
Killing The Streets 2 - pełna wersja filmu 8
dzisiaj 14:03 Stunt
Motocykliści dzieciom w Centrum Zdrowia Dziecka
dzisiaj 13:39 Wiadomości
| Drogo w biednym kraju Import towarów z pominięciem oficjalnego importera na dany kraj to zjawisko, jakie obserwujemy w Polsce na coraz większą skalę. Do naszej ojczyzny szerokim strumieniem płyną motocykle, części zamienne do nich, akcesoria motocyklowe oraz pełna gama odzieży i wyposażenia motocyklistów. Dokładnie tak samo, jak ma to miejsce w przypadku aut, samolotów, jachtów, elektroniki użytkowej i wszelkiej maści dóbr mniej lub bardziej luksusowych. Czemu tak się dzieje? Przede wszystkim dlatego, że w Polsce jest drogo. Drożej, niż w krajach sąsiednich, a często najdrożej w okolicy. O ile oczywiście Stany Zjednoczone zawsze były rynkiem na którym pojazdy były tańsze niż w Europie, o tyle dla wielu klientów nie do zaakceptowanie jest sytuacja, gdy motocykle w polskich salonach są wyraźnie droższe, niż np. w sąsiednich Niemczech. Znane są nam przypadki, gdy klient zachęcony do zakupu motocykla w salonie w Polsce zlecał jego zakup na terenie Niemiec i dostarczenie do domu przesyłką kurierską. Nawet uwzględniając koszty dostawy, 10% różnicy na cenie nowego motocykla, to całkiem sporo. Na forach internetowych znaleźć można wiele zirytowanych głosów z pytaniami, czemu tak się dzieje. Polska nie jest krajem gnębionym wysoką inflacją, skrajnie niestabilnymi kursami walut, czy niestabilną sytuacją społeczno-gospodarczą. Zakładanie „bezpiecznych" przeliczników kursów walut prowadzi do sytuacji, w której wiele nowych motocykli rejestrowanych w naszym kraju pochodzi z berlińskich, lub drezdeńskich salonów. Jeśli chodzi o same Stany. To przykład rynku, na którym w takim stopniu jak na rynkach europejskich nie pasożytuje wielka, wiecznie nienasycona pijawka w postaci urzędu skarbowego. Podatki, cła i akcyzy. Gdy potraktujemy w ten sposób produkt trafiający na rynek europejski, to dochodzimy do sytuacji w której sportowy litrowy motocykl kosztuje w amerykańskim salonie równowartość 26 000 PLN (!!) (około 11500 USD), podczas gdy ten sam motocykl w Polsce kosztuje równowartość 45 -50 tyś PLN. Oczywiście swój wydatny udział w tej sytuacji ma także rekordowo tani dolar. Sami jednak przyznacie, że ta sytuacja jest dla szarego zjadacza chleba i frustrująca i trudna do zaakceptowania jednocześnie. W ten prosty i obrazowy sposób dochodzimy do szybkiej odpowiedzi na pytanie, skąd tak wielka popularność prywatnego importu do Polski. W kontenerach płyną do nas choppery, maszyny wyścigowe, części do nich, odzież, gadżety, słowem wszystko na co jest zapotrzebowanie. Używki wiecznie w cenie Małe garażowe firmy zlokalizowane w niewielkich mieścinach obracają w dzisiejszych czasach niewiele mniejszymi ilościami motocykli, niż niektórzy oficjalni importerzy. Powód? Uszkodzone motocykle na zachodzie i w USA bardzo tracą na wartości. Odkupowane za przysłowiowe grosze od firm ubezpieczeniowych, handlarzy czy też samych właścicieli trafiają do kraju nad Wisłą. Tutaj przeróżnymi sposobami naprawione trafiają na nasze wspaniałe drogi. To, że w wielu wypadkach pojazdy te uznane zostały w krajach swego pochodzenia za niezdatne do naprawy jest już mało istotnym szczegółem. O ile nowe maszyny bardzo często sprowadzane są w oryginalnych opakowaniach, które zabezpieczają je przed uszkodzeniami w czasie transportu, o tyle maszyny używane nie mają lekkiego życia. Należy być świadomym, że lśniąca wylicytowana na którymś z serwisów aukcyjnych maszyna po przyjeździe do Polski zza oceanu może wyglądać zdecydowanie mniej apetycznie. Częste uszkodzenia w trakcie transportu, a także bardzo częste kradzieże części z transportowanych maszyn (ponoć są wyspecjalizowane grupy złodziei okradający motocykle pakowane do kontenerów) sprawiają, że doprowadzenie nowego nabytku do stanu używalności może przekroczyć koszty jego zakupu... Life is brutal. Skala zjawiska Czy prywatny import rzeczywiście jest problemem? Raporty sprzedaży i pierwszych rejestracji pokazują wyraźnie, że zjawisko nieoficjalnego importu maszyn nowych i używanych przybiera ogromne rozmiary. W roku 2007 w oficjalnych sieciach dealerskich sprzedano około 4500 motocykli. W tym samym czasie nowych motocykli (w to wliczono także maszyny używane poniżej 3 lat stanowiące realną konkurencję dla nowych motocykli w naszych salonach) zarejestrowano blisko 8000. Motocykli używanych sprowadzono blisko 35 000. Gros z nich pochodzi z krajów Europy Zachodniej i USA. Co to oznacza? A to, że szlak został przetarty. W tym roku już każdy wie gdzie, jak i którędy sprowadzać pojazdy ze Stanów. Powstało wiele firm specjalizujących się w sprowadzaniu konkretnych modeli. Klient może wybrać sobie dowolny kolor i wyposażenie. Trafia do niego nowy fabrycznie pojazd, zapakowany w oryginalne pudło. Albo używany, wypatrzony na aukcji. Do wyboru, do koloru. Tani dolar, czy jak kto woli mocna złotówka, to jedynie katalizator tej eksplozji popularności importu spoza granic Polski. W tym roku nowych motocykli w oficjalnych sieciach powinno sprzedać się około 7000 sztuk. To oczywiście szacunki na podstawie dotychczasowych wyników sprzedaży. Jest jednak wielce prawdopodobne, że liczba maszyn nowych, lub prawie nowych, jaka trafi w tym roku na nasz rynek przez nieoficjalnych importerów będzie porównywalna, jeśli nie większa. |
| W krajach cywilizowanych Oczywiście prywatny, tudzież nieoficjalny import funkcjonuje także w innych krajach. Ma on jednak nieco inne podłoże i nieco inne cele. Zamiast dostarczać motocykle jak najtaniej i co tylko popadnie, prywatni importerzy sprowadzają często motocykle, których np. nie da się oficjalnie zdobyć na danym rynku. Nie jest żadną tajemnicą, że kupienie wielu modeli jest niemożliwe w Europie, a jedyną szansą ich zdobycia jest sprowadzenie ich z USA lub z Japonii. To samo dotyczy części, odzieży i wyposażania. Oczywiście w krajach europejskich sprzedaż maszyn poza oficjalną siecią dealerską także ma miejsce, niemniej jednak jest to marginalna sprawa, a oficjalni importerzy mają się bardzo dobrze. Niezależni importerzy, a polski rynek? W Polsce prywatny import motocykli nowych i używanych, a także nieoficjalny import nowych fabrycznie maszyn jak już wiemy ma się bardzo dobrze. Co jest motorem napędowym tego zjawiska? Poza niższymi cenami za granicą jest nim także niska zamożność Polaków. Rzeczywiście jest coraz lepiej i coraz więcej ludzi stać na zakup nowego motocykla, ale to grono szczęściarzy jest ciągle zbyt wąskie. Wielu chce dołączyć do grupy posiadaczy nowych motocykli kierując się do prywatnych importerów. Wystarczy poświecić chwilę na przeszukanie Internetu, aby odkryć, że kupienie motocykla poza siecią oficjalną to żaden problem. Problem natomiast widzą w tym fakcie oficjalni importerzy i dealerzy motocykli. Na naszym raczkującym jeszcze rynku motocyklowym oficjalni importerzy i dealerzy motocykli muszą sporo zainwestować w salony i serwisy oraz ich wyposażenie. Do tego dochodzą koszty szkoleń personelu i spełnianie wyśrubowanych często wymagań producentów. To oczywiście generuje koszty. Oto, jak swoje stanowisko przedstawiła nam Magdalena Piskorz z Yamaha Motor Polska
|
KOMENTARZE (48) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
Witam,od 5 lat zajmuje sie zawodowo sprowadzaniem samochodow i motocykli z Usa.Pomagam zalatwic wszystkie formalnosci. Zapraszam gsxr3@wp.pl Pozdrawiam Pawel
odpowiedzJA TEZ SPROWADZILEM YAMAHE R1 2007 Z USA ZA30 TYS ZL JESTEM SUPER ZADOWOLONY A MILE I FARANHAJTY MOZNA PRZELACZYC JEDNYM NACISNIECIEM GUZIKA CO NAJMNIEJ WYGRALEM NA TYM DOBRY KOMBINEZON KASK ITP.
odpowiedzWitam Wszystkich motocyklistów i tych którzy chcą nimi być. Posiadam motocykl ze Stanów Gsxr 1000 rok 2007, kupiony jako nowy za ok.30 tys. pln, w salonie kosztowałby mnie ok 50 tys. pln. Niczym się nie różni od wersji u ... » czytaj dalej
odpowiedzSzanowny Pan cytowany w artykule piszący o znanych mu przypadkach ,iż motocykle sprowadzane prywatnie są nie do końca zgodnie z prawem oględnie pisząc obsługiwane aby zostały wprowadzone na rynek jest w błędzie. Ja też ... » czytaj dalej
odpowiedzdziekuje wszystkim "nieautoryzowanym" bo my motocyklisci mamy wiekszy wybór i być może bez Was skazani bylibyśmy na jeszcze wyższe ceny u nieskazitelnych dealerów.
odpowiedzNiestety kupno w autoryzowanym salonie tez nie daje gwarancji stabilności f-my,przykładem może być Honda.Przedstawiciel narzucił salonom bezsensowne warunki zakupu i np. salonu w Katowicach już nie ma.Poza tym salony sprzedaży ... » czytaj dalej
odpowiedzBawią mnie komentarze że przy odsprzedaży sprowadzanego motocykla odbija się to na cenie. Mam teraz czwarte moto. Wszystkie sprowadziłem z UE i każdym jeździłem po kilka miesięcy. Na żadnym nie straciłem ani grosza, wręcz ... » czytaj dalej
odpowiedzMasz racje. Zdarzaja sie tak jak mowiles dobre moto w Polsce jak kupuje sie z pewnej reki , ale mozna nadziac sie na dziadostwo sciagniete i odpicowane po niezlym biciu.
odpowiedzPanowie. z jednej strony macie racje ze okrada nasze panstwo. ale moim zdaniem, z drugiej strony pomaga zwyklym szarym ludziom kupywac motocykle w lepszym stanie a nie bomby na kolkach ktore powoduja zagrozenie na kazdym kroku.... » czytaj dalej
odpowiedzJa chciałbym się zapytać oficjalnych importerów czy płacą więcej swoim pracownikom niż salony w UE, czy np oficjalni dealerzy w Niemczech otrzymali gratis salony i wyposarzenie. Panowie karmicie nas bzdurami w takim ... » czytaj dalej
odpowiedzNie ma co narzekać, wygrywa lepszy z lepszą ofertą i tyle, prawo dzungli, ze wszystkim. Wszedzie tak jest i nie ma co narzekac bo to nic nie da. Chiny zalewaja rynek ale z tego powodu przeciez nikt im wojny nie robi. Ja sie ... » czytaj dalej
odpowiedzzgadzam się z artykułem winnych krajach jest taniej niż w Polsce bo teraz jestem w UK i sam się przekonałem ,
odpowiedzMoj znajomy od 2 lat jes szczesliwym posiadaczem DL-a 1000 ktorego kupil 6000pln taniej niz w salonie, motocykl dostarczono mu po dom a przeglady moze robic w wybranym prze siebie serwisie - co za bzdury!!! ze motocykl ... » czytaj dalej
odpowiedzDajcie spokoj! Szlag trafia, ja juz ta sprawe draze od przynajmneij roku i caly czas zadziwia mnie to, ze w USA ceny sa po prostu smieszne, polecam takze zajrzec na strony Japonskie mase motocykli niedostepnych na naszym ... » czytaj dalej
odpowiedza propos wypowiedzi właściciela livefast: " W przypadku importu, którym ja się zajmuję po drodze zarabia hurtownia, sklep i ja, a nadal mogę zaoferować klientowi towar taniej, niż konkurencja. W porównaniu z ... » czytaj dalej
odpowiedzZauważ, że towar trzeba przetransportować i zapłacić VAT + cło. Gdyby nie kochana Polska i opłaty na każdym kroku cena byłaby taka jak w USA.
odpowiedzjest ktos taki kto poda mi nazwy firm zajmujacych sie zarowno transportem jak i kupnem motocykla w USA ? pomozcie...
odpowiedzWitam. Mieszkam od 3 lat w USA California. Kilka tygodni temu wyslalem dwa motocykle do Polski BMW R1200C i Gsxr1000. Przesylka kosztuje ok. 600 dolarow za sztuke. Jest troche klopotu z urzedem celnym bo nie wiadomo od jakiej... » czytaj dalej
odpowiedzPo co odkręcałeś te rzeczy i zaniżałeś cło. Lepiej jakbyś ukradł 2 motocykle, wyszło by Cię taniej, więcej byś zarobił, okradł byś jakiegoś bogatego Yankesa, a tak okradłeś polski Urząd Celny i każdego Polaka, który tu został... » czytaj dalej
odpowiedzswiat jest dziwny, kazdy robi to to chce :-) pozdrawiam
odpowiedzTo polski urząd celny okrada Polaków.
odpowiedzŚwięta prawda! Zauważcie że w USA nie ma żadnego podatku jak się kupuje w innym stanie niż się mieszka, a w swoim 6%. A u nas?? 22%!!
odpowiedzTypowy polaczek- cwaniaczek, krętacz, złodziej i oszust. Nawet, jak już wyjechał z Polski to dalej szkodzi i okrada państwo. I będzie u nas chujowo i DROGO dopóki tacy ludzie, jak ty gamoniu bedą kombinować, lawirować, dawać... » czytaj dalej
odpowiedzPowiem Ci Jasiu, ze gdyby cla, podatki i akcyzy byly w granicach rozsadku to nikomu nie chialo by sie kombinowac i szukac jak zaoszczedzic pare groszy (prosty przyklad z obnizeniem akcyzy na alkohol i juz nie ma szarej strefy... » czytaj dalej
odpowiedzno i już cię skarbowy namierza:)
odpowiedzNie wiem czy chcesz kupić tanio motocykl czy akurat potrzebujesz sprowadzić sprzęt z USA, ale mogę polecić firme http://moto-importer.eu /
odpowiedzOczywiscie ze tanio. jednak chcialbym aby byl to motocykl salonowy, albo uzywany aczkolwiek nie starszy niz z roku 2007.
odpowiedzOczywiscie ze tanio. jednak chcialbym aby byl to motocykl salonowy, albo uzywany aczkolwiek nie starszy niz z roku 2007.
odpowiedzMialem Honde nowa od dilera z gwarancja - padl regulator napiecia - "wszystkie czesci dostepne w 2 tygodnie", moj regulator "akurat pechowo" musial przyjsc z Japonii - 8 tyg. Poznniej nagle pojawilo sie falowanie obrotow - ... » czytaj dalej
odpowiedzZgadzam się z Tobą w 100%. Zmieniłem Yamahę na BMW też licząc na większy prestiż, a co za tym idzie szacunek dla klienta. Fajnie było tylko przy sprzedaży (ale wtedy wszędzie jest fajnie), później coraz gorzej. Nie jest... » czytaj dalej
odpowiedzJa kupilem nowke Yamahe w salonie, bylem na Yamaha Riding Ex. i musze przyznac, ze nast. motocykl - pewnie tez Yamaha bedzie od nieoficialnego importera, bo przeglad zerowy to sobie moge zrobic sam ( filozofia skrecania ... » czytaj dalej
odpowiedzJa kupilem u importera Hayabuse i smieszy mnie wypowiedz p. Badziaka z Poland Position ze oni zawiadamiaja klientow szybko o wadach fabrycznych.Niektore Hayki maja zle ulozone kable w stacyjce. Dowiedzialem sie o tym w ... » czytaj dalej
odpowiedzNikt nie będzie powiadamiał gościa, który kupił Hayę w USA, a z tego co wiem, to te błędy były tylko w Hayabusach z USA ze stacyjkami bez immobilizerów z konkretnymi numerami VIN. Więc wszyscy śmiejemy się z Ciebie;) peace!
odpowiedzW tekście było napisane, iż sprowadzając motocykl prywatnie, nie można korzystać z akcji serwisowych. 'Ja kupiłem używaną Hondę sprowadzoną z Niemiec i jak byłem na darmowym przeglądzie, to nikt mi się nie pytał gdzie była ... » czytaj dalej
odpowiedzMowiac krotko. Niestety nie kazdego stac na motocykl z salonu. I nie jest to wina salonu, po prostu tak juz jest i nie ma co wieszac psow na oficjalnych importerach. Gdyby NIKOGO nie bylo stac to salony by upadly. Ale jakos ... » czytaj dalej
odpowiedzOczywiście masz rację. Chodzi tylko o to, żeby dostawać taki sam produkt jak np. Niemcy. Jeżeli nie wiesz o co mi chodzi, to życzę Ci żebyś miał okazję skorzystać z niemieckiego serwisu i jakości obsługi. Skoro płacimy tyle... » czytaj dalej
odpowiedz