Kobieta na motocyklu

Autor: Anna Jędrasiak 2008.11.03, 11:18 52 Drukuj

Jest nas coraz więcej. Nadal wzbudzamy lekki uśmiech i niedowierzanie, ale też coraz częściej jesteśmy doceniane za posiadane umiejętności.

Kobieta na motocyklu to w naszym kraju nadal deficytowy widok. Na szczęście jednak, coraz więcej z nas postanawia wsiąść na motocykl. Przesiąść się z pozycji pasażera na pozycję kierowcy lub zamienić mały skuter na większą maszynę.

Decyzje te są podejmowane z bardzo różnych przyczyn i trudno jest wymienić je wszystkie. Chyba najczęstszą jest jednak chęć przestania bycia jedynie plecaczkiem i oglądania drogi z za pleców kierowcy. Same chcemy zacząć nawijać kilometry, poczuć tą ekscytację i niesamowite wrażenia, jakie dostarcza jazda na motocyklu.

Nie lekceważyłabym tutaj bardziej przyziemnych kwestii, jak wygoda tylnego siedzenia. W przeważającej większości, szczególnie sportowych, motocykli podczas jazdy walczy się o utrzymanie na skrawku miejsca przeznaczonego dla pasażera. Bardzo często instynkt samozachowawczy podpowiada tutaj desperackie i dość skrajne zachowania z duszeniem prowadzącego włącznie. Poza tym dochodzą narzekania samego kierowcy, że z pasażerem to nie jest jazda....

Są też wśród nas kobiety, które od początku stwierdzały, że nigdy nie będą plecaczkami i nie dadzą się wozić, bo i po co skoro same mogą prowadzić. Nie zapomnijmy także o skuterach. Wiele z nas zaczyna swoją przygodę z jednośladami właśnie od tych popularnych pojazdów o pojemności 50 cm3. Zwykle przyczyną przesiadki na motocykl staje się zapotrzebowanie na większe prędkości. Niestety w tych krótkich momentach, kiedy przemieszczamy się przez miasto bez korków prędkość 50 km/h zdecydowanie nie wystarcza, a na razie kierowcy samochodów nie uważają skuterów za pełnoprawne pojazdy na drodze i jeżeli akurat nie starają się ich staranować to trąbią, bo skuter jedzie zbyt wolno.

W ten, czy w inny sposób dochodzimy do momentu, w którym następuje przesilenie i podejmujemy decyzję Koniec tego, sama chcę jeździć. Udajemy się do wybranej lub poleconej szkoły jazdy, rozpoczynamy kurs i.... No właśnie, ile z nas tak naprawdę go kończy, ile po jego ukończeniu jeździ? Z własnego doświadczenia wiem, że podczas mojego egzaminu na prawo jazdy na liście egzaminowanych na dany dzień były dwie dziewczyny i jeden chłopak. Następny termin przedstawiał się odwrotnie, czyli jedna przedstawicielka płci pięknej i dwóch panów. Wynika z tego, że wiele z nas podejmuje taką decyzję. Kończy kurs i zdaje egzamin. Coraz częściej zresztą na światłach staje koło mnie inna dziewczyna. Widać, że nie robimy tego dokumentu do przysłowiowej szuflady. Podobnie jak mężczyźni, skoro już mamy to ciężko wywalczone prawo jazdy, chcemy z niego korzystać i będziemy dążyć do posiadania własnego jednośladu.

Jak jeździmy? Przeważająca opinia o kobietach za kierownicą to taka, że nie powinnyśmy prowadzić. Często słyszy się pejoratywne stwierdzenie „baba za kierownicą...". No i niestety muszę tutaj uczciwie stwierdzić, że sporo przedstawicielek mojej własnej płci jeździ samochodami fatalnie. Jak widzę poprawianie makijażu, fryzury, szukanie w torebce błyszczyka podczas jazdy, to mnie krew zalewa. Na dodatek szanowne panie majdrują przy wstecznym lusterku, aby sprawdzić, czy działania upiększające odniosły spodziewany efekt zapala się zielone światło, a one nadal stoją. Istna tragedia. Wiele kobiet przedstawia także totalny brak zdecydowania podczas jazdy. Może skręcę, a może nie. Zmiana pasa ruchu trwa w nieskończoność i może powodować poważne zdenerwowanie innych uczestników ruchu.

Ale jeżeli chodzi o kobiety prowadzące motocykle z przyjemnością muszę stwierdzić, że tego typu zachowań nie widzę. Już słyszę głosy płci brzydszej, że nie ma tego tylko i wyłącznie z powodów czysto obiektywnych. Na przykład malowanie się mając na głowie kask jest mało możliwe. Po pierwsze wszystko jest możliwe, po drugie, jeżeli dziewczyna wsiada już na motocykl to jeździ nim naprawdę dobrze. Aby pozostać w zgodzie z własnym sumieniem i odpowiedzieć na ponownie podnoszące się już głosy stwierdzam: tak zdarzają się wyjątki, ale są one raczej potwierdzeniem reguły, że kobieta na motocyklu wie, co robi, a nie na odwrót.

Niewątpliwie należy tutaj powiedzieć, że przede wszystkim jeździmy inaczej, niż mężczyźni. Jesteśmy ostrożniejsze za kierownicą. Często także rozwijamy mniejsze prędkości w mieście, w żadnym wypadku nie twierdzę tutaj, że poruszamy się grzecznie i przepisowo. Tak naprawdę, podobnie jak panowie lubimy prędkość, ale nie za wszelką cenę. Fajnie jest polecieć szybciej, tam gdzie jest to naprawdę możliwe i w miarę bezpieczne. Z pewnością jesteśmy za kierownicą po prostu nieco bardziej odpowiedzialnie, ale na pewno nie brakuje nam fantazji...

Jeżeli chodzi o kierowców puszek to drą się tak samo i tak samo zajeżdżają drogę jak mężczyznom na motocyklach. Czasem tylko dopada ich poważne zdziwienie, kiedy otwieram przyłbicę i odwdzięczam się pięknym za nadobne. Większość kierowców nie zauważa, czy koło niego na motocyklu przejeżdża dziewczyna czy chłopak, więc możemy to sobie chyba poczytać za komplement i na plus naszego stylu jazdy oraz na duży minus prowadzącym samochody. Rzadko zdarza się coś załatwić w korku na „piękne oczy". Należy liczyć tylko na spryt i umiejętności.

Bycie kobietą na motocyklu niesie jednak za sobą pewne profity. W większości wypadków możemy liczyć na pomoc i sympatyczne komentarze ze strony kolegów motocyklistów. Trzeba jednak przyznać, że nie zawsze. Zdarzają się i tacy, którzy do grobowej deski będą twierdzić, że kobieta nawet roweru nie powinna dostać do ręki. Wkraczamy, jak by na to nie patrzeć, na opanowane przez mężczyzn terytorium. Nadal musimy udowadniać, że jeździmy i jeździć potrafimy. Najpewniej szybko się to nie zmieni i jeszcze przez dłuższy czas będziemy traktowane pobłażliwie, ale z drugiej strony, czy naprawdę zależy nam na tym by się zmieniło? Miło jest wzbudzać zainteresowanie, a czasem nawet podziw szczególnie, kiedy na męskiej twarzy rysuje się wyraz zaskoczenia, bo okazuje się, że jazda na motocyklu nie jest nam obca. Zdecydowanie dobrze jest korzystać z przywilejów, jakie zapewnia nam nasza płeć, a jednocześnie, tak naprawdę, jeździć równie dobrze jak mężczyźni.

Szanowne Panie, nie ważne jest zatem czym jeździcie, ważne że ma to dwa koła, silnik a na siodle siedzi kobieta. Oby było nas jeszcze więcej.

Jeżeli przeżyłaś coś ciekawego, właśnie zaczynasz swoją przygodę z jednośladami lub jeździsz już jakiś czas i chcesz się z nami podzielić swoimi przeżyciami serdecznie zapraszamy. Napisz do nas na adres webmaster@scigacz.pl Chętnie poznamy twoje zdanie!

Zdjęcia
Komentarze 38
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę