Honda Gymkhana - zadanie wykonane?

Autor: Lovtza 2012.11.09, 11:52 19 Drukuj

Gdy Honda wprowadzała Gymkhanę do Polski dwa sezony temu, mało kto wierzył w spektakularny sukces tego projektu. Zbiegło się to w czasie z odejściem polskiego oddziału Hondy od organizowania wyścigów w ramach Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski, co spowodowało spore zdziwienie – no bo jak to? Tak poważny producent porzuca „poważne” wyścigi motocyklowe i zamierza zająć się czymś tak plebejskim, jak jazda motocyklem na czas po parkingu?

Tymczasem Gymkhana na dobre wrosła już w nasz motocyklowy krajobraz. Dzięki wielu dobrze zorganizowanym rundom w okresie ostatnich dwóch lat, przez pola startowe imprezy przewinęła się zaskakująco wysoka liczba zawodników. Mało tego, powstały pierwsze lokalne inicjatywy organizowane niezależnie od działań Hondy Poland promującej imprezę na własną rękę. Czy zatem widok motocykli lawirujących w niewiarygodnych złożeniach pomiędzy pachołkami na stałe zagości do polskiego kalendarza imprez motocyklowych? To na dzień dzisiejszy nie jest takie pewne.

Geneza

Czym jest dzisiejsza motocyklowa Gymkhana? To przejazd na czas i orientację pomiędzy ustawionymi pylonowymi pachołkami. Maksymalna prędkość nie jest istotna, a kluczem do zwycięstwa jest zwrotność. Jest to doskonała okazja aby każdy mógł wypróbować swoje umiejętności jeździeckie. Techniczna jazda motocyklem po ograniczonym torze praktykowana jest nie tylko w celach sportowych, można ją wykorzystać w np. w szkoleniu motocyklistów, w tym policjantów. Jako dyscyplina motocyklowa, Gymkhana pochodzi z Japonii, gdzie jest niezwykle popularna i uprawiana z pasją na placach i parkingach rozsianych po całym kraju. O poziomie japońskiej Gymkhany mogliście sporo dowiedzieć się z publikacji na temat jednego z jej czołowych zawodników, Yoshinobu Shiga. Dwa lata temu dyscyplina ta została zainaugurowała w Polsce dzięki Hondzie Poland.

Stan obecny

Gymkhana jest tanim sportem, który mimo wielu zalet w Europie, w tym także w Polsce, wciąż pozostaje egzotyką i najczęściej widywany jest na filmikach krążących po sieci. W przeciwieństwie do wyścigów motocyklowych, można ją łatwo zorganizować na względnie niedużych, równych nawierzchniach, takich jak parkingi, place, nieużywane fragmenty lotnisk. Od zawodników Gymkhana wymaga zdolności szybkiego pokonywania serii zakrętów, slalomów, nawrotów czy też ósemek. Bardzo ważna jest umiejętność zapamiętania trasy i koncentracja. Przejazdy odbywają się indywidualnie, na czas, a umiejętności zdobyte podczas uczestnictwa są bezcenne. Taki format rywalizacji sprawia, że kwestie sprzętowe i budżetowe schodzą na plan dalszy i praktycznie każdy, nawet na starszym, mniejszym i słabszym motocyklu może walczyć o najwyższe pozycje.

Przy tak atrakcyjnych warunkach uczestnictwa dla posiadaczy motocykli wszystkich marek jakie w dwóch ostatnich sezonach zaoferowała Honda, na zawodach powinny być dzikie tłumy chętnych. Na zawodach w których uczestnictwo było w zasięgu portfela każdego motocyklisty, na zawodach, które można było wygrać na wiekowym motocyklu za 3-4 tysiące złotych i gdzie z pewnością można było podnieść swoje umiejętności jeździeckie, przy okazji bawiąc się rywalizacją. Tłumów jednak nie było, nawet jeśli frekwencja była bardzo przyzwoita, a każdej rundzie towarzyszyła spora grupa widzów na motocyklach. Dlaczego? Z pewnością jednym z ważniejszych czynników jest „egzotyczność” tej dyscypliny. Jednak zasadniczą przyczyną zdystansowanego odbioru Gymkhany przez polskich motocyklistów jest sposób użytkowania motocykli. Sposób bardziej nakierowany na bycie częścią danej społeczności (tutaj motocyklowej), niż na samo jeżdżenie i podnoszenie umiejętności.

Warto jednak skupiać się na pozytywach. Przez klasyfikację generalną sezonu przewinęło się aż 120 zawodników, w tym wiele dziewczyn. Dla większości z tych ludzi była to pierwsza forma jakiekolwiek rywalizacji na motocyklu. Tego jak dużo nauczyli się zawodnicy nie da się przeliczyć na pieniądze, podobnie jak nie da się wycenić przyjemnie i pożytecznie spędzonego czasu.

Każda runda miała ciekawą i profesjonalną oprawę. Na parkingach przy hipermarketach, także dzięki różnym pokazom i konkursom, udało się przykuć uwagę tysięcy zwykłych przechodniów. Mogli oni od ręki przekonać się o tym, że motocykle są fajne i dalekie od powszechnego wyobrażenia jakoby były narzędziem do autodestrukcji, tudzież uprzykrzania życia innym. To pozytywny przekaz, a korzyści z niego płynące są wartością dodatnią nie tylko dla Hondy, ale całej branży motocyklowej.

Wojciech Grodzki, zwycięzca klasyfikacji generalnej Honda Gymkhana 2012:

Wojtek Grodzki Honda Gymkhana 2012Biorąc pod uwagę fakt, iż Gymkhana właśnie zakończyła dopiero drugi sezon, frekwencja we wszystkich rundach, w porównaniu do WMMP czy MP MX była zaskakująco duża. Oczywiście wpływa na to wiele czynników takich jak dostępność dla każdego motocyklisty, dotarcie do zainteresowanych i w zasadzie niski nakład budżetowy uczestnika. Potencjał tego rodzaju zawodów jest ogromy, głównie dzięki możliwości startów na całkowicie normalnych, szosowych motocyklach, które widzimy na co dzień w ruchu ulicznym. Inicjatywa tego typu zawodów polega na propagowaniu bezpiecznej jazdy i poprawienia techniki jazdy, jednak w wielu przypadkach przeobraziło się to w wielogodzinne przygotowania do imprezy oraz zaciętą rywalizację. Pomysł na zabawę i realizacja w wykonaniu Honda Poland są na najwyższym poziomie i miejmy nadzieję że pozostanie tak jak najdłużej.

Gymkhana to przede wszystkim jazda w kontrolowanych warunkach na normalnej nawierzchni ulicznej (czasami nawet na kostce brukowej) pozwala nam poznać przyczepność motocykla w dużych złożeniach i podczas hamowania w całkowicie bezpiecznych warunkach. Trenując wiele godzin, a także uczestnicząc w imprezie poznałem Horneta i jego zachowanie bardzo dobrze w wielu sytuacjach. Dzięki umiejętnościom nabytym w jeździe między pachołkami uniknąłem ostatnio wypadku na drodze jadąc swoim motocyklem, wykonując maksymalne hamowanie oraz gwałtowne ominięcie samochodu wykonującego lewoskręt.

To wyjątkowy sposób na sprawdzenie swoich umiejętności przez amatora. Dwudniowa impreza ma znakomitą atmosferę, organizator zapewnia mnóstwo atrakcji nie tylko dla uczestników. Równoległe tory przejazdów konkursowych dostarczają możliwość bezpośredniego konkurowania z oponentem, bez ryzyka kolizji. Jazda w Gymkhanie na poziomie amatorskim jest niewiele droższa od zwykłej jazdy po mieście. Paliwo kosztuje tyle samo, opony i klocki zużywają się tylko nieco szybciej, niż na drodze. Koszty rosną dopiero, gdy zaczynamy ostro i często trenować, polepszając swoje wyniki często koszem licznych wywrotek. Jednak i tak jest to chyba mniej niż 0,5% kosztów poniesionych w sezonie wyścigów motocyklowych na torze....

Jakub Rymkiewicz, Sales Manager Honda Poland

Kuba Rymkiewicz MarkiPierwszy rok poświęcony był na pokazanie w jaki sposób może wyglądać Gymkhana w Europie i że w praktyce każdy może wziąć w niej udział. Obraz czerpany z filmików w internecie pokazywał szaleńczą jazdę pomiędzy pachołkami, która wydawała się nie osiągalna dla "zwykłego" zjadacza kilometrów. Drugi rok pokazał, że sport przyjął się w Polsce przebijając liczbą uczestników wyścigi torowe lub crossowe (w poszczególnych klasach). I co najważniejsze, zaowocował stworzeniem niezależnych grup i forów (Wrocław, Szczecin, Warszawa), które samodzielnie są w stanie organizować treningi i zawody. Na pewno też, dzięki współpracy z mediami, Gymkhana przebiła się w świadomości motocyklistów, jako prosty środek na podnoszenie swoich umiejętności i jednocześnie doskonałą zabawę. W 2012 odbyły się pierwsze edycje Gymkhany w Czechach, na Ukrainie, Estonii i w Wielkiej Brytanii. Sądzę, że możemy się w przyszłości spodziewać zwiększenia popularności tej dyscypliny, a może nawet rozgrywek na poziomie europejskim.

Widoki na przyszłość

Pomimo wszystkich plusów Gymkhany, nie jest ona w stanie, a na pewno nie w chwili obecnej, utrzymać się na rynku motocyklowym jako oddolny proces zrzeszający miłośników jazdy pomiędzy pachołkami. Po dwóch latach obecności w kalendarzu ukształtowana społeczność, która byłaby w stanie sama organizować zawody dopiero się tworzy, choć już teraz widać duży potencjał. Jeśli chodzi o społeczeństwo, takie drobiazgi jak skręcanie motocyklem i podnoszenie umiejętności umykają nam w natłoku codziennych zajęć. Zmiana takich schematów rozumowania zapewne jeszcze trochę potrwa…

To podsumowanie nowego zjawiska w naszej przestrzeni motocyklowej jakim jest Gymkhana zakończymy dobrymi wiadomościami. Są już bowiem pierwsze pozytywne sygnały, które dają nadzieję na to, że idea niskobudżetowej rywalizacji w bezpiecznym środowisku spodoba się naszym motocyklistom. Informowaliśmy Was o pierwszej inicjatywie, którą podjął jeden z zachodniopomorskich zespołów w niej startujących. Coraz więcej osób startujących w imprezach specjalnie do nich przygotowuje motocykle, trenuje intensywnie przed zawodami, w rezultacie czego w okresie dwóch minionych lat poziom rywalizacji podniósł się znacząco.

Zdjęcia
Komentarze 4
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę