tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Najważniejsze motocykle 2012 roku NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Najważniejsze motocykle 2012 roku

Autor: Łukasz "Boczo" Tomanek 2012.12.31, 12:34 13 Drukuj

Rok 2012 kończy się dosłownie za kilkanaście godzin. Producenci motocykli, projektanci, inżynierowie i spece od marketingu też będą balować. Jedni bardziej inni mniej. Postanowiliśmy się zastanowić nad wszystkimi sprzętami, które pojawiły się na rynku w tym roku i wybrać najważniejsze z nich. Niektóre z nich były lekko zmodernizowanymi wersjami aktualnych modeli, inne zupełnie nowymi konstrukcjami, a jeszcze inne totalnie zmieniły  światło padające na rynek motocyklowy. Zapraszamy do naszego podsumowania motocykli, o których będzie się mówiło o wiele dłużej niż tylko w dniu premiery, ponieważ trwale odcisnęły swoje piętno na rynku motocyklowym.

Ducati Panigale

Dziwimy się, że Panigale zjechało z taśmy produkcyjnej, a nie wyjechało na czerwony dywan z wielkiej, białej limuzyny. Status gwiazdy spoczął na tym motocyklu na długo przed tym, zanim ktokolwiek miał okazję się nim przejechać. Panigale miało być superlekkie, super mocne i miało zniszczyć cały świat za pomocą broni zagłady – silnika Superquadro. Kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy ten silnik, opadły nam szczęki. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy tak kolosalnych tłoków na tak niewielkim skoku, które w dodatku zostały ustawione w konfiguracji V2. Do tego dochodzą radykalne rozwiązania w postaci bezramowej kostrukcji, kosmiczna elektronika i mnóstwo systemów wspomagających kierowcę. Panigale jest niesamowite z jeszcze jednego powodu. Rozwiązania rodem z MotoGP jeszcze nigdy nie były tak wyraźnie namacalne w motocyklu drogowym, który może kupić sobie każdy i co najlepsze, poruszać się nim po ulicach. To jednak byłoby marnotrawstwo bo naturalnym habitatem, w którym Panigale z mocą 195KM i masą 188 kg błyszczy będzie tor wyścigowy. Należą się także brawa specom od PR, którzy rozpalili we wszystkich emocje i wywołali pragnienie posiadania tego motocykla zanim ten zdążył cokolwiek wygrywać.

Honda NC700X

W dzisiejszych czasach cholernie trudno zrobić rewolucję. Głównie dlatego, że już wszystko zostało wynalezione. Mamy potężne silniki, kontrole trakcji, elektroniczne zawieszenia, które wiedzą, po czym jedziemy i same dostosowują się do nawierzchni. Honda zdecydowała się na coś zupełnie innego. Zamiast budować kolejny zdecydowanie zbyt mocny motocykl do cywilnego użytku, zbudowała coś, co można określić lekarstwem na kryzys. Seria NC700 to motocykle, które są komfortowe, przystępne (bardzo) cenowo, świetnie jeżdżą, palą śmieszne ilości paliwa rzędu 3 litrów na 100km, są praktyczne i mało prawdopodobne, że się popsują. W naszych papierach liderem jest NC700X. Sprzęt lekki, poręczny i naprawdę dynamiczny dzięki momentowi obrotowemu na niskich obrotach, daje kierowcy smak turystycznego enduro i potężne oszczędności. A to wszystko za naprawdę dobre pieniądze. Rozkładając NC700X na czynniki pierwsze mamy podane jak na tacy ingredienty sukcesu.

Yamaha T-Max 530 

Pierwszy T-Max był czymś w rodzaju rynkowego szoku. Wyglądał jak skuter, ale jeździł jak motocykl. Działo się tak dzięki zamontowaniu silnika w ramie, w środku motocykla, bez konieczności montowania potężnej przekładni przy tylnym kole. T-Max  był świetnie wyważony i jeździł tak, że mógł spokojnie zawstydzać niektóre motocykle sportowe, dlatego też nikt nie sądził, że można go ulepszyć. Jednak udało się. Zastrzyk 30 cm3 spowodował bardzo wyraźny skok momentu obrotowego, dzięki któremu T-Max stał się jeszcze bardziej dynamiczny. Na tyle dynamiczny, aby kierowca chciał nabrać ochoty na bardzo szybką jazdę po zakrętach. Na skuterze! A to swoją drogą dorzuca do szali pozytywności wszystkie zalety skutera, czyli bezproblemową jazdę odkręć i jedź, wielki schowek pod siedzeniem, wiele mniejszych schowków i doskonałą ochronę przed wiatrem. Oto Yamaha R1 wśród skuterów. Oto dowód na to, że nawet mając w ofercie coś z grubsza doskonałego, można to ulepszyć. T-Max nadal pozostaje wyznacznikiem tego czym powinien być sportowy maksiskuter.

Honda Crosstourer DCT

Zazwyczaj nigdy nie wiadomo o co chodzi we wszystkim co ma „cross” w nazwie. Tutaj jednak chodziło o stworzenie motocykla, który mógłby konkurować z wszechmocnym GSem. Zbierzmy więc fakty do kupy: Potężny silnik w prostej linii z VFR1200F, okrojony z mocy ale ze znacznie wzmocnionym dolnym i średnim zakresem obrotów, mistrzowska ergonomia i komfort i przede wszystkim, niesamowita przekładnia dwusprzęgłowa. Jeśli bralibyśmy pod uwagę jedynie dynamikę, Crosstourer wysadza poczciwą Beemkę z kapci bez większego wysiłku. Crosstourer pędzony potężnym V4 jest dramatycznie szybki i jeśli go o to poprosisz, wyrwie ci ręce. Jeśli jednak będziesz chciał, stanie się przyjaznym olbrzymem w trasie i zaskakująco przyjaznym olbrzymem w mieście. Na osobną pochwałę zasługuje podwójne sprzęgło DCT drugiej generacji, które działa bezbłędnie i jest najlepsze właśnie w tym motocyklu, czyniąc z niego szczyt technologicznego rozwoju i przystępności dla kierowcy, dzięki czemu może on swobodnie czerpać przyjemność z turystyki nie zaprzątając sobie głowy zmianą biegów. Co niemniej ważne, DCT doskonale radzi sobie w momencie, kiedy akurat nie chcesz swobodnie włóczyć się po trasie, ale masz ochotę trochę poszaleć. Najważniejsze jest jednak to, że Honda jako jedna z ostatnich wdała się do walki z GS, a atak okazał się zaskakująco skuteczny.

MV Agusta Brutale 675

Włoskie motocykle oprócz odwiecznego kojarzenia się ze stylem i pasją, kojarzyły się także z wysokimi kosztami i małą przystępnością dla Kowalskiego i Nowaka. I owszem, patrząc na ceny niektórych motocykli MV Agusty i tego, jak bardzo są one egzotyczne, można wysunąć podobne wnioski. Z Brutale 675 jednak sprawa wygląda trochę inaczej. MV Agusta chciała stworzyć motocykl rdzennie włoski, ale dostępny cenowo. I udało się, ponieważ w Polsce motocykl kosztuje 39900 zł, co mając na uwadze rzadkość tej marki w naszym kraju zdaje się być furtką do świata włoskich, szalonych motocykli, przez którą może przejść każdy. Oczywiście nie jesteśmy smutnymi nudziarzami, aby ekscytować się ceną motocykla, zwłaszcza jeśli ten akurat wygląda jak supergwiazda na czerwonym dywanie. Wspaniały design (ten wydech…) idzie w parze z krzykliwą naturą trzycylindrowego silnika rzędowego. Egzotyczne motocykle dla każdego. Jesteśmy na tak!

Bye bye 2012…

Ilość ważnych motocykli w 2012 roku nie była może przytłaczająca, ale pojawiło się kilka naprawdę dobrych sprzętów, które w znaczący sposób mogą przyczynić się do ukształtowania rynku. Naszym zdaniem jednak prawdziwa zabawa zacznie się w przyszłym roku. Wszystkie premiery już się odbyły i można na ich podstawie wywnioskować, że rynek nie tylko wzbogaci się znacząco, ale pojawią się nowe rozwiązania, nowi gracze i nowe konflikty. W całej ten analizie i prognozach można zauważyć jedną bardzo istotną rzecz. Super-mega-wymiatacze nadal są w głowach prezesów wielkich koncernów, dzięki czemu mamy np. Panigale. Zdecydowanie większą uwagę poświęca się jednak przystępności, dobrej cenie i komfortowej eksploatacji. Kto jest temu winien? Oczywiście, koniunktura. Nie martwmy się jednak. Dzięki temu ludzie zaczynają inaczej myśleć, wdrażać nowe pomysły, ulepszać stare i budować naprawdę interesujące motocykle. I oby tak dalej!

  NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 6
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę