Tankujesz i jedziesz? Tyle może spa¶ć cena benzyny po podpisaniu ustawy przez prezydenta
Ceny na stacjach drenują nam kieszenie, ale to się może wkrótce zmienić. Prezydent Karol Nawrocki podpisał w czwartek wieczorem ustawę o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych i zapowiedział, że oczekuje natychmiastowych obniżek cen.
Głowa państwa przekonywała, że kończy w ten sposób proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników. Nie jest naszą rolą zagłębiać się w polityczny pojedynek pomiędzy Prezydentem a rządem, ale interesuję nad odpowiedź na pytanie, o ile realnie stanieje paliwo?
Pierwsze wyliczenia przedstawiła w rozmowie z PAP Urszula Cieślak, analityczka z biura Reflex. Według niej benzyna może spaść poniżej 7 zł za litr, a diesel poniżej 8 zł. Wszystko zależy jednak od tego, jaki wariant wybierze rząd. Do wyboru są dwa rozwiązania znane z wcześniejszych odsłon pakietu CPN: pełny zestaw, czyli obniżka VAT i akcyzy plus cena maksymalna, albo wersja ograniczona do niższego VAT i ceny maksymalnej, którą zastosowano pod koniec sierpnia.
W pierwszym scenariuszu benzyna potaniałaby o około 1,40 zł i kosztowałaby mniej więcej 6,67 zł za litr, a olej napędowy staniałby o około 1,20 zł, do poziomu 7,88 zł. W drugim, bez cięcia akcyzy, zysk byłby skromniejszy. Benzyna spadłaby o około 1,10 zł, czyli w okolice 6,98 zł, a diesel o około 92 grosze, do około 8,20 zł za litr. Analityczka zastrzega, że to szacunki oparte na obecnych cenach, a ostateczny kształt obniżek zależy od mechanizmu, który przyjmie rząd.
Skąd ten ostrożny ton? Warto pamiętać, że ceny paliw, które widzimy na pylonach stacji benzynowych, są ściśle powiązane z notowaniami na europejskim rynku ARA, czyli w trzech wielkich portach: Antwerpii, Rotterdamie i Amsterdamie. To one wpływają na koszt importu, a import jest potrzebny, bo krajowa produkcja paliw nie pokrywa całego zapotrzebowania. Jeśli hurtowe ceny na ARA pójdą w dół, ceny netto też spadną i na stacjach może być jeszcze taniej. Jeśli jednak notowania zaczną rosnąć, benzyna szybko wróci powyżej 7 zł. Specjalistka Reflexu przypomina więc, że rządowy pakiet nie wyłącza praw rynku.
Niewiadomą pozostaje również czas obowiązywania ulgi. Sama ustawa ma działać do marca przyszłego roku, ale nie przesądzono, czy obniżki podatków zostaną wprowadzone na cały ten okres. Możliwy jest model znany z wcześniejszych miesięcy, czyli wprowadzenie pakietu na miesiąc, a następnie jego przedłużanie. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który przebywa w Milwaukee na spotkaniu grupy G20, deklaruje, że chciałby utrzymać program minimum do końca tego roku. Zapowiedział, że obniżone zostaną zarówno VAT, jak i akcyza, a skala zmiany ma być bliska złotówki, choć dokładne wyliczenia jeszcze trwają. Później napisał na platformie X, że już w weekend ceny na stacjach spadną szacunkowo o około 1,2 do 1,3 zł na litrze. Szef kancelarii premiera Jan Grabiec zapewniał z kolei, że rząd zadziała niezwłocznie, w ciągu najbliższych godzin.
Skala problemu jest spora i do tej pory szliśmy na rekord, zresztą już kolejny z rzędu. Według analityków portalu e-petrol.pl średnia ogólnopolska cena benzyny Pb95 wzrosła w ciągu tygodnia o 20 groszy i wynosi 8,19 zł za litr. Olej napędowy podrożał o 16 groszy i osiągnął niespotykany dotąd poziom 9,14 zł. Autogaz też nie odpuścił, bo kosztuje średnio 3,22 zł za litr, czyli o 8 groszy więcej niż przed tygodniem. Pamiętacie, jak kilka tygodni temu straszyliśmy paliwem po 10 złotych za litr? Okazuje się, że zmierzaliśmy prosto w tym kierunku, a nawet przyspieszaliśmy. Teraz wszystko powinno na jakiś czas wyhamować, chociaż osobiście jestem w tej materii pesymistą. No ale zobaczmy.
Przypomnijmy jeszcze, że pierwsza odsłona pakietu CPN ruszyła pod koniec marca jako reakcja na drożejącą ropę w związku z wojną USA i Izraela z Iranem. Obejmowała czasowe obniżenie VAT i akcyzy na benzyny oraz olej napędowy, a także mechanizm ceny maksymalnej ogłaszanej przez ministra energii. Działała do końca czerwca, przy czym niższa akcyza obowiązywała do połowy czerwca. W wakacje, od 17 do 31 sierpnia, wprowadzono drugą odsłonę programu, tym razem bez obniżki akcyzy. Gdy osłony zniknęły, zaczęła się galopada cen, która trwa do dziś.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze