Yamaha z fatalnym wystêpem na Grand Prix Tajlandii. Zawodnicy z zakazem rozmów z mediami
Zawodnicy zespołów MotoGP marki Yamaha zaliczyli fatalny początek sezonu. Najwyżej sklasyfikowany w wyścigu był Fabio Quartararo, który dojechał do mety na 14. miejscu i ze stratą ponad pół minuty do Marco Bezzecchiego. Miał też stratę ponad 6 sekund do debiutującego w klasie królewskiej Diogo Moreiry. Z kolei po wyścigu okazało się, że zawodnicy mają zakaz rozmów z mediami.
To z pewnością nie był wymarzony weekend dla zawodników MotoGP startujących na motocyklach Yamaha. Żaden z nich nie dostał się do Q2, a najwyżej w kwalifikacjach był Fabio Quartararo, który zajął 16. miejsce. Jednak dopiero wyścigi pokazały, jak zła jest forma nowego motocykla z silnikiem V4. W trakcie Sprintu najwyższą pozycję zajął Jack Miller, który przekroczył linię mety na 15. miejscu. Z kolei w głównym wyścigu najlepszy był Fabio Quartararo, kończąc zmagania na 14. pozycji. Co prawda zdobył dzięki temu 2 punkty, ale nie jest to żadne pocieszenie.
W związku z tym występem zawodnicy zostali objęci zakazem rozmów z mediami. Zamiast tego z dziennikarzami rozmawiał Paolo Pavesio - dyrektor sportowy marki Yamaha. W oświadczeniu powiedział, że nie ma nic złego w tym, że nowy projekt napotyka trudności. Silnik V4 został wprowadzony z myślą o pracach nad motocyklem na kolejny sezon, ale jednocześnie Pavesio zapewnia, że Yamaha nie zamierza traktować sezonu 2026 wyłącznie jako testu.
- Nie sądzę, żeby było coś haniebnego w tym, ze mamy problemy z nowym projektem. Jeśli nie spróbujesz, to się nie dowiesz. Wiemy, że jeśli byśmy nie spróbowali, to nie będziemy gotowi na 2027. To nie oznacza, że akceptujemy rok 2026 jako rok testów, ale akceptujemy fakt, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. W każdym wyścigu się czegoś uczymy, a ekipa w fabryce pracuje nad rozwojem i musimy być dobrzy w tym, żeby poskładać wszystkie elementy układanki na torze - mówił Pavesio.
Już przed wyścigiem pojawiły się pierwsze słowa krytyki pod adresem nowego motocykla, a ich autorem był Fabio Quartararo, który jedną nogą ma już być poza Yamahą, choć nie było żadnych oficjalnych ogłoszeń. Po piątkowych treningach Quartararo oznajmił, że czuje się, jakby nie było żadnego jasnego kierunku rozwoju dla tegorocznego motocykla.
- Nadal jesteśmy daleko, bo wiemy, jak trudno jest poprawić czas o 0,2 sekundy, zwłaszcza po dwóch dniach. testów na tym samym torze - mówił Quartararo po piątkowych treningach. - Nie sądzę, żeby był jakiś jasny kierunek. Próbujemy go znaleźć, a ja próbuję jak najlepiej pracować z zespołem - dodał. Oznajmił też, że jego zdaniem najwcześniej we Francji zespół mógłby otrzymać nowy silnik. Po drodze są jeszcze rundy w USA, Katarze i Hiszpanii.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze