Wracasz z trasy przez Niemcy? Ten mail o mandacie może być pułapk± na twoje pieni±dze
Zrealizowałeś wymarzony wypad w Alpy albo wracasz z podróży przez zachodnią Europę i nagle w skrzynce mailowej ląduje wiadomość o mandacie za przekroczenie prędkości zarejestrowane przez fotoradar w Niemczech. Zanim sięgniesz po kartę płatniczą, przeczytaj to, bo najprawdopodobniej masz do czynienia z oszustwem, a nie prawdziwym wezwaniem do zapłaty.
Niemieckie media oraz instytucje, w tym Kraftfahrt Bundesamt (KBA) i Verbraucherzentrale, alarmują o kolejnej fali prób wyłudzeń skierowanych do kierowców, w tym motocyklistów przejeżdżających przez terytorium naszych zachodnich sąsiadów. Przestępcy podszywają się pod federalny urząd do spraw ruchu drogowego oraz lokalne organy i policję, rozsyłając wiadomości z tytułami sugerującymi urzędową powagę, na przykład Wichtige Verwaltungsmitteilung Deutschland, co można przetłumaczyć jako ważny komunikat administracyjny. W treści pojawia się informacja o rzekomym przekroczeniu prędkości, ostrzeżenie przed rosnącymi opłatami za każdy dzień zwłoki oraz zaskakująco krótki termin płatności, najczęściej zaledwie dwadzieścia cztery godziny. Do tego dochodzi kusząca zniżka za szybkie uregulowanie należności, czego w rzeczywistym niemieckim systemie egzekwowania mandatów po prostu nie stosuje się.
Cała operacja ma jeden cel, czyli skłonienie odbiorcy do kliknięcia w link prowadzący do fałszywej strony płatności, gdzie można stracić nie tylko pieniądze, ale też dane logowania do bankowości internetowej, a nierzadko również paść ofiarą złośliwego oprogramowania. Nadawcy takich maili często korzystają z adresów kończących się na rosyjską domenę lub inne podejrzane rozszerzenia, co samo w sobie powinno wzbudzić czujność.
Warto zapamiętać, jak faktycznie wygląda procedura w Niemczech. Prawdziwe powiadomienie o wykroczeniu drogowym trafia do kierowcy wyłącznie tradycyjną drogą pocztową, listem poleconym. KBA jasno komunikuje, że nie jest organem uprawnionym do wystawiania mandatów, tym zajmują się lokalne urzędy ruchu drogowego oraz policja. Zanim w ogóle wszczęte zostanie postępowanie o grzywnę, kierowca ma prawo ustosunkować się do zarzutu w ramach procedury zwanej Anhörung. Niemieckie instytucje nigdy nie wysyłają takich informacji drogą elektroniczną, więc każdy mail z żądaniem natychmiastowej wpłaty powinien od razu wzbudzić podejrzenia.
Podobna zasada obowiązuje zresztą w Polsce. Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym oraz Główny Inspektorat Transportu Drogowego wielokrotnie podkreślały, że powiadomienia o wykroczeniach zarejestrowanych przez fotoradary przesyłane są listem poleconym za pośrednictwem Poczty Polskiej albo poprzez oficjalne elektroniczne biuro obsługi klienta CANARD. Żadne SMS y ani maile z linkiem do szybkiej płatności nie pochodzą od tych instytucji.
Uważny obserwator bez trudu odróżni prawdziwe pismo od fałszywki. Oficjalna korespondencja zawiera szczegółowe dane wykroczenia, czyli dokładną datę, godzinę, miejsce zdarzenia, dane pojazdu oraz zdjęcie z fotoradaru lub dostęp do portalu z materiałem dowodowym. Znajdziemy tam też konkretny numer akt sprawy, w niemieckich dokumentach określany jako Aktenzeichen. W fałszywych wiadomościach tych elementów zwykle brakuje, a kwoty i opisy okazują się bardzo ogólnikowe.
Jeśli taki mail trafi do twojej skrzynki, najlepszą reakcją jest jego całkowite zignorowanie. Nie odpowiadaj na wiadomość i pod żadnym pozorem nie klikaj w zamieszczone linki. W razie wątpliwości skontaktuj się bezpośrednio z odpowiednim urzędem, korzystając wyłącznie z danych kontaktowych znalezionych samodzielnie, na przykład na oficjalnej stronie instytucji, a nie z tych podanych w podejrzanej wiadomości. Możesz też napisać do CANARD na adres canard@gitd.gov.pl i zweryfikować sprawę u źródła. Czujność w tym wypadku kosztuje niewiele, a może uchronić przed sporą stratą finansową i kłopotami związanymi z wyciekiem danych do bankowości.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze