Zmiana na rynku motocykli. Junak wskakuje na pudło, BMW traci grunt pod kołami
Zeszły miesiąc na polskim rynku motocyklowym dostarczył fanom dwóch kółek naprawdę sporo emocji. Z danych opublikowanych przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że hierarchia najpopularniejszych marek ponownie się przetasowała.
Honda dalej rządzi bezkonkurencyjnie na szczycie zestawienia. Warto przyjrzeć się szczegółom, bo tegoroczne statystyki pokazują wyraźne ożywienie w segmencie nowych jednośladów.
W minionym miesiącu na polskie drogi trafiło 7140 nowych motocykli, co oznacza skok o 33,9 proc. względem lipca ubiegłego roku. Licząc od stycznia, mamy już 41 960 zarejestrowanych maszyn, a to aż 42,6 proc. więcej niż w tym samym okresie 2025 roku. Takie tempo wzrostu potwierdza, że Polacy wciąż chętnie sięgają po nowe jednoślady.
Honda pozostaje niekwestionowanym liderem sprzedaży. W lipcu japoński producent zarejestrował 1152 egzemplarze, co po siedmiu miesiącach daje imponujący wynik 7451 sztuk i udział w rynku sięgający około 17,8 proc. Nikt nie jest w stanie zagrozić tej dominacji. Drugie miejsce należy do Yamahy, która zamknęła lipiec wynikiem 673 rejestracji, a od początku roku uzbierała 4243 sztuki. To wciąż ponad 10 proc. rynku, więc pozycja japońskiej marki wygląda na razie stabilnie.
Prawdziwe roszady pojawiają się jednak niżej w tabeli. Na najniższym stopniu podium doszło do kolejnej zmiany, a bohaterem okazał się Junak. Polska marka wyprzedziła QJMotor o 241 rejestracji, kończąc siedem miesięcy tego roku z wynikiem 3023 sztuk, co przekłada się na imponujący wzrost o ponad 151 proc. rok do roku! Choć produkcja tych motocykli odbywa się w Azji, ich jakość i dopracowanie techniczne coraz częściej przekonują polskich kupujących. QJMotor musiał zadowolić się czwartą lokatą z wynikiem 2782 sztuk.
BMW mogło obserwować te przetasowania jedynie jako bierny widz. Niemiecka marka co prawda utrzymuje piąte miejsce z wynikiem 2696 rejestracji od początku roku, ale konkurencja depcze jej po piętach. Zontes, kolejny chiński gracz, w lipcu zaprezentował lepszą dynamikę sprzedaży i po siedmiu miesiącach ma na koncie 2320 rejestracji, co daje mu szóstą pozycję oraz wzrost przekraczający 73 proc. Dystans do BMW szybko się kurczy, więc niemiecka marka nie może spać spokojnie.
Dalszą część pierwszej dziesiątki tworzą Romet Motors z wynikiem 2038 sztuk, CFMoto z 1719 rejestracjami, Suzuki z 1366 egzemplarzami oraz Kawasaki z 1316 maszynami. Łącznie te dziesięć marek odpowiada za około 69 proc. całego rynku nowych motocykli w Polsce, co pokazuje, jak duże znaczenie mają liderzy zestawienia.
Ciekawie prezentuje się także rozkład sprzedaży w podziale na segmenty. Jedyną kategorią, w której to Junak triumfuje, jest Chopper & Cruiser. Podium tego segmentu zamykają kolejno Junak, Benda oraz QJMotor. Nie powinno to dziwić, bo zdecydowana większość sprzedawanych motocykli to modele z silnikami 125 cm³. Chińscy producenci trafnie wyczuli potrzeby kierowców posiadających jedynie prawo jazdy kategorii B i szukających często czegoś a la chopper. W klasie do 125 cm³ zdecydowanie prowadzą Honda i Junak. W wyższych pojemnościach, zwłaszcza powyżej 750 cm³, dominują BMW, Honda oraz Yamaha, a w segmencie powyżej 1000 cm³ do gry wkracza również Harley Davidson.
Segment nowych motorowerów również zanotował wzrost, choć w liczbach bezwzględnych efekt robi mniejsze wrażenie niż w przypadku motocykli. W lipcu zarejestrowano 2263 nowe motorowery, o 17,2 proc. więcej niż rok wcześniej. Od stycznia suma zamyka się na poziomie 10 800 sztuk, co daje wzrost o 11,2 proc. względem 2025 roku. Na czele stawki niezmiennie znajduje się Romet z wynikiem 2159 sztuk, tuż za nim plasuje się Junak z 1599 egzemplarzami, a podium zamyka Znen Zhongneng z 1282 rejestracjami.
W dalszej części zestawienia widać wyraźną przepaść. Czwarta pozycja należy do marki Yiben z wynikiem 1016 sztuk i jest to ostatni producent, który przekroczył granicę tysiąca rejestracji. Kolejny w kolejności Torq może pochwalić się jedynie 458 egzemplarzami. Dalej uplasowały się Kymco z 381 sztukami, Barton z 363, Vigorous z 318, Fosti z 285 oraz Bili Bike ze 184 rejestracjami. Pierwsza dziesiątka marek kontroluje w sumie około 74,5 proc. rynku motorowerów.
Nie brakuje też niespodzianek w segmencie pojazdów sprowadzanych z zagranicy. Import motorowerów spada od dawna i nikogo to już nie dziwi, jednak w tym roku podobny trend dotknął także motocykle, co jest zjawiskiem nowym. Do tej pory sprowadzone jednoślady zazwyczaj notowały wzrosty, tymczasem lipiec przyniósł spadek rejestracji rzędu 9,4 proc., a licząc cały rok, spadek sięga 6,2 proc.
Eksperci wskazują na trzy możliwe przyczyny tej zmiany. Pierwsza wiąże się z pojawieniem się na krajowym rynku sporej liczby motocykli w wieku od 2 do 5 lat, których właściciele kończą spłacać finansowanie i decydują się na sprzedaż. Kupujący naturalnie wolą wybrać maszynę o sprawdzonej, krajowej historii niż jednoślad sprowadzony z Niemiec, Francji czy Włoch. Druga przyczyna to rosnąca konkurencyjność nowych chińskich motocykli, które stają się realną alternatywą dla używanych modeli renomowanych marek. Trzecim czynnikiem są rosnące ceny paliwa oraz wzmożone kontrole na granicy z Niemcami, co podnosi koszty sprowadzania pojazdów i skutecznie zniechęca część
Obraz polskiego rynku motocyklowego jest na tę chwilę bardzo wyraźny. Mamy dynamiczny wzrost sprzedaży nowych jednośladów przy jednoczesnym osłabieniu importu używanych maszyn. Polscy klienci coraz chętniej stawiają na nowe motocykle, w tym coraz liczniejsze modele marek chińskich, które skutecznie depczą po piętach europejskim i japońskim gigantom. Kilka lat temu to wydawało się niemożliwe. Znaleźliśmy się w nowej rzeczywistości, ale czy to źle?












Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze