tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 BMW GS Trophy 2012 - w duchu rywalizacji NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

BMW GS Trophy 2012 - w duchu rywalizacji

Autor: Michał Mikulski 2012.08.30, 11:15 12 Drukuj

Tegoroczne BMW GS Trophy 2012 już za nami. Jakie są nasze wrażenia z jazdy po poligonach w Drawsku Pomorskim? Jak wyglądała walka o wyjazd do Ameryki Południowej? Zapraszamy do naszej relacji.

Ustalmy jedno, nie uważam, żeby jakikolwiek GS był motocyklem stricte offroadowym. Czy zmienia to fakt, że można atakować F 800 GS na szosowej oponie kopne piaski poligonu w Drawsku Pomorskim? Oczywiście, nie. Okazuje się jednak, że przy odpowiednim samozaparciu właściciele Beemek walczyli w terenie ciężkim nawet dla motocykli hard enduro. A działo się to w asyście słonecznej pogody, którą udało się organizatorom wycisnąć z ostatniego weekendu sierpnia.

Pomińmy moje prywatne zafiksowanie na wyczynowy offroad i skoncentrujmy się na creme de la creme tegorocznej imprezy - rywalizacji. Tak, nie pomyliłem się. I to rywalizacji z nagrodą godną pozazdroszczenia przez największe zawody offroadowe w kraju. Trzech najlepszych śmiałków, którzy wygrali tegoroczną edycję GS Trophy, automatycznie stało się reprezentantami regionu w finałach, które będą odbywać się w Ameryce Południowej. Kto nie chciałby spędzić 10 dni w malowniczym terenie za wielką wodą? Z powyższego wynikają dwie rzeczy. Po pierwsze, z racji wizji darmowego opalania karku w Chile lub innej Brazylii, nasi zawodnicy byli zmotywowani do walki. Po drugie, GS Trophy 2012 odbywające się w okolicach Drawska było rundą kwalifikacyjną dla centralno-wschodniego regionu Europy. Z tego powodu pojawiło się wielu uczestników ze Słowacji, Czech czy Węgier.

Ściganie zaczęliśmy w sobotę od szybkiego "przesiewu" w samym środku drawskiego poligonu. Próby sprawnościowe, czy test z pierwszej pomocy poprzedzono obserwowaną jazdą na motocyklu. Liczyła się precyzja i spokój ducha. Najlepsi awansowali do niedzielnego finału. Tam, na seryjnych F 800 GS-ach dostarczonych przez organizatora, trzeba było jeździć w wodzie po kolana, piachu i pokonywać śliskie podjazdy. Szosowa opona zadania nie ułatwiała. Tutaj także liczyła się precyzja i zebranie jak najmniejszej liczby punktów karnych.

Najlepsi okazali się:

  1. Adam Kłosowicz
  2. Tomek Sapela
  3. Michał Zoll

Reszta uczestników musiała zadowolić się nagrodami pocieszenia, chociażby za najefektowniejszą glebę (wygrał Aleksander Witkowski, nie wiem co zrobił, ale musiało być epicko, skoro było lepiej, niż kilka dzwonów kolegów z klasy Adventure z którymi miałem okazję jeździć w sobotę), pechowca imprezy czy, w końcu najdłuższy dystans pokonany by dostać się na GS Trophy. Tą ostatnią zgarnął Węgier.

Zebranie w jednym miejscu kilku narodowości dało mi możliwość zaobserwowania zabawnego zjawiska. Bo czy przejawem pasji nie jest Słowak, mówiący o swoim GS-ie po słowacku do Polaka, w towarzystwie wtrącającego od czasu do czasu zdania w swoim języku Węgra? Jakim cudem chłopaki się rozumieli bez uniwersalnego tłumacza, czyli alkoholu? Nie wiem. No, może dla mnie zabawniejszą sytuacją było tylko wskoczenie na nowe Sertao i pokonanie kilkunastu kilometrów po czołgowisku. Okazuje się, że łatwe to nie jest, nawet na najmniejszym z rodziny GS-ów.

Czemu póki co nie pojawiło się ani jedno zdanie o organizacji? Cóż, wszystko zostało powiedziane już wcześniej. To nie będzie kryptoreklama, to będzie reklama wprost - ekipa z ESOX odwaliła kawał świetnej roboty, dopinając całość na ostatni guzik. Nie odnotowałem istotnych wpadek organizacyjnych, a opóźnienia w harmonogramie wynikały z przeciągającej się rywalizacji, czy np. opieszałości ekipy koncertującej (z bardzo wyrozumiałym wokalistą, który ze stoickim spokojem przyjął dwóch fanów kręcenia boksera do odcięcia pod samą sceną). Fakt, dojazd asfaltem z wyspy na jeziorze Lubie do poligonu był męczący, ale nie wydaje mi się, żeby można było to rozwiązać inaczej.

Nie zmieniłem zdania o GS-ach, dla mnie to nadal jedzenie zupy widelcem. Ale, trzeba oddać wielki szacunek uczestnikom za chęć podnoszenia swoich umiejętności i nie przejmowania się, że można to zrobić łatwiej. Bo ostatecznie, satysfakcja z pokonania ciężkim motocyklem nawet niedużej przeszkody terenowej jest równie duża, jak wylądowanie potrójnego skoku na torze motocrossowym, czy pokonanie Sławiniaka na kolanie. Pod względem organizacyjnym impreza była wzorcowa. Zastanawia mnie tylko, czemu co roku pojawia się tak mało osób na motocyklach wyczynowych. Osobiście na naszej redakcyjnej CRF-ie bawiłem się rewelacyjnie.

Ah, i jeszcze jedno - czy ktoś może mi wytłumaczyć, jakim cudem po sobotniej nocy w jadalni na pierwszym piętrze znalazł się R 1200 GS?

Polecamy pełną fotorelację z BMW GS Trophy 2012(138 zdjęć):

GSy przy namiocie
Gorecki Bartlomiej Tyfa Liwia
Grupa Adventure pozdrawia
Ile osob pomiesci GS
Impreza motocyklowa spotkanie
Instruktorzy GS Trophy
Motocykle BMW w Drawsku Pomorskim - FOTORELACJA
  NAS Analytics TAG

Zdjęcia
F800GS Challenge
NAS Analytics TAG
F800GS w wodzie
F800 GS walka w jeziorze
GS Challenge jeden z odcinkow
GS Challenge walka
GSy przy namiocie
Gorecki Bartlomiej Tyfa Liwia
Grupa Adventure pozdrawia
Ile osob pomiesci GS
Impreza motocyklowa spotkanie
Instruktorzy GS Trophy
... więcej zdjęć »
Komentarze 5
Pokaż wszystkie komentarze
Autor: dred 03/09/2012 14:17

super - czekamy :)))

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę