tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Tor Sachsenring - Wszystko co musisz wiedzieæ przed GP Niemiec
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
motul belka 950
NAS Analytics TAG
motul belka 420
NAS Analytics TAG

Tor Sachsenring - Wszystko co musisz wiedzieæ przed GP Niemiec

Autor: Mick Fia³kowski 2021.06.18, 09:18 Drukuj

Zawodnicy MotoGP zmierzą się w ten weekend w ósmej rundzie MotoGP, która odbędzie się na jednym z najbardziej wyjątkowych torów w kalendarzu. Co takiego ma w sobie niemiecki Sachsenring? Co działo się na nim w czwartek, podczas dnia prasowego przed Grand Prix Niemiec? Mick relacjonuje, bo czuje się, jakby był dzisiaj na miejscu…

Wyjątkowe miejsce

NAS Analytics TAG

Tory biegnące w przeciwną stronę do ruchu wskazówek zegara, na których dominują lewe zakręty, to rzadkość nie tylko w MotoGP, ale w motorsporcie w ogóle… no chyba, że mówimy o żużlu! Albo flat-tracku. Tak się składa, że wielu zawodników motocyklowych trenuje intensywnie właśnie na flat-tracku, dlatego w lewych zakrętach czują się jak ryby w wodzie. Sachsenring to jednak nie tylko lewe łuki, bo takie dominują też chociażby w hiszpańskiej Walencji, a ta nie jest przez zawodników MotoGP wspominana z równie dużym sentymentem, co obiekt leżący w sercu Saksonii.

Liczący zaledwie 3,7 kilometra tor charakteryzuje nie tylko ogromna dysproporcja pomiędzy lewymi a prawymi zakrętami (dziesięć lewych i zaledwie trzy prawe!), ale przede wszystkim duże różnice poziomów i łuki, które są ekstremalnie długie. No i żeby było ciekawiej, najlepszy zakręt na całym obiekcie prowadzi akurat… w prawo, ale o tym za chwilę.

Po hamowaniu przez szczyt zawodnicy dojeżdżają do ciasnego prawego biegnącego mocno w dół. Nigdy nie zapomnę, jak Jorge Lorenzo - tydzień po słynnym złamaniu obojczyka w Assen - wystrzelił tam na moich oczach w kosmos na początku treningu kilka lat temu i już w piątek pożegnał się z rywalizacją. To samo zrobił później Dani Pedrosa. Jak widzicie, uważać trzeba już na samym początku okrążenia.

Z kolei highside Johna Hopkinsa na Suzuki w 2005 roku, na przekładce pomiędzy drugim a trzecim zakrętem, był jednym z pierwszych takich wypadków, które widziałem na własne oczy, stojąc dosłownie kilka metrów od nitki toru i widząc zawodnika wykręcającego w locie salto w powietrzu po uślizgu tylnego koła. Na szczęście skończyło się na niegroźnych kontuzjach.

Trzeci zakręt Sachsenringu to słynna omega, długi prawy biegnący najpierw w dół, a następnie pod górę, mocno wyprofilowany i jak jeden z niewielu pokazujący z bliska niesamowity kunszt zawodników MotoGP. Ciasno, później szeroko i znów ciasno, jednocześnie cały czas w pełnym złożeniu, a następnie przy lekkim podniesieniu i trafieniu idealnie w ten sam kawałek wewnętrznej krawędzi toru. Przed laty mogłeś stać tam przez cały weekend i obserwować Caseya Stonera, który był absolutnym wirtuozem tej sekcji. Kiedy pewnego razu, bodaj w 2012 roku, Australijczyk zaliczył tam uślizg tyłu i upadł, poczułem się jak wyrwany z transu.

Prawdziwy rollercoaster dopiero jednak przed nami. Jest nim sekwencja lewych łuków biegnąca najpierw pod górę, a później niesamowicie stromo i szybko w dół, cały czas w pełnym złożeniu. Później krótka prosta, hamowanie i znów w lewo, pod górę, szybko i niesamowicie precyzyjnie. Jeśli zużyjesz opony, a to tutaj standard, to właśnie w tej sekcji będziesz tracił czas jak w żadnej innej.

Tym sposobem dojeżdżamy do ostatniego prawego, słynnego "wodospadu". Jeśli przewrócisz się tutaj, zatrzymasz się dopiero pod Berlinem, ponieważ tor - po ślepym szczycie, biegnie ekstremalnie mocno w dół. Do tego stopnia, że nawet biegając po torze wieczorem czujesz w tej sekcji ogromny respekt. Nie bez powodu zawodnicy mówią, że to jeden z najbardziej ekscytujących, ale też przerażających łuków w całym kalendarzu.

Później jeszcze tylko dwa lewe - kompletnie różniące się od siebie, choć biegnące w tym samym kierunku i po kolejnym mega podjeździe jesteś na mecie. Uf, spociłem się od samego pisania, bo naprawdę uwielbiam to miejsce!

Dlaczego nie ma mnie na Sachsenringu?

Jak to więc możliwe, że skoro uwielbiam ten tor i mam na niego bliżej niż na jakikolwiek inny obiekt w kalendarzu MotoGP, nie ma mnie na miejscu? W "normalnych" okolicznościach największym wyzwaniem dla dziennikarzy jest podzielony padok. Sala prasowa znajduje się na wewnętrznej ostatniego zakrętu, tuż przed boksami. Za nimi jest jednak miejsce tylko na teamowe ciężarówki, a za nimi przepaść i różnica poziomów pokazująca idealnie jak stromo jest we wspomnianym już "wodospadzie".

Cała reszta "padoku", w tym teamowe jednostki gościnne, znajduje się na wewnętrznej pierwszego sektora, a wszystko to oznacza, że podczas normalnego Grand Prix dziennikarze zrobią więcej kilometrów niż przez połowę sezonu. To jednak nie zniechęca nikogo do przyjazdu na Sachsenring!

To, co wciąż skutecznie odstrasza wielu dziennikarzy, to covidowe restrykcje. Owszem, organizatorzy wpuszczają już media na Grand Prix, ale co z tego, skoro jedynym miejscem, do którego mamy wstęp, jest sala prasowa. O ile np. w Barcelonie, na Mugello czy w innym Brnie, możesz "przypadkiem" zabłądzić na padok, bo sala prasowa znajduje się przecież nad nim, o tyle na Sachsenringu jest ona na drugim końcu toru. Dla wielu mediów, szczególnie w trudnych, covidowych czasach, takie okoliczności oznaczają, że wyjazd na Grand Prix to jedynie niepotrzebny wydatek. Miejmy nadzieję, że np. podczas GP Austrii będzie inaczej, bo w końcu na zawody będą już wpuszczani kibice "bez limitu".

Wszystko to ma to jednak swoje plusy, ponieważ cała medialna aktywność przeniosła się do internetu. To oznacza, że choć całe popołudnie spędziłem z dziećmi na placu zabaw, jednocześnie czułem się tak, jakbym był na Sachsenringu, bo zarówno oficjalną konferencję prasową, jak i spotkania mediowe z większością zawodników, obskoczyłem przez Zooma. W kieszeni zostaje parę groszy, nogi nie bolą od biegania pomiędzy jednym a drugim końcem padoku, a ja i tak mam dla Was chyba wszystkie newsy, jakie można by było dziś zdobyć. No to lecimy:

Świątynia Marqueza

To właśnie flat-trackowe umiejętności i wielka pasja do "lewoskrętnych" torów sprawiają, że w ostatnich latach Marc Marquez był na Sachsenringu absolutnie poza zasięgiem. W ten weekend będzie jednak chyba inaczej. Ostatnie wyścigi wciąż wracający do zdrowia Hiszpan kończył na deskach i jak sam dzisiaj powiedział; "za każdym razem, gdy próbuję cisnąć, zaliczam wywrotkę, więc chyba nie jestem jeszcze na to gotowy".

Co prawda sześciokrotny mistrz MotoGP miał prawie dwa tygodnie, aby odpocząć po wyścigach na Mugello i w Barcelonie, i jak sam przyznaje, nie czuje się fizycznie ograniczony, ale nie da się ukryć, że nie jest w życiowej formie. Marquez na Sachsenringu wygrywał jednak aż siedem razy, w tym także po starcie z alei serwisowej, więc kto wie, w niedzielę wszystko może się zdarzyć.

Zawodnicy Ducati podkreślają jednak, że tegoroczny model Desmosedici prowadzi się dużo lepiej niż maszyny z poprzednich lat, a jakby tego było mało, na Sachsenringu nie ma zbyt wielu typowych zmian kierunków, które mogą być uważane za słaby punkt włoskiej maszyny. Wszystko to może sprawić, że Jack Miller, Pecco Bagnaia i Johann Zarco będą w ten weekend bardzo groźni.

Uważajcie szczególnie na Jacka. Jak pisałem jakiś czas temu, Miller pierwsze lata swojej kariery w Europie spędził właśnie ścigając się w Niemczech (jest m.in. mistrzem Niemiec klasy 125!), a przez rok praktycznie mieszkał na torze Sachsenring, więc Grand Prix Niemiec jest dla niego niemal jak domowy wyścig. Poza tym zaczynał swoją motocyklową przygodę od australijskiego dirt tracku, więc całkiem nieźle radzi sobie w lewych zakrętach!

Niemiecki obiekt lubi także Joan Mir, który zapowiadał dzisiaj, że może i spróbuje powalczyć o wygraną. Lekko prowadzące się Suzuki także może być tutaj bardzo szybkie.

Wraca Rins

Skoro o Suzuki mowa;  Alex Rins nie ma dobrej passy. Wciąż bez kontraktu na sezon 2022, Hiszpan w ostatnich czterech wyścigach przewracał się aż… pięciokrotnie (dwukrotnie leżał w Le Mans), a w ostatniej rundzie w Barcelonie w ogóle nie wziął udziału, bo przewrócił się… w czwartek. Na rowerze. Podczas wypadku Rins doznał wtedy złamania kości przedramienia i wymagał operacji. W ten weekend zobaczymy go w akcji, choć z pewnością nie będzie w idealnej formie.

Dopiero dwa tygodnie po wypadku poznaliśmy jego kulisy. Okazuje się, że Rins jeżdżąc po Circuit de Barcelona-Catalunya na rowerze zderzył się z busem serwisowym, ponieważ… akurat bawił się telefonem podczas jazdy.

Oczywiście on sam podkreślał, że nie była to zabawa, a "odpisywanie na bardzo ważną wiadomość", ale przekaz jest jasny i chyba nie wymaga żadnego komentarza, prawda? 

Gresini i Ducati razem w MotoGP

Ekipa Gresini Racing poinformowała dzisiaj, że w przyszłym roku wystawi w królewskiej klasie dwa motocykle Ducati. Dosiądą ich Włosi, który startowali już dla Gresiniego wspólnie w Moto3; mistrz Moto2 i aktualny debiutant MotoGP Enea Bastianini oraz awansujący do królewskiej klasy Fabio Di Giannatonio.

Tym sposobem Ducati wystawi w przyszłym roku aż… osiem motocykli! Dwa w fabrycznym zespole, dwa w Pramacu, dwa w Gresinim i wygląda na to, że dwa kolejne w ekipie Valentino Rossiego.

Niektórzy kręcą nosem, że to za dużo maszyn jednego producenta w stawce, w której np. Suzuki wystawia tylko dwie maszyny. Jak jednak celnie podsumował dzisiaj Johann Zarco, nie można mieć pretensji do Ducati, że są gotowi do wystawienia dodatkowych maszyn, do tego konkurencyjnych, podczas gdy inni nie są w stanie lub nie chcą tego zrobić. Kropka.

Iskrzy pomiędzy faworytami

Podczas oficjalnej konferencji prasowej przed Grand Prix Niemiec wrócił temat zachowania Fabio Quartararo podczas ostatniego wyścigu w Barcelonie, gdzie Francuz finiszował z rozpiętym kombinezonem, za co został ukarany.

Dziennikarze próbowali sprowokować zawodników, by ci otwarcie skrytykowali brak konsekwencji ze strony dyrekcji wyścigu i po części im się to udało. Kiedy jednak Fabio Quartararo i Johann Zarco zwrócili uwagę, że kary dla Mira i Oliveiry za wyjazd "na zielone" na finiszu wyścigu w Mugello były "bez sensu", Jack Miller nieco się poirytował.

"Te kary wprowadzono już kilka lat temu. Jakbyście przychodzili na spotkania Komisji Bezpieczeństwa, to byście wiedzieli o czym tam rozmawiamy" - wypalił i trzeba przyznać, że bardzo celnie.

Wspomniana przez Australijczyka "Komisja Bezpieczeństwa" to spotkania, które odbywają się w piątek podczas każdego Grand Prix. W ich trakcie zawodnicy omawiają razem z organizatorami wszystkie kwestia dotyczące bezpieczeństwa na danym obiekcie. Niestety, nie wszyscy riderzy się na nich pojawiają. Od kontrowersji z 2015 roku konsekwentnie bojkotuje je m.in. Valentino Rossi. Nie on jedyny.

Tak, to prawda, że Dyrekcja Wyścigowa podczas ostatnich rund często popisywała się brakiem konsekwencji, ale także sami zawodnicy stracili w ostatnich latach poczucie wspólnoty, które zapanowało wśród nich po tragicznych wypadkach Marco Simoncelliego i Luisa Saloma.

To jednak na tyle poważny temat, że będzie trzeba poświęcić mu osobny felieton, a teraz skupmy się na tym, co czeka nas w ten weekend na jednym z najbardziej wyjątkowych torów na świecie! Myślicie, że Marquez wróci na szczyt, czy jednak na Sachsenringu nastąpi zmiana warty?

NAS Analytics TAG

NAS Analytics TAG
Zdjêcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s± prywatnymi opiniami u¿ytkowników portalu. ¦cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶æ opinii. Je¿eli którykolwiek z komentarzy ³amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usuniêty. Uwagi przesy³ane przez ten formularz s± moderowane. Komentarze po dodaniu s± widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadaj±cym tematowi komentowanego artyku³u. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu ¦cigacz.pl lub Regulaminu Forum ¦cigacz.pl komentarz zostanie usuniêty.

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualno¶ci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep ¦cigacz

    motul belka 950
    NAS Analytics TAG
    na górê