Ta elektryczna Honda Grom mia¿d¿y w hamowni i brzmi jak z kreskówki
Czy zdarzyło się wam kiedyś zbudować coś własnoręcznie, a później, patrząc na efekt krytycznym okiem, pomyśleć, że wprawdzie wyszło nieźle, ale przy kolejnej próbie zmienilibyście parę rzeczy? Taki sposób myślenia wcale nie musi dotyczyć mechaniki, bliski jest chyba każdemu, kto lubi tworzyć rzeczy własnymi rękami.
Jeśli właśnie tak macie, z pewnością docenicie pracę włożoną w motocykl, który wyszedł spod rąk ekipy 3C Mini Works z Ohio. Twórca od jakiegoś czasu z zapałem przerabia najmniejsze modele Hondy na napęd elektryczny, od Ruckusa po Groma, a przy okazji każdego kolejnego projektu zdobywa doświadczenie przydatne przy następnym.
Szykując się do tegorocznego Smoky Mountain Small Bore Rally, czyli corocznego wydarzenia poświęconego małym motocyklom, postanowił wykorzystać wszystko, czego nauczył się dotychczas, i stworzyć coś wyjątkowego. Powstała w ten sposób elektryczna Honda Grom, choć nazwanie jej po prostu przeróbką na prąd byłoby sporym niedopowiedzeniem. To Grom wyposażony w wyjątkowo mocny silnik piastowy, a wiemy to, ponieważ maszyna trafiła na hamownię i wyniki mówią same za siebie.
Warto podkreślić, że prezentowany materiał wideo pokazujący budowę to skompresowany zapis wielu miesięcy pracy, którą 3C włożył w ten projekt. To przegląd całości, od wygrawerowanej laserowo, malowanej proszkowo tabliczki na tylnej piaście, pochodzącej od Steady Garage, po całą masę elementów drukowanych w 3D, które twórca chciał wykonać samodzielnie. Osoby, które chcą dokładniej poznać poszczególne etapy tej budowy, powinny odwiedzić kanał YouTube 3C Mini Works i odszukać tam playlistę. W nagraniach znalazło się szczegółowe omówienie każdego elementu, w tym sposób, w jaki wzmocniono zawieszenie oraz wykonano stalową skrzynię na baterię, mieszczącą pokaźnych rozmiarów akumulator o dużej pojemności.
Solidne, w pełni regulowane zawieszenie, hamulce Brembo oraz silnik generujący około 46 kW mocy i ponad 542 Nm momentu obrotowego na tylnym kole, potwierdzone testem na hamowni, o czym również jest osobny materiał w tej samej playliście, składają się na obraz naprawdę szalonego projektu.
Nie zabrakło też nagrania z jazdy testowej, dzięki czemu można zobaczyć i usłyszeć, jak ten motocykl zachowuje się na drodze. Choć na stojaku i podczas prób na hamowni wydaje z siebie dźwięki jak sokowirówka, na ulicy jest zaskakująco cichy, właśnie za sprawą silnika umieszczonego w piaście koła. Brak przekładni i łańcucha sprawia, że cała instalacja prowadząca do sterownika, umieszczonego na baterii tuż przed siedzeniem, jest schowana wewnątrz wahacza.
Oczywiście jest to projekt i realizacja jedyna w swoim rodzaju, ale właśnie dzięki takim oryginalnym pomysłom świat motoryzacji idzie do przodu. Liczy się pasja, zaangażowanie, pomysłowość, i chęć do eksperymentowania. Za wielkimi koncernami stoją potężne centra badawcze, ale tym molochom nie przyświeca idea postępu, lecz zarobek. W przypadku projektów "garażowych", silniejsza jest chyba eksperymentalna część projektu i wspomniana już pasja. To dlatego tego typu filmu ogląda się tak dobrze.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze