tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Bulszit. Nie miałam swojego motocykla, wcześniej też - komentarz
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
Komentarze 99
Pokaż wszystkie komentarze
Autor: polkars 17.07.2014 20:53

Wiesz co? Daruj sobie takie teksty. Pewnie, że da się, ale też przy tym "da się" trzeba mieć szczęście. Wyjeździłaś dopiero 20 godzin na motocyklu i już porywasz się na takie odważne stwierdzenia, że da się bez problemu. Dziewczyno, to że akurat Tobie udało się zaliczyć bez poprawek wcale nie oznacza, że egzamin jest prosty i wszyscy powinni go zdać za pierwszym, bo Ty zdałaś. Każdy kto jeździ dłużej motocyklem wie, że przy maszynie o poj. 650cm i jej gabarytach bardzo ważne są „szczegóły” takie jak reakcja manetki, sprzęgła czy hamulca. A właśnie te szczegóły często bywają gwoździem do trumny na nowych egzaminach. Powiem Ci coś, ja podchodząc do tego egzaminu jeździłem już ładnych parę lat na crossie, więc doświadczenie miałem i już na pierwszych godzinach ogarnąłem gladiusa 650 bez najmniejszych problemów, ALE nie gadaj mi tu bzdur, że jest to wszystko takie proste, bo ja stanowczo stwierdzam, że nie jest to prosty egzamin na takim motocyklu. Dlaczego? Ano dlatego, że waga i rozmiary motocykla robią swoje, szczególnie przy wolnych manewrach i bardzo ważne jest początkowe wyczucie motocykla. Do tego dochodzi STRES i mamy wystarczającą mieszankę, aby oblać. Wystarczy parę minut po placu i już jest dużo łatwiej, bo wiesz jak maszyna się zachowuje. Panowie "na górze" celowo odebrali taką możliwość, żeby zdawalność była mniejsza i żeby skroić więcej kasy, bo kto o zdrowych zmysłach każe siadać bez kilkuminutowego przygotowania na maszynę i heja do zdawania. A żeby było ciekawiej, to powiem Ci jeszcze coś. Ja kończąc kurs byłem typowany przez swojego instruktora jako kandydat do zdania za pierwszym "strzałem", co więcej, przez cały kurs nie miał do mnie. I co? I nie zdałem za pierwszym razem. Dlaczego? Stres, dekoncentracja, sam nie wiem co - błąd przy wolnym slalomie i do domu. I niby co? To miało świadczyć o tym, że nie potrafię jeździć na motocyklu? Jak pojechałem na poprawkę dopadły mnie najgorsze warunki z możliwych - mokry plac i ciągle padający deszcz. Nawet instruktor zaczął mnie straszyć ryzykiem i radził przełożyć egzamin. Z uwagi na mój daleki dojazd i pracę zaryzykowałem i plac zaliczyłem, chociaż było naprawdę niebezpiecznie. Egzaminator był pod wrażeniem zaliczenia placu w takich warunkach. Nie piszę tego, żeby się chwalić, tylko po to aby udowodnić, że ten egzamin bywa loterią i często wcale nie pokazuje umiejętności i nie jest to tylko moja opinia, ponieważ to samo mówił mi mój instruktor, bo często widział jak goście, którzy nie pierwszy raz siedzieli na motocyklu oblewali przez głupie błędy. Dlatego powtarzam Ci jeszcze raz, to że Tobie się udało (chociaż nie podważam absolutnie Twoich umiejętności, tylko oceniam możliwość zdania egzaminu za pierwszym razem, o czym pisałaś) nie znaczy, że wszystkim musi się udać. Nie każdy ma szczęście, a przy nowym egzaminie szczególnie stres potrafi pogrążyć, gdyż nawet drobny błąd przy wolnych manewrach często jest nie do skorygowania przy motocyklu o takich gabarytach i przy zadaniach, które są obliczone niemal do centymetrów i np. dotkniesz pachołek. Trochę się rozpisałem, ale strasznie wkurzają mnie komentarze tego typu.

Odpowiedz
Autor: raf 01.06.2014 21:06

wow

Odpowiedz

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę