Lewa w górę - machać, czy nie?

Autor: Piotr Baryła 2017.08.28, 15:31 4 Drukuj

Machać, czy nie machać? A jeśli machać, to komu? Jak dziś na polskich drogach wygląda charakterystyczne pozdrowienie LWG, czyli "lewa w górę"?

Kiedyś temat był prosty. Motocykli jeździło niewiele, każdy motocyklista machał każdemu. Tworzyliśmy niewielką, w pewnym sensie zamkniętą społeczność. Oczywiście mam na myśli czasy, w których sam zaczynałem jazdę na motocyklach, bo mój tata z pewnością pamięta jeszcze takie lata, w których jeżdżenie na dwóch kółkach było jeszcze bardziej elitarne i hermetyczne, a na większości zlotów spotykało się tą samą paczkę… Te czasy bezpowrotnie minęły.

Machać skuterzystom, czy nie?

Pierwsze wątpliwości i problemy z gestem pozdrowienia, zwanym skrótowo LWG, zaczęły się pojawiać wraz z zalaniem polskich dróg tysiącami małych skuterków. Większość osób kupujących takie pojazdy potrzebowała taniego środka lokomocji, nie czując przy tym potrzeby przynależności do motocyklowej braci, czy identyfikowania się z naszą społecznością. I odwrotnie - motocykliści nie chcieli mieć nic wspólnego ze skuterzystami. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że od czasu do czasu za kierownicą skutera siedzi młody człowiek, dla którego motocykle są całym światem. Czyta o nich, myśli, marzy i czeka, aż będzie mógł wreszcie zdać egzamin na prawo jazdy i kupić wyśniony sprzęt. Na razie jeszcze nie może, bo przecież wciąż jest dzieciakiem. Pierwsze doświadczenia zbiera za kierownicą skutera, którego wybłagał u rodziców, ucząc się pilnie i walcząc o same piątki na świadectwie. Był grzeczny, nie bił młodszego brata i nie podglądał siostry w łazience... Czekał na ten skuter cały rok i właśnie dumnie pokonuje za kierownicą swoje pierwsze kilometry, a Ty mu nie odmachniesz, nie pozdrowisz go? Dla nas to zwykłe machnięcie ręką, a dzieciakowi świat się zawali, jak nie będzie LWG… Kolejni skuterzyści, którzy podchodzą do jazdy w sposób zbliżony do motocyklistów, to kierowcy dużych maksiskuterów. Oni też jeżdżą dla frajdy, wyruszają w dalekie podróże, mają swoje zloty. Nie widzę powodu, aby im "nie odmachiwać".

Lewa w górze non stop?

Kolejny problem z "lewą w górę" pojawił się na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, kiedy liczba motocykli na Polskich drogach wyraźnie wzrosła. Co innego pozdrowić motocyklistę w trasie raz na pół godziny, a co innego machać ręką co kilkanaście sekund… W ciepłe, letnie dni, na lubianych przez motocyklistów szlakach, szczególnie w weekendy, wypadałoby w ogóle nie opuszczać lewej ręki... Przyznajcie, że to ani wygodne, ani bezpieczne. I w takich okolicznościach chyba w ogóle traci sens. Z drugiej strony byłoby szkoda zupełnie zapomnieć o symbolicznym, tradycyjnym LWG. Fajnie jest pielęgnować takie małe, ale jakże miłe i serdeczne zwyczaje. Z drugiej strony warto pamiętać, że mamy też inne, znacznie bardziej honorowe i godne naśladowania tradycje. Jedną z nich jest zatrzymanie się na poboczu i zaoferowanie pomocy motocykliście w potrzebie. Nawet jeśli nie mamy narzędzi, ani umiejętności. Może rozładował mu się telefon i przynajmniej zadzwonimy po pomoc? Ostatnio, realizując kolejny materiał video na nasz kanał na YouTube zatrzymałem się na poboczu, aby zmienić miejsce mocowania kamery na motocyklu. Niedługo później zatrzymał się obok mnie jakiś motocyklista i spytał, czy potrzebuję pomocy. Tym razem nie potrzebowałem, ale było to bardzo miłe i krzepiące, że ktoś się zainteresował i znalazł chwilę, aby spytać, czy wszystko w porządku. Wracając do tematu przewodniego - machać, czy nie machać? Myślę, że jak ze wszystkim, trzeba zachować zdrowy umiar. Każdy sam najlepiej wyczuje, gdzie leży złoty środek. Ja sam odpuściłem sobie pozdrawianie innych motocyklistów, kiedy jeżdżę na co dzień, po Warszawie. Jest nas tu po prostu za dużo, żeby ciągle machać… Z drugiej strony, jeśli już ktoś pomacha, zawsze staram się odmachać, albo przynajmniej skinąć głową. Do LWG w stolicy powracam pod koniec października, kiedy liczba motocykli na ulicach dość drastycznie spada. Szczególnie w zimne, deszczowe dni miło jest pozdrowić towarzyszy niedoli…

Ręką, nogą, a najlepiej głową…

Mój kolega, który jest Francuzem, podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce był mocno zaskoczony naszym ciągłym machaniem ręką. Opowiedział mi, że u nich funkcję pozdrowienia, ale również podziękowania w stronę kierowców samochodów, przykładowo za ustąpienie miejsca w korku, częściej pełni symboliczne zdjęcie nogi z podnóżka i delikatne jej rozprostowanie. W Polsce spotkałem się z tego typu gestem kilkukrotnie, lecz nie jest on powszechnie stosowany. Osobiście preferuję skinienie głową i z takim gestem sam dość często się spotykam. Nie jest tak absorbujący, jak oderwanie ręki od kierownicy, a z pewnością i tak zostanie zauważony. Tyle, że to już nie LWG… Może więc GWD (głowa w dół), albo NWD (noga w dół)...?

Zdjęcia
Komentarze 4
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali
na górę