tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Lyndon Poskitt. 70 krajw na motocyklu. 5 lat w podroy. Historia, ktr trzeba zna
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
motul belka podroze 950
NAS Analytics TAG
motul belka podroze 420
NAS Analytics TAG

Lyndon Poskitt. 70 krajw na motocyklu. 5 lat w podroy. Historia, ktr trzeba zna

Autor: owca 2022.03.21, 10:34 Drukuj

W czasie prezentacji Husqvarny Norden 901 mieliśmy okazję poznać faceta, który jest ambasadorem tego modelu. To Lyndon Poskitt. Powiedzieć, że Lyndon jest motocyklowym podróżnikiem to tak, jakby niczego nie powiedzieć. Ten śmiałek zostawił ciepłą posadę i podróżował motocyklem po całym świecie, ścigał się na wszystkich kontynentach, odwiedził ponad 70 państw, ale… przede wszystkim zebrał gigantyczną wiedzę o sobie, o ludziach, o świecie i o podróżowaniu. Oto co dowidzieliśmy się od niego w czasie spotkania na Azorach…

Lyndon Poskitt:  Przede wszystkim to był prawdziwy zaszczyt że mogę się z Wami spotkać, a dla tych, którzy mnie nie znają dodam, że spędziłem pięć lat podróżując dookoła świata na motocyklu. Niedługo po tym, jak zakończyłem swoją światową podróż, pojawił się COVID. Spędziłem więc dużo czasu zamknięty w domu, jak większość z nas. I moja przygoda z Nordenem 901 w Skandynawii to była pierwsza podróż od tamtego czasu. Tak więc powrót na motocykl był trochę wyjątkowy, ponieważ spędziłem 18 miesięcy w domu, więc było naprawdę fajnie wrócić na moto. Zacząłem też tak, jak zaczęła się moja kariera motocyklowa na LC 8. Pokochałem ten motocykl, pokochałem silnik i doświadczyłem czegoś nowego. Nie miałem żadnych oczekiwań. Chciałem po prostu ruszyć i cieszyć się tym, a wcześniej byłem dość zaskoczony motocyklem. Osiągi, zachowanie i poręczność motocykla - wszystko bardzo mi się spodobało.

NAS Analytics TAG

Świetnie. Przejdźmy więc do tego, jak wszedłeś w życie podróżnika. Myślę, że każdy marzy o po prostu wystartowaniu, albo rzuceniu pracy, albo zrobieniu krótkiej przerwy w pracy i wyruszeniu w podróż po świecie. Jak Ty to zrobiłeś?

Lyndon Poskitt: Tak, postaram się to dość szybko podsumować, bo to naprawdę długa historia. Zacząłem jeździć na motocyklach, gdy miałem 10 lat i od strony zawodu zostałem inżynierem lotnictwa. Pracowałem w lotnictwie przez 17 lat. Jeździłem wszystko na szlakach, w motocrossie, supermoto, wyścigach szosowych, Enduro. Wszystkiego po trochu. I to wszystko się połączyło, kiedy przeniosłem się do Stanów w 2000 roku i zacząłem jeździć na motocyklach typu Adventure. Więc mój pierwszy motocykl rajdowy kupiłem w 2005 i zacząłem upalać większe motocykle. Uwielbiałem duże motocykle typu Adventure i trochę zainteresowałem się wyścigami przełajowymi, więc zrobiłem Baja 1000 w 2007 na KTM 950 Adventure. A potem dostałem się do Valley Racing w 2013. Zrobiłem w efekcie coś, co  myślę, że jest marzeniem każdego kierowcy rajdowego, to jest wziąłem udział w Rajdzie Dakar. Po pomyślnym ukończeniu rajdu Dakar pojechałem dosłownie w życiowym rajdzie Dakar. Wróciłem do biura w pracy i byłem trochę przybity. I tak naprawdę byłem trochę zagubiony. Nie wiedziałem gdzie chcę być, ale wiedziałem, że chcę jeździć na motocyklach. I tak zacząłem trenować do Red Bull Romaniax i to było w tym okresie treningowym. To był właściwie tydzień przed Red Bullem, kiedy miałem poważny wypadek.

Za bardzo przesadziłem. Jechałem szybciej, niż wynosiło moje tempo i wylądowałem na dłuższy czas w szpitalu z podejrzeniem zawału serca i wszelkiego rodzaju komplikacjami. I właśnie w szpitalu zdałem sobie sprawę, że życie jest za krótkie i zawsze marzyłem o przejechaniu motocyklem dookoła świata i to właśnie postanowiłem zrobić. Zajrzałem więc do Internetu i oczywiście zobaczyłem, co zrobić na początku. Internet stwierdził, że da się okrążyć świat w ciągu czterech miesięcy. Pomyślałem więc: cóż, jeśli jechać dookoła świata tak, jak chcę to robić. To znaczy - dużo off-roadu i chcę też pojechać na kilka wyścigów. Zajmie mi to około roku do 18 miesięcy. Cóż, pięć lat później zakończyłem podróż dookoła świata i to było epickie. W ten sposób moje życie stało się podróżowaniem na motocyklu przez pięć lat. To stało się stylem życia i udało mi się na to zarobić dzięki serii na YouTube. W ten sposób wiele osób dowiedziało się, kim jestem i co robię, i jeździło ze mną po całym świecie przez pięć lat, jeżdżąc moim motocyklem w zasadzie z kontynentu na kontynent i oceniając na każdym kontynencie w tym samym czasie to co widziałem.

Sami podróżujemy motocyklem, ale są to wycieczki które trwają kilka dni, góra 2-3 tygodnie. Czasem bywa zimno i mokro, czasem różne rzeczy chodzą po głowie. A Ty byłem w podróży 5 lat. Co wtedy chodzi po głowie?

Lyndon Poskitt: Tak naprawdę ważne jest, aby mieć jakiś cel w podróży. Jeśli wrócę do początków mojego podróżowania, zanim stało się to moim stylem życia, to rzeczywiście ruszałem w dwutygodniowe wycieczki. Oszczędzałem wszystkie moje dni wolne i lubiłem wybierać się na tygodniowe wyjazdy. To jest takie, jakie uprawia większość z nas. Ale kiedy zjechałem z asfaltu, szczególnie gdy robiłem to solo, to określiłem sobie misję, którą był mój kanał na YouTube. Filmowanie i udostępnianie tego co się u mnie dzieje stało się celem mojej podróży. To dało mi wszystkich widzów, którzy chcieli zobaczyć i poznać więcej świata. To mnie napędzało. Ale przy okazji podróżowanie otwiera Twój umysł. Myślisz o wszystkim. O rodzinie, o tym co zrobiłeś, a nie powinieneś był zrobić, o tym czego nie zrobiłeś, a powinieneś był zrobić. Gdy pędzisz w codziennym biegu najczęściej nie masz chwili na takie refleksje. Podróżowanie pomogło mi przemyśleć wiele spraw i planować co chcę robić dalej.

Działasz z planem, czy bez planu?

Lyndon Poskitt: Na początku mojego podróżowania planowałem wszystko. Pierwsze sześć miesięcy miałem dokładnie zaplanowane. To gdzie będę spał, gdzie będę tankował i cały zestaw tego typu rzeczy. W ten sposób działamy w świecie zachodnim, tak prowadzimy interesy, tak się toczy nasze życie. Wiemy gdzie znaleźć wypożyczalnię samochodów, wiemy gdzie pojedziemy na wakacje. Z czasem jednak wyluzowałem. Zacząłem płynąć z prądem. W końcu przestałem planowanie czegokolwiek. Jedyna rzecz, którą miałem przygotowaną to formalności związane z przekraczaniem granic. Właściwa wiza, odpowiednie dokumenty dla motocykla. Cała reszta to ludzie. Spotykasz po drodze tylu fantastycznych ludzi, że szybko dowiadujesz się gdzie są ciekawe miejsca do zobaczenia, gdzie warto się zatrzymać. Gdy ludzie obserwujący mój kanał dowiedzieli się, że jadę do Stanów Zjednoczonych, zostałem zasypany ofertami pomocy i miejscami na nocleg. Dostałem informację o trasach, których sam bym nie znalazł. Dostałem mnóstwo wskazówek o fajnych trasach, o miejscach które trzeba zobaczyć, co będzie stanowiło wyzwanie. Nikt nie wskazał na nudną trasą, bo ludzie wiedzieli czego szukam. Jechałem zatem w oparciu o wskazówki lokalnych motocyklistów. To buduje dobrą zabawę i przygodę.

To prowadzi nas do kolejnego pytania. Czego taki sposób podróżowania nauczył Ciebie o sobie samym?

Lyndon Poskitt: Przede wszystkim dowiedziałem się, że świat jest zbyt wielki, aby zobaczyć go całego w trakcie jednego życia. Nie ma opcji, aby zobaczyć wszystkie wspaniałe rzeczy jakie są na tym świecie. Ale jednocześnie wiem, że gdzieś tam za horyzontem jest mnóstwo wspaniałych rzeczy. Nauczyłem się tak dużo o geografii, o lokalnym kolorycie, o innych kulturach i rzeczach, których bym nigdy nie doświadczył bez mojej podróży. Dla przykładu, dowiedziałem się bardzo dużo o Stanach Zjednoczonych. Pracowałem tam wcześniej, ale podróżowanie daje zupełnie inny poziom wiedzy o ludziach, o miejscach, o kulturze. Postawiłem sobie za zadanie, aby do tego samego miejsca nigdy nie wracać dwa razy, właśnie z uwagi na ilość miejsc wartych odwiedzenia. Czego nauczyłem się o ludziach? Przede wszystkim tego, że ci którzy mają najmniej, zazwyczaj oferują najwięcej. To było niewiarygodne, doświadczyłem tego w krajach trzeciego świata, w Afryce, w krajach Azji Południowo-Wschodniej, szczególnie w odległych regionach z dala od dużych miast. Ci ludzie często nic nie posiadają, a gotowi są oddać ci wszystko. A pierwsze co od nich dostaniesz, to szczery uśmiech. Odnieś się do kogokolwiek na świecie z uśmiechem, a zostaniesz odebrany jako przyjaciel. Gdy okazujesz irytację i gniew, sytuacja zaczyna się błyskawicznie pogarszać. Po prostu uśmiechaj się, pokazuj że jesteś przyjacielem. Jeśli trzeba negocjuj i powinno się udać. Te wszystkie spotkania zmienimy mnie jako osobę. Gdybyście zapytali moich rodziców, odpowiedzieliby, że po pięciu latach podróży do domu wrócił ktoś inny. Myślę też sobie, że pracując przez lata w korporacji, pracując w lotnictwie próbowałem uformować z siebie osobę, którą tak naprawdę nie chciałem być. Wydawało mi się, że chcę być inżynierem lotniczym, ale okazało się że tak naprawdę chciałem być podróżnikiem. Nauczenie się bycia szczerym samym ze sobą to kolejna lekcja z mojej podróży.

Czy miałeś momenty, gdy zadawałeś sobie pytania typu "Co ja tutaj do cholery robię? Może powinienem być teraz w domu?"

Lyndon Poskitt: Tak. Wielokrotnie mógłbyś tak podsumować sytuację w której się znalazłem, ale jednocześnie uwielbiam podróżować samodzielnie i podczas mojej podróży przez 75% czasu byłem sam ze sobą. Miałem do pokonania pustynie. Sugestie, że nie powinienem tego robić utwierdzały mnie w przekonaniu, że… muszę to zrobić. Przykładem jest pokonanie pustyni Simpsona w Australii. Miałem do zrobienia 600 km. Nie ma tam paliwa, wody, niczego. Jest tylko głęboki piach. Wyliczyłem, że powinienem zabrać około 60 litrów paliwa. Wziąłem więc kanister 20 litrów, kolejny 30 litrów, zalałem 10 litrów do baku i przyczepiłem wszystko do motocykla, na którym już było 50 kilo bagażu, części i wyposażenia. W kopnym piachu jazda takim zestawem to koszmar. Zapakowałem 12 litrów wody. Nie śpieszyłem się, uznałem że w dwie doby załatwię temat, choć inni sugerowali, aby planować podróż na trzy doby. Ruszyłem.

Po pokonaniu 150 km motocykl stanął i przestał dawać znaki życia. Nie miałem pojęcia dlaczego.

Moje serce zamarło. Myślę sobie, że jestem 150 km od ostatniego miejsca, gdzie widziałem człowieka. Wokół pustynia, wydmy, wszystko wyglądało bardzo poważnie. Koniec końców okazało się, że to spalony bezpiecznik. Zajęło mi godzinę znalezienie problemu i naprawienie motocykla. Kiedy już jednak poradzisz sobie z problemem satysfakcja i radość są nie do opisania. Gdy dotarłem na drugą stronę pustyni Simpsona okazało się że nie miałem w ogóle wody, a miałem zbędne 20 litrów paliwa. Moje kalkulacje okazały się kiepskie. Napotkani policjanci nie potrafili ukryć zdumienia, że zrobiłem to w pojedynkę. Tak, oczywiście miałem ze sobą telefon satelitarny, miałem ze sobą nawigację GPS. To bardzo pomocne narzędzia, ale to nie zmienia faktu, że gdy tam jesteś - dzieje się prawdziwa przygoda.

Czy miałeś sytuacje gdy znalazłeś się w miejscu, w którym nie powinieneś być? Gdy przez myśl przebiegało Ci, że jest tutaj trochę zbyt niebezpiecznie?

Lyndon Poskitt: Nie, raczej nie. To znaczy w Afryce kilka razy miałem dziwne i niebezpieczne sytuacje, ale to wszystko jest integralną składową podróżowania. Te niebezpieczne sytuacje to mały procent całości podróży. Powiedziałbym że 99% ludzi na świecie to dobrzy ludzie, którzy kochają i troszczą się o innych. Pomogą każdemu. Jeśli utknąłeś zawsze znajdzie się ktoś, kto ci pomoże. Teraz, po mojej podróży, gdy widzę kogoś stojącego na poboczu drogi naturalną reakcją jest zatrzymanie się i zapytanie czy nie jest tej osobie potrzebna pomoc. Wcześniej zawsze miałem wymówkę, że śpieszę się do domu, do pracy, czy na zajęcia. Mówiąc krótko nigdy nie zastanawiałem się co ja tutaj robię, po prostu uczyłem się z każdej sytuacji w której się znalazłem.

Powiedziałeś, że nie pojedziesz dwa razy w to samo miejsce. To gdybyś miał nieograniczoną ilość pieniędzy - gdzie byś teraz pojechał?

Lyndon Poskitt: Na mojej wyprawie podróżowałem przez sześć kontynentów. 72 kraje, 256 000 kilometrów, 11 wyścigów po drodze. Gdy jednak dojechałem na samo południe Ameryki Południowej, spojrzałem na ocean i pomyślałem że niesamowitym wyzwaniem byłoby pojechać na biegun południowy na motocyklu. To jedyny kontynent na którym nie jeździłem. Oczywiście tutaj wymagania byłyby ogromne. Pozwolenia, budżet, cała lista spraw do załatwienia. Ale gdybym miał dowolną ilość pieniędzy, to tam bym pojechał.

Ostatnie pytanie. Gdybyś miał dać jakąś radę tym, którzy chcą zacząć. Jaka by ona była? Chyba nie trzeba wybierać się w aż 5 letnią podróż?

Lyndon Poskitt: Cóż, niech to będzie dowolna podróż. Nie musi trwać długo. Tak naprawdę mówimy o tym samym. Początkowo chciałem moją podróż odbyć z przyjaciółmi. Z czasem okazało się, że wszyscy którzy deklarowali udział w wyjeździe znajdowali coraz to poważniejsze powody, dla których nie mogą jechać. Najważniejsze to szukać powodów dla których warto coś zrobić, a nie szukać wymówek dlaczego nie warto czegoś robić. Wielu uważa, że nie może podróżować, bo nie pozwala im na to budżet, rodzina, obowiązki zawodowe. Zawsze jednak można znaleźć sposób. Pieniądze można oszczędzić. Ja wielokrotnie spałem na kampingach, jadłem jedzenie, które kupowałem w lokalnych sklepach. Wystarczy rozejrzeć się za sposobami na oszczędzanie środków. Największym wydatkiem jaki miałem i którego nie sposób obejść jest paliwo. Potem transport i podróżowanie między kontynentami. Ale dzięki temu dokonujesz postępów. Nie musisz jeść steka za 50 dolarów, bo nudle za 2 dolary dadzą ci tyle samo energii.

Moja rada jest prosta. Jeśli masz tydzień, to jedź na tydzień. Jeśli masz rok, jedź na rok. Ja sprzedałem wszystko co się dało, wynająłem swoje mieszkanie i uznałem że na rok znikam. Gdy kiedyś obejrzysz się za sobie, będziesz żałować wyłącznie rzeczy, który nie zrobiłeś. Ludzie często pytają mnie co było największą wpadką podczas mojej podróży. Tak naprawdę nie zaliczyłem żadnych porażek. Dla mnie porażką jest brak podjęcia próby zrobienia czegoś o czym się marzyło. A ja zrobiłem wszystko o czym marzyłem. Chociażby Dakar. Tak długo o nim myślałem i w końcu w 2013 roku go przejechałem.

Czyli mamy tutaj jedną lekcję życia poprzez próbę osiągania celów. Wystarczy marzyć i każdy cel można osiągnąć…

Lyndon Poskitt: Dokładnie! A od motocyklowej strony dodałbym jeszcze że od czasu ukończenia podróży miałem mnóstwo pytań od ludzi. Ludzi w bardzo różnym wieku, mających małe dzieci, starszych, ale też takich, którzy pytali czy ich stara Honda CB da radę w podróży, na którą mają 3 miesiące i którzy bardzo chcieliby się gdzieś ruszyć… Zawsze odpowiadałem wtedy - "Jedź! Jeśli sprzęt się popsuje to naprawisz go po drodze, czegoś się nauczysz, wrócisz jako lepsza osoba. Nie szukaj wymówek, jedź!"

Dzięki za rozmowę, aż chce się zacząć pakować!

Lyndon Poskitt: Dzięki, powodzenia!

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

motul belka podroze 420
NAS Analytics TAG
Zobacz rwnie

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep cigacz

    motul belka podroze 950
    NAS Analytics TAG
    na gr