Pojawia się i rozstawiła wszystkich po kątach. Nowa CBR 1000RR

Już dawno premiera motocykla sportowego nie budziła takich emocji, jak wprowadzenie do sprzedaży modelu 2008 Hondy CBR 1000RR. Autorami całego zamieszania wokół tej maszyny byli, w głównej mierze, jej styliści. Krótko ścięty przód maszyny, czy też minimalistyczna sekcja tylna wielu obserwatorom nie przypadły do gustu.


 Wystarczy zresztą przejrzeć komentarze choćby na naszym forum. Szkoda, że cała ta wrzawa odciągnęła uwagę od tego, co w nowej CBR najważniejsze, czyli od zastosowanych rozwiązań technicznych.

Te na szczęście obroniły się same. Nowe Hondy, choć nie bez początkowych problemów, świetnie poradziły sobie w WSBK, narodowych seriach wyścigowych krajów całego świata oraz zdobyły świetne opinie dziennikarzy i kierowców testowych na całym świecie. Pytanie ilu malkontentom nie dane było odkryć wszystkich zalet tego motocykla, tylko dlatego, że nie mogli pogodzić się z wizją stylistów Hondy.

Łyk techniki

Kwestię stylizacji proponuję zupełnie sobie odpuścić. Przede wszystkim dlatego, iż w tym konkretnym przypadku jest tak bardzo kontrowersyjna. Każdy zresztą może rzucić okiem na motocykl i sam sobie wyrobić opinię w tej materii. Przejdźmy do meritum. Nowy motocykl, to zupełnie nowa konstrukcja, którą szczegółowo opisaliśmy dla was już na początku tego roku. . Przekonstruowany silnik, lżejszy od swojego poprzednika, produkuje 178 KM i całkiem niezły moment obrotowy na poziomie 113 Nm. To przyzwoity wynik, ale jednocześnie najsłabszy w całej stawce japońskich „litrów”. Czy Blade nadrobi to innymi walorami?

Rama i podwozie to zupełnie nowe konstrukcje. Inżynierowie Hondy zapewniają, że do ich budowy wykorzystano doświadczenia z MotoGP. Wszędzie widać nie tylko dbałość o znakomite parametry, ale także uporczywe dążenie do redukcji masy. Lżejsza jest rama, koła, tarcze hamulcowe, a nawet zaciski. Dzięki tym zabiegom motocykl wydaje się być bardziej filigranowy i zwarty. Wrażenie spójności umacnia także nowy układ wydechowy ulokowany pod punktem mocowania wahacza. Pytanie tylko, jak to wszystko zadziała?

Ergonomia i funkcjonalność

Honda zawsze stawiała sobie za cel budowanie maszyn maksymalnie ergonomicznych i funkcjonalnych. Odstępstwem od tej reguły nie są również maszyny czysto sportowe, w tym także cała rodzina CBR. Pozycja za sterami jest sportowa, ale wygodna. Konfiguracja trójkąta kierownica-siodło-podnóżki wydaje się być optymalna nawet dla kierowców mojego wzrostu mierzących 180-185 cm. Ukształtowanie zbiornika paliwa oraz ramy pozwala znakomicie zespolić się z maszyną i pracować na niej ciałem. Wszystkie przełączniki są tam, gdzie się ich spodziewamy. Lusterka zapewniają przyzwoity wgląd w sytuację za plecami kierowcy.

Kokpit jest czytelny i przejrzysty. Duży plus dla Hondy za odejście od „rolniczej” tablicy przyrządów znanej z poprzednich modeli. Bardzo duży analogowy obrotomierz prezentuje się i działa znakomicie. Szkoda, że wśród wskaźników nie znalazł się wyświetlacz zapiętego biegu.

Aby pojeździć z pasażerem trzeba znaleźć wyjątkowo napaloną na przejażdżkę sztukę. Miejsca z tyłu jest mało, uchwytów brak, a podnóżki pasażera podciągnięto dosyć wysoko. Mało kusząca perspektywa na dłuższe wypady. Honda rzecz jasna nie dysponuje centralną podstawką, schowek ma pojemność symboliczną, co jest mało zrozumiałe przy braku układu wydechowego zabudowanego pod siedzeniami. Skoro jesteśmy już przy funkcjonalności to należałoby się także przyczepić do stosunkowo małego zbiornika paliwa. Przy spalaniu na poziomie 6,5 litra starcza on na 200 spokojnie przejechanych kilometrów, po czym na tablicy zapala się lampka rezerwy. Jeśli motocyklem operujemy mniej spokojnie, dystans ten ulega wyraźnemu skróceniu.

Na ulicy

Po zajęciu miejsca za sterami pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest zwartość motocykla. Litr Hondy gabarytowo jest porównywalny z 600-tkami konkurencji. Druga obserwacja, to bardzo fajna, przemyślana pozycja za sterami. Kluczyk w pozycji „ON”, naciskamy przycisk rozrusznika i Honda budzi się do życia.

Osobiście nie jestem fanem śmigania po mieście litrami. Nie tylko dlatego, że takie potwory po prostu duszą się między światłami. Przede wszystkim dlatego, że ich potężne silniki produkują tyle mocy, że często wysiłek wkładany w panowanie nad nią odbiera sporą część przyjemności czerpanej z jazdy. To nie przypadek, że w cywilizowanych krajach gros motocykli w miastach zawiera się w przedziale pojemności 125-500 cc. Honda jednak nie straszy swojego kierowcy. Napęd pracuje wyjątkowo kulturalnie i oddaje swoją moc liniowo. To bardzo przyjemna cecha w mieście. W parze idzie wyjątkowo lekko pracujące sprzęgło, o którym więcej za chwilę i bardzo precyzyjna skrzynia biegów.

Motocykl dysponuje świetnym zawieszeniem i znakomitymi hamulcami, których parametry daleko wykraczają poza obszar przydatny w codziennej miejskiej walce z korkami. W każdym razie na CBR 1000RR można bardzo sprawnie i przyjemnie przemykać między stojącymi w korku samochodami. Motocykl zachowuje się wyjątkowo przyjaźnie, budując zaufanie do siebie.

zlozenie lewe honda cbr 1000 rr fireblade 2008 test b img 0197 m
jedzie honda cbr 1000 rr fireblade 2008 test b img 0247 m
zakret honda cbr 1000 rr fireblade 2008 test a mg 0049 m
zlozenie tyl honda cbr 1000 rr fireblade 2008 test b img 0250 m
hamowanie honda cbr 1000 rr fireblade 2008 test b img 0039 m
jazda honda cbr 1000 rr fireblade 2008 test b img 0027-1 m
kolano honda cbr 1000 rr fireblade 2008 test a mg 0205 m
motocykl honda cbr 1000 rr fireblade 2008 test b img 0110 m
pedzi honda cbr 1000 rr fireblade 2008 test a mg 0112 m
prawa strona honda cbr 1000 rr fireblade 2008 test b img 0218 m
na kolanie honda cbr 1000 rr fireblade 2008 test a mg 0265 m
na górę