tr?id=1223146534440221&ev=PageView&noscript=1

Wyścigi motocyklowe w Polsce - Kędzior i Oskaldowicz - historii ciąg dalszy - strona 2

Autor: Łukasz Świderek 2009.01.22, 17:05 Drukuj

Ścigacz.pl: Jeszcze parę lat temu wyścigi sprawiały wrażenie, że jest to wyrwanie się z domu, a sport jest takim miłym dopełnieniem weekendu.

JO: Oj ja się z tym nie zgodzę! To nie były wieczorki towarzyskie, gdzie jazda po torze była produktem ubocznym. Atmosfera była dużo lepsza, niż teraz i mogło to tak wyglądać, ale samo ściganie zawsze było najważniejsze.

TK: Było grono znajomych, gdzie spotykaliśmy się, robiliśmy grilla i się śmialiśmy, ale to zabawa była produktem pochodnym od ścigania.

JO: Trzeba umieć żyć, a nie tylko szczekać na siebie, bo niestety tak to teraz wygląda w większości przypadków. Zupełnie niepotrzebnie. My jedziemy na zawody udowadniać sobie kto jest lepszy na torze, a w parku maszyn jesteśmy równi. Nie wszyscy potrafią to zrozumieć i to jest przykre, ale to już nie nasze zmartwienie.

TK: Teraz wielkie teamy powstały, duże pieniądze są zaangażowane i co poniektórym palma odbija i myśli, że jest najlepszy. Ale to tor służy do ścigania, a nie rozmiar namiotu czy ciężarówki. W klasach amatorskich to jeszcze fajnie wygląda. Kumple pomagają sobie nawzajem, wymieniają doświadczenia. Ale czym wyżej, tym robi się gęstsza atmosfera.

JO: Rywalizujemy wszyscy, napinamy się. Przecież nie po to biegam po śniegu przy minus pięciu w zimie, jeżdżę na crossie, żeby odmrozić sobie uszy. Przygotowuję się do rywalizacji, ale takiej zdrowej na torze, tam powinniśmy być kolegami i sobie pomagać, a nie się opluwać.  

Ścigacz.pl: Jak to jest z wami? „Stare dziadki", czasami traktowani z pobłażaniem i sentymentem, że gdy przychodzi do ścigania to lejecie młodych. Nie wstyd wam?

TK: Ale to ich problem chyba (śmiech),  im niech będzie wstyd.

JO: Dla nas w sumie, czy stary czy młody, wszystko jedno. Odrąbać głowę i na pal. (śmiech) Na torze nie ma żadnej litości, i to jest ta sportowa walka. Stojąc na pudle czasami rozglądam się na boki i widzę, że to takie wszystko młode, jeszcze nie ogolone, ale to jeszcze bardziej mobilizuje, dodaje skrzydeł.

TK: Jak wyjeżdżam na tor to nie patrzę z kim ja się ścigam tylko staram się jechać jak najszybciej. A że się dają staremu objechać, no to znaczy, że jeszcze trzeba poćwiczyć. Staram się nie skupiać na tym z kim się ścigam tylko na dobrej jeździe.

JO: Ja tu muszę Tomusia skorygować trochę. On się nie skupia z kim się ściga, bo jeździmy w innych klasach. (śmiech) Bo inaczej, to już na starcie by kombinował na którym zakręcie się spotkamy i będzie mi mógł z łokcia pociągnąć.

Ścigacz.pl: To długo jeszcze chcecie to robić?

TK: To się okaże.

JO: Wszystko zależy od czynników zewnętrznych. W moim przypadku czy zdrowie pozwoli, czy kasa się znajdzie.

TK: To warto robić i póki kasa będzie to i my będziemy na torze. Bo co innego robić? Jeździć po ulicach i rozbijać się między samochodami?

JO: No jest jeszcze taka alternatywa, że możemy pić wódkę i napadać na staruszki, ale nie wiem czy nam jeszcze wypada. (śmiech)

TK: Chyba już za starzy jesteśmy na takie rozrywki.

Ścigacz.pl: Co byście poradzili młodym, nowym zawodnikom? Jak wytłumaczyć człowiekowi, że w dobie kryzysu ma puścić tyle kasy w tak specyficzną zabawę?

JO: Tu bym znów skorygował, to nie jest zabawa. To jest szeroko rozumiany sport, to jest kształtowanie charakteru, to jest spełnianie marzeń. To jest pasja, spełnienie samego siebie. Przecież można powiedzieć, że jak idziesz do drogiej knajpy to jest rozrzutność. Przecież można zjeść w barze mlecznym. To samo tutaj. Nie musimy się ścigać, można iść na piwo bo jest taniej. Ale to chyba nie to samo.

TK: Można kupować kolejne gadżety i bawić się jak małe dziecko, albo rozwinąć w sobie pasję i w nią inwestować, my uważamy, że warto.

JO: Ściganie jest powołaniem i jak to ktoś kocha, to w tym utonie. Logicznie tego się nie da wytłumaczyć, ekonomicznie tym bardziej, ale to jest pasja. I wszystkim młodym możemy powiedzieć tylko tyle, żeby wkładali w to całe serce i duszę. 

Ścigacz.pl: Jakie plany na ten rok?

JO: Ja mam jeden, zawsze ten sam. Mistrzostwo Polski! Łoić wszystkich po kolei!

TK: Oczywiście, jak co roku. Alleluja i do przodu.

JO: Prosty i przejrzysty plan. Muszę być najlepszy. Ja w Superbike, Tomek w Superstock 600. I nie boimy się tych Francuzów co mają do nas przyjechać. Nie boję się nikogo. W moim ukochanym Poznaniu, gdzie się ścigam od trzydziestu lat, nie dam się łatwo. Wilcze doły wykopię, asfalt ponacinam na zakrętach, pompkę w szprychy wsadzę, ale i tak będę starał się wygrać !

TK: Chciałbym jeszcze wrócić do tysiaków, ale na razie zostanę tu gdzie jestem. Motocykl mam więc koszty jakieś wielkie nie będą, a budżet nie zapowiada się większy, niż dotychczas.

JO: Tomuś, pojedź w sześćsetkach, bo nie musisz tak wtedy kombinować.

TK: Ooo, Jasiu już kombinuje, żebym nie jeździł z nim.

JO: Ja tylko myślę o tobie, żebyś nie musiał tak kombinować. Później jest pół nocy nieprzespane, bo główkowałeś jak mnie tu wykolegować w wyścigu.

TK: Dlatego się podzieliliśmy łupami i będzie sprawiedliwie.  

Ścigacz.pl: To kiedy znów się spotkacie razem na torze?

JO: Na pewno do tego kiedyś dojdzie. Tomek ma teraz „600" ja litra, nie bardzo możemy zmienić. Ja się z nim lubię ścigać, bo jest przewidywalny. Przewidywalny w tym dobrym znaczeniu, że nie zrobi nic głupiego i niebezpiecznego. W zeszłym roku miałem wysiadkę, bo ktoś na torze wyprawiał takie rzeczy, których nikt by się nie spodziewał. Z Tomkiem możemy się ścigać spokojnie, nie raz mieliśmy jakiś kontakt, on mnie, ja jego. Był kontakt między motocyklami, ale to zawsze jest w granicach czystej, sportowej walki. Takie wyścigi mają sens, bo nie martwisz się, że ktoś cię zabije tylko koncentrujesz się na rywalizacji.

Ścigacz.pl: Czyli najbliższe wasze starcie to wyścig Hondy?

TK: Tak! Na secinkach będzie gorąco!

JO:  Ja nie mogę się już doczekać tego wyścigu. W zeszłym roku się wywaliłem, ale to było konieczne, żeby leżącego chłopaka nie przejechać. Uderzyłem w bandę, ale to była największa satysfakcja, jak wchodzę Tomusiowi pod łokieć na Dużej Patelni, a on mnie wali tym łokciem. Ja go nie chcę puścić, to on mnie wypycha. Wspaniała zabawa i mam nadzieję, że w tym roku dłużej potrwa.

Ścigacz.pl: Wraz z naszymi Czytelnikami życzymy Wam tego.

Foto: Agencja Świderek

Tomek Kedzior kawasaki ZX7R poznan
Kedzior Oskaldowicz Badziak piekne czasy
podium kedzior oskaldowicz piekne czasy
Janusz Oskaldowicz WMMP MOST na golasa

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę