Suzuki 45 m
Yamaha kontra Suzuki 46 m
Yamaha kontra Suzuki 47 m
NAS Analytics TAG

Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s± prywatnymi opiniami u¿ytkowników portalu. ¦cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶æ opinii. Je¿eli którykolwiek z komentarzy ³amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usuniêty. Uwagi przesy³ane przez ten formularz s± moderowane. Komentarze po dodaniu s± widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadaj±cym tematowi komentowanego artyku³u. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu ¦cigacz.pl lub Regulaminu Forum ¦cigacz.pl komentarz zostanie usuniêty.

NAS Analytics TAG
Tagi

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualno¶ci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep ¦cigacz

    na górê