Tor Poznań pod ¶cian±. Sejm blokuje ustawę. O przyszło¶ci obiektu zdecyduje s±d
Nad Torem Poznań ponownie zbierają się czarne chmury. Projekt ustawy, który miał wyłączyć obiekty sportowe, w tym legendarny obiekt przy Ławicy, spod restrykcyjnych norm hałasu, został zdjęty z sejmowych obrad.
Wniosek o wycofanie projektu spod procedowania złożyło Ministerstwo Klimatu i Środowiska, kierując go bezpośrednio do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Jednocześnie resort przedstawił własną propozycję, zgodnie z którą tego typu obiekty musiałyby uzyskiwać decyzje środowiskowe.
Trudno przyjąć tę wiadomość ze spokojem. Pojawiły się już pierwsze głosy krytyki. Jacek Tomczak, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego z Poznania, zwraca uwagę, że sztywne trzymanie się obecnych norm może doprowadzić do sytuacji kuriozalnej, w której z powodu przepisów akustycznych trzeba by zamknąć nawet stadion miejski, na którym swoje mecze rozgrywa Lech Poznań. Jego zdaniem procedura uzyskiwania decyzji środowiskowej, którą resort chce narzucić torowi, jest długotrwała i skomplikowana, a jedna z takich decyzji niemal doprowadziła już do zamknięcia obiektu. Poseł podkreśla, że doświadczenia inwestorów z Poznania pokazują, iż na taką decyzję trzeba czekać od 3 do nawet 6 lat. Zapowiada, że będzie bronił pierwotnej wersji ustawy, choć deklaruje otwartość na rozmowy z ministerstwem.
Podobny ton wybrzmiewa w wypowiedziach Bartosza Zawiei, posła Koalicji Obywatelskiej z Poznania. Przypomina on, że decyzja wyłączająca tor spod przepisów została zawieszona jedynie na pół roku, więc presja czasu jest ogromna. Zawieja zapewnia, że wraz z innymi parlamentarzystami zrobi wszystko, aby obiekt, który funkcjonuje w tym samym miejscu od 50 lat, mógł działać dalej. Zawieszenie decyzji wydano w połowie kwietnia i wciąż nie wiadomo, co stanie się z torem, jeśli przepisy nie zostaną zmienione w wyznaczonym terminie.
Głos w sprawie zabrał również Bartosz Bieliński, prezes Automobilklubu Wielkopolskiego, właściciela i zarządcy obiektu. Podkreśla on, że dopiero kwietniowe zamknięcie uświadomiło wielu osobom, jak istotną rolę pełnią tego rodzaju obiekty. Tor to nie tylko miejsce zawodów, ale też przestrzeń, w której kierowcy i motocykliści mogą szkolić umiejętności w bezpiecznych warunkach, co realnie przekłada się na statystyki wypadków drogowych. Bieliński zaznacza, że wyłączenie toru spod norm hałasu nigdy nie miało oznaczać przyzwolenia na nieograniczoną emisję dźwięku. Klub inwestuje w tłumiki oraz ekrany akustyczne, próbując znaleźć kompromis z mieszkańcami okolicznych osiedli. Problem w tym, że wyeliminowanie przekroczenia normy o 5 decybeli wymagałoby nakładów, które w praktyce są nieosiągalne. Jak zauważa prezes klubu, samochodów i motocykli sportowych nie da się wyciszyć do zera, a spełnienie oczekiwań mieszkańców i litery prawa oznaczałoby budowę ekranów tuż przy krawędzi toru, co koliduje z wymogami homologacyjnymi i bezpieczeństwa. Jedynym realnym rozwiązaniem byłoby przykrycie obiektu wielką kopułą, co oczywiście pozostaje czystą fantazją.
Warto przypomnieć, że Tor Poznań powstał w 1977 roku na terenie dawnego poligonu wojskowego, w sąsiedztwie lotniska Ławica, na granicy osiedli Ławica i Przeźmierowo. Przez długie lata był jedynym w Polsce obiektem posiadającym pełną homologację FIA, umożliwiającą organizację licencjonowanych wyścigów samochodowych i motocyklowych. W chwili powstania okolice toru były praktycznie puste. Z czasem jednak wyrosła wokół niego gęsta zabudowa mieszkaniowa, a mieszkańcy zaczęli skarżyć się na hałas towarzyszący zawodom i treningom. W 2005 roku prezydent Poznania wprowadził dla części ulic sąsiadujących z torem, między innymi Magazynowej i Krańcowej, szczególnie surowy limit 50 decybeli w ciągu dnia, podczas gdy standardowa norma dla takich obiektów wynosi 55 dB. Osiągnięcie poziomu 50 dB podczas imprezy wyścigowej jest w praktyce niewykonalne.
Eskalacja sporu nastąpiła w październiku 2023 roku, gdy Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska nakazał wstrzymanie użytkowania toru z powodu stwierdzonych przekroczeń norm hałasu. Automobilklub Wielkopolski odwołał się od tej decyzji i przez kolejne ponad dwa lata obiekt funkcjonował normalnie, licząc na polubowne rozstrzygnięcie sprawy. Sytuacja zmieniła się 14 kwietnia 2026 roku, kiedy Główny Inspektorat Ochrony Środowiska podtrzymał decyzję pierwszej instancji, formalnie zamykając tor tuż przed startem sezonu. Oznaczało to natychmiastowe wstrzymanie wszelkiej aktywności na obiekcie, nie tylko zawodów i treningów motorowych, ale też wydarzeń kolarskich czy biegowych.
Decyzja wywołała falę oburzenia w środowisku, a głos w obronie toru zabrali między innymi Krzysztof Hołowczyc, Milan Pawelec oraz Kajetan Kajetanowicz. Bartosz Bieliński ostrzegał wówczas, że Polska może stracić możliwość organizowania na własnym terenie krajowych mistrzostw motorsportu.
Reakcja społeczności motoryzacyjnej była błyskawiczna. W ciągu zaledwie kilku dni pod petycją w obronie toru zebrano blisko 40 tysięcy podpisów, a sprawą zainteresowali się politycy różnych opcji. Już 15 kwietnia 2026 roku GIOŚ zawiesił wykonanie własnej decyzji, do czasu rozstrzygnięcia sporu przez Wojewódzki Sąd Administracyjny, co pozwoliło torowi wznowić działalność na dotychczasowych zasadach. 19 kwietnia odbyło się uroczyste otwarcie sezonu.
Mimo tymczasowego zwycięstwa problem wciąż nie został rozwiązany. Tor formalnie nadal przekracza obowiązujące normy hałasu, a sprawa czeka na rozstrzygnięcie sądu. Równolegle trwają prace nad przepisami, które miałyby wyłączyć historyczne obiekty sportowe spod najbardziej rygorystycznych wymogów akustycznych, choć jak pokazują ostatnie tygodnie, droga do ich uchwalenia wcale nie jest prosta. Automobilklub Wielkopolski zapowiada dalsze inwestycje w ekrany akustyczne i systemy monitoringu hałasu. Będziemy dalej śledzić tę sprawę.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze