Vyrus Alyen, włoski kosmita na dwóch kołach z cen± powyżej 100000 funtów
Nazwa "Alyen" w tłumaczeniu z włoskiego oznacza "kosmitę" i trudno o lepsze określenie dla tego niezwykle egzotycznego hyperbike’a. To najnowsze dzieło włoskiej marki Vyrus, którą 40 lat temu założył Ascanio Rodorigo, inżynier wcześniej pracujący dla Bimoty.
Vyrus od lat kojarzony jest z motocyklami wyposażonymi w tzw. hub-centre steering. Nad projektem Alyena Rodorigo pracował przez 9 lat. Do współpracy zaprosił japońskiego projektanta Yutakę Igarashiego i wspólnie stworzyli aż 57 wersji prototypowych, zanim pierwszy egzemplarz produkcyjny trafił do klienta w Dubaju pod koniec ubiegłego roku.
Tak długi proces rozwojowy tłumaczy, dlaczego motocykl korzysta ze starszej jednostki napędowej, czyli widlastego silnika Superquadro o pojemności 1285 cm³ z Ducati 1299 Panigale. To wciąż bardzo mocna konstrukcja, generująca deklarowane 205 KM przy 10 500 obr./min. Przy suchej masie Alyena wynoszącej zaledwie 165 kg, robi to ogromne wrażenie.
Prawdziwą historią tego motocykla jest jednak rama i stylistyka nadwozia. Alyen otrzymał autorski system kierowania nazwany Vyrus Hydraulic Wired Steering System (HBWSS). Zamiast masywnych drążków znanych z wcześniejszych konstrukcji Vyrus, przednie koło skręcane jest tutaj za pomocą wytrzymałych linek w standardzie lotniczym. Co ważne, w razie awarii jednej linki druga nadal zapewnia sterowność.
Rozwiązanie to dało projektantom swobodę w przesunięciu kierownicy i kolumny kierowniczej z dala od elementów przedniego zawieszenia, dzięki czemu pod kierownicą powstało mnóstwo wolnej przestrzeni. Główne płyty ramy (tzw. omega) oraz oba wahacze wykonano ze stopów magnezu poddanych specjalnej obróbce chroniącej przed korozją wywołaną promieniowaniem UV, wodą i solą.
Koła to karbonowe elementy Rotobox, a całe nadwozie również wykonano z włókna węglowego. Obręcze mają 17 cali z przodu i z tyłu, z oponami o przekroju 120/70 z przodu i 200/60 z tyłu. Za przyczepność odpowiadają opony Pirelli Diablo Supercorsa SP V3.
Kto marzy o złapaniu tego kosmicznego stworzenia, musi liczyć się z naprawdę pokaźnym wydatkiem. Producent nie zdradza oficjalnej ceny, ale można się spodziewać kwoty znacznie przekraczającej 100 000 funtów za jeden z zaledwie 20 egzemplarzy, jakie zostaną wyprodukowane. Przy obecnym kursie funta, wynoszącym około 5,10 zł, daje to sumę przekraczającą 510 000 zł, a warto pamiętać, że ostateczna cena z pewnością pójdzie w górę w zależności od wybranych opcji i indywidualnych ustaleń z producentem. No ale za spotkanie z kosmitą chyba warto?







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze