Tyle ich sprzedali. Himalayan 450 w liczbach
Trzy lata temu Royal Enfield zaprezentował Himalayan 450 i wówczas branża zastanawiała się, czy indyjski producent rzeczywiście zdolny jest wznieść się tym modelem na najwyższe szczyty. Okazało się, że nazwa zobowiązuje.
Himalayan pierwszej generacji był kultowym, lecz technicznie wysłużonym motocyklem. Nowa odsłona z silnikiem Sherpa to zupełnie inna historia. W ciągu ostatnich 12 miesięcy na rynkach globalnych, z wyłączeniem Indii, sprzedano ponad 38 000 egzemplarzy tego modelu.
Rok wcześniej wynik wynosił 9600 sztuk. Wzrost przekraczający 53 procent rok do roku robi wrażenie nawet na tle dynamicznie rozwijającego się segmentu średniej klasy motocykli adventure. Dodatkowym sygnałem siły modelu jest fakt, że na niektórych rynkach, np. w Brazylii, Himalayan 450 stał się najchętniej kupowanym jednośladem adventure w swojej klasie cenowej.
Silnik Sherpa 450 to jednocylindrowy, chłodzony cieczą agregat DOHC z 4 zaworami i pojemnością 452 cm³, który generuje 40 KM przy 8000 obr./min oraz 40 Nm momentu obrotowego dostępnego już od 5500 obr./min. To pierwszy w historii Royal Enfielda silnik z chłodzeniem cieczą i widać, że inżynierowie dobrze odrobili pracę domową. Sześciostopniowa skrzynia biegów ze sprzęgłem Slip and Assist sprawia, że przekładanie biegów zarówno w terenie miało być i jest przyjemne.
Podwozie i zawieszenie to kolejne mocne strony. Odwrócony widelec Showa USD o średnicy 43 mm z skokiem 200 mm z przodu i centralny amortyzator z systemem dźwigni o identycznym skoku z tyłu dają motocyklowi zachowanie, którego próżno szukać w tej półce cenowej kilka lat temu. Koła szprychowe 21 cali z przodu i 17 cali z tyłu, hamulce tarczowe 320 mm i 270 mm z dwukanałowym i wyłączalnym na tył ABS dopełniają pakiet, który już na papierze wygląda nieźle, a w praktyce, według relacji użytkowników, okazuje się jeszcze lepszy.
Masa gotowego do jazdy wynosi 196 kg, zbiornik mieści 17 litrów paliwa, a prześwit 230 mm daje realne możliwości terenowe. Wysokość siedzenia jest regulowana w zakresie 825 do 845 mm w wersji standardowej lub 805 do 825 mm w wersji niskiej. Na kierownicy trafia się okrągły, 4-calowy wyświetlacz TFT Tripper Dash, który po sparowaniu ze smartfonem pokazuje pełne mapy Google Maps, nie tylko strzałki nawigacyjne.
Model doczekał się też konkretnych poprawek na lata 2025 i 2026. Royal Enfield oficjalnie zmienił kształt i kąt bocznej stopki, bo poprzednia wersja pochylała motocykl zbyt mocno, co przy masie 196 kg potrafiło skończyć się wywrotką na nierównym podłożu. Do oferty trafiła także wersja Mana Black, nastawiona bardziej na wyprawowy charakter. Wyróżniają ją bezdętkowe koła szprychowe w standardowym wyposażeniu, matowe wykończenie nadwozia i siodło Rally o wysokości 860 mm. Zaktualizowano również oprogramowanie panelu Tripper Dash, co przełożyło się na stabilniejsze połączenie z urządzeniami iOS i Android podczas korzystania z nawigacji.
Himalayan 450 nie jest oczywiście motocyklem, który próbuje zmiażdżyć konkurencję osiągami czy techniczną złożonością. Ale wydaje się, że Royal Enfield uzyskał kompromis między dostępnością, wszechstronnością i realną dzielnością terenową, szczególnie w przypadku klientów, którzy szukają swojego pierwszego motocykla z klasy przygodowej. Okazuje się też, że globalna ekspansja poza rynek indyjski jest realna, a wyniki Himalayan 450 będą z pewnością argumentem przy planowaniu kolejnych premier w segmencie motocykli średnich i większych.









Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze