Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Witam wszystkich motocyklistów. Szczerze współczuję rodzicom Wiktora, ale niestety troszkę winy chyba jednak leży też po ich stronie. Czytam te wszystkie posty i chciałbym dodać też kilka słów od siebie. Jeżdżę różnymi motocyklami od 1975 roku. Najpierw był Komar z pedałami, potem zakupiłem nową WSK 175 i od razu poczułem różnicę w jeździe ale też wzrósł mój szacunek do mocniejszego żelaza. Potem była Jawa 250 i po kilku latach pierwszy japończyk, czyli Honda CB750.. Kilka lat jazdy tym jakże wdzięcznym sprzętem któremu jednocześnie nie brakowało mocy. Kolejnym była Honda CBR 1000 F Dual. To już był mały "potworek" z mocą 136 KM i maksymalną prędkością 285 km/h. Przyznam się że jedyny raz zaswędziała mnie **** żeby sprawdzić czy japończycy nie kłamią pisząc w książce o parametrach tego sprzetu. Zrobiłem to na autostradzie w Bundesrepublice przy zupełnie pustej drodze. Nie kłamali, ale ja też nie skłamię jak powiem że więcej takiego idiotyzmu nie zrobię. To było czyste szaleństwo które trwało jedynie około 1 minuty. Nigdy więcej. Dzisiaj jeżdżę Hondą Shadow VT 1100 i czerpię jedynie czystą przyjemność z jazdy takim choperem. Ale mimo wielu lat doświadczeń , nie zwalniam najwyższego poziomu ograniczonego zaufania do kierowców samochodów /różnych rozmiarów / Sam od wielu lat zajmuję się transportem międzynarodowym i wierzcie mi że mam naprawdę prawdziwy punkt odniesienia do kultury jazdy motocyklistów i samochodziarzy w całej Europie. Niestety naszym dużo jeszcze brakuje. Nie tylko kultury. Przede wszystkim rozsądku i wyobraźni. I to by było na tyle