Włoska bomba niespodzianek na torze Misano - dzwony, karetki, gigantyczny pech jednych i kilogramy szczęścia drugich

Autor: Jarek Benito Czech 2017.06.17, 14:56 Drukuj

Ciao a tutti da Rimini. Zaczynamy siódmą rundę w serii Mistrzostw Świata SBK MOTUL. Półmetek sezonu.

Tym razem walka odbywa się na słynnym torze Misano im. Marco Simoncelliego w okolicach włoskiego Rimini.

Niesamowity obiekt o bardzo zróżnicowanej charakterystyce. Tor o długości 4226 metrów posiada zarówno wolną sekcję od pierwszego do piątego zakrętu, jak również słynne szybkie prawe łuki od jedenastego - Curvone, coraz wolniej do czternastego - Carro. Szesnaście zakrętów, z czego dziesięć prawych i 6 lewych. W ubiegłym roku w obydwu wyścigach triumfował aktualny mistrz - Jonathan Rea, przed Syksem . Trzecie miejsce na podium podzielili w dwóch wyścigach Van Der Mark i Giugliano. Ale to sezon 2016.

Co nas czeka w ten weekend?

Treningi były zdominowane przez ekipy prowadzące w generalce. Dwa motocykle Kawasaki, potem komplet Ducati, Yamahy podzielone przez MV Agustę i dalej zespoły satelickie.

Czekamy na wyścig i zakładamy już miejsca na mecie, z dość dużym prawdopodobieństwem trafienia.

Godzina 13:00 i gasną czerwone światła.

Fenomenalnie rusza Rea, lecz po chwili na prowadzenie wychodzi startujący z drugiego rzędu reprezentant Pata Yamaha Official WorldSBK Team - Michael Van Der Mark. Nawet wytwarza przewagę ponad 1 sekundy nad dominującymi w tym sezonie kolegami. Jest to zdecydowane zaskoczenie, a młody holender spokojnie utrzymuje tempo. W międzyczasie pech dotyka pierwszego zawodnika, którym jest Stefan Bradl - jedyny zawodnik Red Bull Honda World Superbike Team.

Niemiec od początku sezonu nie odnosił sukcesów, lecz to jest kwestia nowej kategorii wyścigowej, nowego motocykla Honda CBR1000RR Fireblade, jak również strata kolegi zespołowego, odbiły piętno na jego psychice. A pamiętajmy, że Nicky Hayden stracił życie zaledwie kilka kilometrów od toru Misano.

Ale wróćmy do wyścigu. Yamaha z numerem "60" na czele wyścigu…ale ląduje w żwirze, fartem ominięty przez Kawasaki z numerem "1".

 Rea na czele, lecz popełnia drobny błąd dając się wyprzedzić kierowcom Ducati.

Przednia opona w Panigali Melandriego mówi dość i kończy na poboczu. Pozostaje nam jedno Ducati i dwa Kawasaki, czyżby takie podium? To nie koniec niespodzianek. Na ostatnim okrążeniu Rea siedzi na ogonie Daviesa. Jadą na centymetry. Chaz zalicza uślizg przodu i leży na torze, natomiast Rea nie mając żadnej drogi ucieczki, przejeżdża po plecach i głowie swojego rywala. To wszystko dzieje się trzy zakręty przez metą.

Sykes ich mija i jako pierwszy osiąga linię mety.

Yamaha jednak na podium, za sprawą Alexa Lowesa, jadącego dotąd na czwartej pozycji. Widać nowa R1 sprawuje się lepiej z wyścigu na wyścig. Kto na najniższym stopniu podium? Rea wskakuje na motocykl i pozbawiony prawego podnóżka, wjeżdża na metę. Davies niestety nie wraca na tor, a na noszach jest przetransportowany do karetki.

Oby nic poważnego się nie przytrafiło. Niby zaraz po kraksie wstał i chwycił za motocykl, lecz może to tylko końska dawka adrenaliny?

Zdrowia życzymy Brytyjczykowi. Obyśmy go zobaczyli w jutrzejszym wyścigu.

Co poza podium?

Czwarty Torres na BMW przed ognistym (pamiętacie płonące Ducati?) Foresem.

Oni zawsze mi się mylą przez te podobnie brzmiące nazwiska.

Dalej Aprilia pod kierownictwem Lavertyego, Krummenacher i Ramos na Kawasaki, a pierwszą dziesiątkę zamykają Savadori na drugiej Aprilii i De Rosa na BMW.

Czekaliśmy na dobry wynik Leona Camier na MV Aguście,  lecz wylądował dopiero na jedenastym miejscu, za sprawą wypadnięcia z toru.

Wszyscy zawodnicy, którzy osiągnęli metę zdobyli punkty. De Angelis, Badovini, Jezek - wszyscy na Kawasaki i na piętnastej pozycji - pechowiec Melandri.

 

💗💗💗🌴🌴🌴

A post shared by Manuela Raffaeta (@manumm33) on Jul 22, 2015 at 6:11am PDT

A tak chciał tu wygrać, bądź przynajmniej stanąć na podium. A tak musiał się zadowolić pocieszaniem przez wyższą od niego o 3 głowy żonę Manuelę (nie tą z polskiego Big Brothera).

Do grupy pechowców dołączyli również Russo, Mercado i Menghi

Co będzie się działo jutro? Oby dawka emocji była przynajmniej taka jak dziś, choć zdecydowanie bez niepokojących zdarzeń, jakie spotkały dziś Davisa.

Do jutra motocyklowe freak`y 😉

Zdjęcia
Zobacz również
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali
na górę