World Ducati Week 2026. Relacja Gamoni z WDW2026
Aż żal bierze, że Włoski nie śpiewają naszego "Sto lat". Pieśń pasowała by tu jak ulał.
Stało się. Ducati świętuje swoje stulecie. I choć na początku nie produkowała wcale jednośladów, a elektronikę, to bez wątpienia jest marką, która dziś kojarzy się z motocyklami jak mało która. Ale co ważniejsze. Mało która ma wierniejszych fanów.
Jestem daleki do dzielenia fanów poszczególnych marek, ale o ile czasami o entuzjastach kilku z nich można powiedzieć, że są fanatykami, to nie wiedzieć czemu "Ducatisti" budzą u mnie największą sympatię. Może dlatego, że najmniej agresywnie epatują wyższością swoich maszyn? Ok, ktoś może zarzucić mi to, że przecież sam jestem Ducatisti. No ale jestem też Harleyowcem, Suzukowcem, Yamahowcem i Iżowcem.
World Ducati Week 2026 prawdopodbnie zostanie zapisane na kartach historii największa. Nie bez przyczyny. Na stulecie przybyło wg oficjalnych danych w dniach 3-5 lipca 2026 roku do na tor Misano World Circuit Marco Simoncelli przybyło aż 118 036 uczestników z 94 krajów i pięciu kontynentów!
World Ducati Week WDW 2026
Zobacz nasz film »
Organizatorzy przygotowali nie lada atrakcje. Co by nie mówić, Ducati potrafi robić genialny marketing, ale czasami zastanawiam się nad tym, czy nie robi się on sam. Przez, co by nie mówić, jakąś niebywałą aurę tych motocykli, ale przede wszystkim ludzi, którzy tworzą to czerwone szaleństwo.
Przepiękna i wzruszającą uroczystość miała miejsce w sobotni wieczór. Zostali tam uhonorowani wszyscy, którzy przyczyniają się fenomenu marki. Przed pełnymi trybunami ramię w ramię stanęli pracownicy fabryki, inżynierowie, dealerzy, teamy wyścigowe legendy i aktualne gwiazdy sportu. Być może kogoś w tym momencie pominąłem, ale istotne jest to, że wszyscy emanowali dumą, że są "Czerwoni".
No i ci mistrzowie. Starzy i nowi. Owacje, jakie dostali m.in. Casey Stoner i Francesco Bagnaia były wręcz niebywałe. Być może któraś marka motocykli ma więcej mistrzów świata, jednak chyba żadna nie ma tak lojalnych zwycięzców, którzy równie chętnie wzięliby udział w podobnych obchodach i co ważniejsze - byli stawiani tak wysoko na piedestale.
Wśród atrakcji weekendu chyba najciekawszy był wyścig mistrzów, który przebiegał w tym roku w nieco grzeczniejszej atmosferze, ale nie ma się czemu dziwić. Pewnie po ostatnim razie ktoś szepnął słówko pewnemu Hiszpanowi, że w tym wyścigu nie trzeba wygrać za wszelką cenę.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze