Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Nie to żebym się przechwalał ale nigdy w życiu, licząc od motorowerów w dzieciństwie nie wywaliłem się na motorze ani w nic nie uderzyłem. Uważam, że zawsze muszę mieć kontrolę nad sytuacją gdy to ode mnie zależy. W deszczu jadę jak emeryt mimo ABS i innych gadżetów. Nigdy lub niezwykle rzadko dopuszczam do sytuacji "może się uda". Przy wyprzedzaniu zawsze minimalizuję różnicę prędkości, żeby móc zareagować. Jadąc między autami liczę się z tym, że ktoś nagle otworzy drzwi lub zmieni pas. Słowo daję, że wielu, bardzo wielu takich prostych technik nie stosuje. To widać codziennie na drodze. Czasami, mówiąc wprost mam nadzieję, że to oni miewają te wypadki. Nie wiem? Być może tak jest a może nie. Tak czy owak myślę, że rzeczywiście nie ma specjalnego sensu dyskusja czy na pierwszy motor 250 czy 600, bo rozsądku nic nie zastąpi, choć popieram, że warto zaczynać od czegoś mniejszego, najlepiej jakiegoś motoroweru z biegami w nodze jak za mojej młodości były simson czy jawa (nie wiem czy jeszcze takie są). Kondolencje dla rodziny. Może tak musiało być?