tr?id=1223146534440221&ev=PageView&noscript=1

Marco Simoncelli - 6 lat od tragedii na torze Sepang i ogromnej stracie dla MotoGP

Autor: Jarek Benito Czech 2017.10.24, 14:19 Drukuj

23 października 2011 doszło do tragicznego wypadku podczas Grand Prix Malezji. Zawsze walczył do końca, co tym razem było powodem tego fatalnego finału. Człowiek fenomen, indywidualista, wojownik i przyjaciel z paddocku.

Tak, to już sześć lat. Pamiętam to jak dziś, gdy stałem przed telewizorem i z zaciśniętymi kciukami czekałem na dobre wieści, które jednak się nie pojawiły. Gdyby odpuścił choć ten jeden raz, wyleciałby na zewnętrzną część toru i skończył na poboczu.

 

@marcosimonceli58. 😘😘😘 #marcosimoncelli #supersic #simoncelli #raceyourlife

Post udostępniony przez marco simoncelli (@marcosimonceli58) 16 Sty, 2016 o 11:35 PST

Lecz to nie ten typ. Walczył zawsze do końca, choć czasem agresywnie i wg kilku zawodników zbyt agresywnie, to jednak postrzegał rywalizację w MotoGP, jako miejsce do walki największych gladiatorów sportów motocyklowych i za takiego się uważał. To było dopiero drugie okrążenie wyścigu, więc stawka dość ciasna.

Co gorsza, został potrącony przez swojego najlepszego przyjaciela z wyścigów - Valentino Rossiego i Colina Edwardsa. Oczywiście nie było w tym zupełnie żadnej winy tych zawodników.

Kudłaty fan Jimiego Hendrixa. Jak on mieścił tą czuprynę pod kaskiem?

Pamiętacie potyczki słowne z Lorenzo?

Lorenzo: Jeśli takie zachowanie się więcej nie powtórzy, nie będzie problemu. W innym wypadku będziemy mieli problem.

Simoncelli: w takim razię będę aresztowany

A dotyczyło to zdarzenia z Assen.

Takich sytuacji było wiele, lecz czy ściganie się na najwyższym światowym poziomie nie polega na jazdy na krawędzi? Mógł spokojnie walczyć dziś w czołówce i spokojnie wygrywać.

Dziś pamięć o Marco ciągle występuje w światki MotoGP. Jego tata Paolo prowadzi zespół SIC58 Squadra Corse w kategorii Moto3, gdzie Tony Arbolino i Tatsuki Suzuki walczą w najlepsze. Sam Paolo Simoncelli mocno się angażuje w edukację młodych zawodników, oraz częściowo ich wychowanie, gdyż Suzuki "pomieszkuje" u rodziny Simoncelli.

Innym akcentem jest spora rzesza kibiców w koszulkach SIC58, czapkach, a podczas deszczowych wyścigów, wyciągają czarno białe parasole z dużym emblematem "58".

Ne kampingu CAMP START w Brnie spotkałem nawet polskiego kibica na CBR1100XX w barwach Marco, którego serdecznie pozdrawiam.

Sam wczoraj biegałem w bluzie Marco, a nikt w redakcji tego nawet nie zauważył…ignoranci.

Tor w Misano nosi imię tej legendy MotoGP - SIC58 Misano World Circuit Marco Simoncelli. Piękny gest włodarzy obiektu w San Marino.

Oby takich wypadków więcej nie było, a wspomnienia zawodników dotyczyły ich bieżących i historycznych dokonań.

Zdjęcia
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę