tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Wypadek motocyklowy - historia z morałem
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Wypadek motocyklowy - historia z morałem

Autor: Michał Frankowski 2012.06.06, 10:57 270 Drukuj

Od redakcji: Nie lubimy wypadków i staramy koncentrować się na „jasnej stronie” motocyklizmu, ale czasem warto u¶wiadomić sobie jakie s± realia w jakich żyjemy. Wnioski z poniższej historii będę niestety pomocne dla każdego użytkownika drogi, nie tylko motocyklisty.

Dnia 27 maja 2011 roku jechałem swoim motocyklem Yamaha Wild Star 1600 ulic± dwupasmow± w Warszawie na Kabatach. Był wieczór, około godziny 19-19.30, ruch normalny jak na ta porę dnia, ludzie spokojnie wracali z pracy.

Jechałem spokojnym tempem, nigdzie mi się nie spieszyło. 50-60 km/h z wł±czonymi wszystkimi ¶wiatłami w tym długie i halogeny, więc byłem bardzo widoczny. Dodatkowo motocykl wyposażony był w pusty, bardzo gło¶ny wydech wiec kierowcy aut widzieli mnie z daleka i słyszeli. Przede mn± jechały dwa, lub trzy auta w tym jedno z nich zasygnalizowało skręt w prawo i przymierzało się do tego skrętu. Auto jad±ce za nim wykonało gwałtowny ruch w lewo, aby nie wpa¶ć na niego, bez wł±czenia kierunkowskazu i z duża szybko¶ci±. Aha, kole¶ co¶ kombinuje albo mu się spieszy, pomy¶lałem, trzeba na niego uważać. Kontynuowałem jazdę prosto swoim prawym pasem ruchu, a na lewym jechały inne auta. Nagle kierowca auta, co tak wcze¶niej wykonał dziwny manewr, kiedy byłem na równi z nim znienacka skręcił na mój pas.

Natychmiast nacisn±łem na klakson aby pokazać mu że jadę, ale było już za póĽno. Poczułem uderzenie w lewy tylny gmol motocykla (mój motocykl wyposażony był w gmole na przedzie jak i na tyle motocykla które normalnie chroni± go przed szkod±) i zacz±łem tracić równowagę na motocyklu. Nie spodziewałem się że ze strony auta, które jedzie obok może mnie spotkać taka niespodzianka. Motocykl wpadł na krawężnik który wybił go do góry, wyl±dował na trawniku i zaczęli¶my sun±ć przed siebie. Poczułem mocne uderzenie w latarnię i…

Ockn±łem się kilka sekund, minut (nie pamiętam dokładnie ile czasu minęło) póĽniej leż±c 20 metrów od latarni na wznak, krzyżem z potwornym bólem. Bolało mnie wszystko. Nie mogłem ruszyć rękoma ani nogami, czułem ze mam sztywny cały lewy bok. Natychmiast wokół mnie znaleĽli się ludzie którzy starali się mi pomoc w tym kierowca auta który we mnie wjechał. Był w totalnym szoku, nie mógł się ruszyć, trz±sł się cały przepraszaj±c mnie za zdarzenie. Na szczę¶cie w grupie ludzi znalazła się kobieta, ratownik medyczny, która sprawdziła moje obrażenia i czekała ze mn± na karetkę. Za chwilę nadjechała karetka i lekarze zajęli się mn±. Zbadali obrażenia, zdjęli kask, założyli kołnierz i chcieli położyć na nosze, jednak okazało się ze mam złamany lewy obojczyk i leż±c na plecach z rozłożonymi rękoma nie mog± mnie wnie¶ć do karetki. Zastosowali mocny ¶rodek znieczulaj±cy i… trach, musieli mnie na szybko troszkę złamać, aby wsadzić do karetki.

ZawieĽli mnie prosto do szpitala na ulicę Wołosk±, a tam od razu na operację. Tego dnia, póĽn± noc± lub już 28 maja nad ranem przeszedłem kilka operacji w tym: składanie dwóch połamanych nadgarstków z wszczepieniem płytek stabilizuj±cych, wieloodłamowe złamanie prawej stopy ze zmiażdżonymi palcami, ¶ródstopiem wraz z założeniem drutów na palce, oraz składanie złamanego barku lewego z obojczykiem.

Zaraz po operacji odwiedził mnie w szpitalu sprawca wypadku, który jeszcze raz przepraszał mnie za zdarzenie i obiecywał pomoc w póĽniejszej rehabilitacji, gdyż okazjo się że jest lekarzem ortoped±. Jak się póĽniej okazało bardzo znanym lekarzem, założycielem prywatnej klinki medycznej w której pracuj± lekarze ortopedzi ze szpitala na Wołoskiej. Adam K. Bogaty i wpływowy człowiek.

Z powodu moich złamań leżałem w szpitalu 7 dni, potem wypisali mniej do domu i kolejne 8 tygodni byłem w gipsie w domu. Tu trzeba dodać że mam 45 lat, pewien dorobek za sob±, dwoje dzieci … Mieszkam sam pod Warszaw±, a rodzice maj± 80 lat i zajmuj± się 94 letni± babci±. Po wypadku musiałem pojechać do nich i to oni, starsze osoby które maj± dorosłego syna, to wła¶nie oni musieli zajmować się mn±. Miałem obie ręce w gipsie + stopę i byłem praktycznie całkowicie zależny we wszystkim od nich. Jedzenie, picie, ubieranie się, czynno¶ci fizjologiczne. Straszne to i zarazem bardzo upokarzaj±ce.

Ale wróćmy do wypadku. Pewnego dnia, będ±c już w domu u rodziców po wypisie ze szpitala, odwiedził mnie policjant prowadz±cy sprawę, aby wzi±ć ode mnie zeznania jako ¶wiadka wypadku.

Nawet on widz±c mnie, słysz±c moj± wersję i wiedz±c na jakiej znanej z wypadku ulicy nast±piło zdarzenie, przychylił się do opinii ze sprawc± jest kierowca auta. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na pozytywny obrót sprawy, sprawca przyznał się na miejscu, jeszcze potwierdził to będ±c u mnie w szpitalu, policja też nie ma w±tpliwo¶ci, ¶wiadkowie którzy byli na miejscu zdarzenia też mówili o winie kierowcy auta. Wszystko miało się ku lepszemu. Aż do polowy sierpnia kiedy to dostałem pismo z prokuratury która umarza dochodzenie nie widz±c przyczyn dla oskarżenia kierowcy auta i zamyka sprawę.

Dodam jeszcze ze w dniu wypadku pracowałem ale niestety była to praca kontraktowa która wygasła 31 lipca i do tej pory jestem bez pracy. Jednego dnia, przez przypadek przewarto¶ciowało się moje życie. Straciłem pracę, zdrowie, motocykl. No i jeszcze to nieszczę¶liwe umorzenie dochodzenia.

W momencie kiedy dostałem to pismo z Policji, skontaktowałem się ze swoim adwokatem aby odwołał się od tej decyzji i zaż±dałem wyja¶nienia dlaczego policja zamyka sprawę.

Otrzymałem zgodę na wgl±d do akt sprawy i wtedy to zobaczyłem, że dopiero 3 miesi±ce po wypadku wezwano na przesłuchanie sprawcę wypadku który to Adam K. złożył totalnie nieprawdziwe, kłamliwe i dalekie od prawy zeznania. Dodatkowo „załatwił” sobie ¶wiadka który potwierdził jego wersję zdarzeń. Notabene tego samego, który w dniu wypadku zeznał ekipom policjantów zabezpieczaj±cych miejsce wypadku, iż jako naoczny ¶wiadek jad±cy za sprawc±, widział jak on uderza we mnie i on jest sprawc± wypadku.

I wtedy zacz±łem podejrzewać, że co¶ tu jest nie tak. Zapoznałem się z cał± dokumentacja sprawy i stwierdziłem że:

  1. Na miejscu były dwie ekipy dochodzeniowe policji i obie na podstawie zeznań sprawcy i ¶wiadka napisały czyja jest wina (rzecz jasna - kierowcy auta)
  2. Na podstawie umiejscowienia pojazdów i szkicu z miejsca zdarzenia, jasno okre¶lono, iż to samochód uderzył w motocykl wytr±caj±c go z równowagi, co skończyło się uderzeniem w latarnię (na samochodzie s± ¶lady uderzenia w motocykl)
  3. Nie przesłuchano, ani nawet nie dotarto do ¶wiadków wypadku, którzy byli na miejscu i udzielali mi pierwszej pomocy. Nie wezwano ¶wiadków przeprosin sprawcy w szpitalu, ani nie dotarto do osób dzwoni±cych na pogotowie w dniu wypadku.

Nawi±zuj±c do tych wszystkich faktów napisałem odwołanie do prokuratora. Ponadto sam na własn± rękę zacz±łem szukać ¶wiadków zdarzenia i dotarłem do nich. Przeprowadziłem z nimi rozmowy, gdzie okazało się że wszystko widzieli i na 100% sprawc± wypadku jest kierowca auta. W odwołaniu do sprawy wskazałem na tych ¶wiadków, podałem ich adresy i dane i napisałem, aby przesłuchano ich na poczet sprawy. Ponadto poprosiłem o powołanie biegłego do spraw wypadków drogowych, aby zbadał sprawę i odniósł się do słów kierowcy auta, który twierdzi że mnie nie potr±cił, choć na jego aucie sa ¶lady wgniecenia i zarysowania lakieru.

Odwołanie to złożone zostało w przepisowym terminie i czekałem na odpowiedĽ. Dostałem informację o wznowieniu dochodzenia i powołaniu biegłego. Biegły wydał opinię wskazuj±c± na winę kierowcy auta i wszystko w tym momencie przebiegało w miarę gładko, choć sprawca wypadku ci±gle jest bez karny.

Rok po wypadku, a końca nie widać. Ponadto w zwi±zku z tym że sprawa nie jest zakończona towarzystwo ubezpieczeniowe nie kwapi się do wypłaty należnego mi odszkodowania, a ja praktycznie jestem bez ¶rodków do życia.

Nadszedł 17 maja tego roku kiedy to odezwał się do mnie policjant prowadz±cy sprawę, że chciałby mnie przesłuchać na okoliczno¶ć sprawy, gdyż sprawa się ruszyła. Okazało się że adwokat Adama K. sprawcy złożył zażalenie na opinię biegłego i zaż±dał powołania nowego. Ponadto dowiedziałem się że w czasie od paĽdziernika 2011 do maja tego roku prowadzone były liczne czynno¶ci dochodzeniowe o których wcale nie byłem informowany. W tym przedstawienie aktu oskarżenia sprawcy, pismo jego adwokata o odwołaniu się i inne dokumenty. W dniu 17 maja spotkałem się z policjantem który prowadzi moja sprawę i okazało się że poprzedni prowadz±cy został „oddelegowany na inne stanowisko”. Tak, ten sam który umorzył dochodzenie.

Stawiłem się na spotkanie z nim celem złożenia wyja¶nień i dowiedziałem się że dopiero ten prowadz±cy będzie kontaktował się ze ¶wiadkami do których ja dotarłem i będzie ich przesłuchiwał oraz będzie czekał na opinie innego, nowego biegłego. Za chwilę mija rok od wypadku, a praktycznie w sprawie która była ewidentna i jasna nic się nie ruszyło. Jeden niekompetentny policjant tylko na podstawie zeznań sprawcy i jego mataczenia oraz „lewego” ¶wiadka umorzył dochodzenie. A sprawc± jest wysoko postawiony lekarz, Adam K. znany w całym kraju, zasiadaj±cy w radach nadzorczych spółek, prezes jednej z prywatnych klinik medycznych. Sprawa powinna być już zakończona pomy¶lnie na moja stronę w sierpniu zeszłego roku.

Okazuje się, że sprawiedliwo¶ć działa tylko w przypadku zwykłych, szarych obywateli. Tych bogatych i wysoko postawionych, których stać na najlepszych prawników jak widać ani sprawiedliwo¶ć, ani zwykła ludzka przyzwoito¶ć często nie obowi±zuje.

Morał z tej historii jest prosty i dla motocyklistów, często poszkodowanych przez kierowców samochodów, bardzo klarowny. Nie ufajcie zapewnieniom, patrzcie na ręce policjantom, szukajcie ¶wiadków i to już od samego momentu wypadku. Je¶li zbytnio zaufacie ludziom, będziecie potem zmagać się z niekompetencj± policji, bezczelno¶ci± prawników i zwykł± ludzk± niegodziwo¶ci±…

NAS Analytics TAG

Reklama


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 65
Pokaż wszystkie komentarze
Autor: Wojciech_Moto 15/06/2012 19:03

Nikt nie popiera, bo czasem trudno wyj¶ć przed szereg. Obecni prawnicy na forum s± przeciw, bo nigdy nie widzieli takiego przepisu a w ogóle w komentarzach nie wspominaj± o nim. Wytłumacz mi co ma równo¶ć wobec prawa do istnienia domniemania? Przecież obecnie masz sporo domniemań w prawie (np. domniemanie, że przedsiębiorca działał w ramach nieuczciwej konkurencji, domniemania w prawie pracy, domniemania w prawie rodzinnym itd.). Domniemania tworzy się wła¶nie w celu ochrony - z założenia - słabszej strony albo skrócenia dowodzenia. Ale nie, ty wolisz napisać o idiotach na miejskich drogach, bo w sumie o czym masz pisać. Tylko, że większo¶ć czę¶ć tych idiotów najwyżej obetrze sobie lakier na masce swojej bryki a inny użytkownik (jedno¶ladu) zginie albo spędzi długie tygodnie na leczeniu i rehabilitacji. Je¶li znalazłoby się 15 chętnych można i¶ć dalej z inicjatyw±. Ale ponieważ nawet na forum motocyklistów jest chyba dwóch zainteresowanych to trudno. Majkel przesi±dzie się do jeepa (ciekawe, że nie do normalnej osobówki, prawda?), parędziesi±t osób na motocyklach będzie rozjechanych jak pariasi do sierpnia 2012. Prawdziwi motocykli¶ci z zaciętymi twarzami przyjad± na ten lub tamten pogrzeb, pokrzycz± na forum lub wykonaj± inne szczepowe gesty. OK, nie dyskutujmy o tym przepisie. Przecież wiadomo, że w tym kraju wszyscy maj± w d*** żywych motocyklistów, nawet sami motocykli¶ci.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s± prywatnymi opiniami użytkowników portalu. ¦cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶ć opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz s± moderowane. Komentarze po dodaniu s± widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadaj±cym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu ¦cigacz.pl lub Regulaminu Forum ¦cigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

NAS Analytics TAG

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualno¶ci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep ¦cigacz

    NAS Analytics TAG
    na górę