tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Suzuki V-Strom 650 XT w turystyce we dwoje. Jedzie czy nie jedzie? [TEST W TRASIE]
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Suzuki V-Strom 650 XT w turystyce we dwoje. Jedzie czy nie jedzie? [TEST W TRASIE]

Autor: Konrad Bartnik 2020.07.22, 13:43 6 Drukuj

Objechać świat z pasażerem można nawet skuterem pięćdziesiątką, ale przecież nie o to chodzi, by coś udowadniać, tylko by czerpać z podróży maksimum przyjemności. Szukając kompromisu pomiędzy z jednej strony wygodą i osiągami, a drugiej masą i kosztami motocykla, zastanawiamy się często, jaka klasa pojemnościowa i mocowa jest takim rozsądnym minimum do dalekich podróży w dwie osoby. Czy Suzuki V-Strom 650 XT o mocy niecałych 70 KM jest optymalnym kandydatem? Sprawdziliśmy to!

Jeszcze całkiem niedawno żyliśmy w czasach, kiedy nie było internetu i, mówiąc obrazowo, nie było motocykli - w rozumieniu tych szeroko dostępnych dla obywatela kraju nad Wisłą. Turystykę motocyklową uprawiało się na tym, co było akurat w zasięgu, bez zastanawiania się, czy przykładowo silnik Wueski da radę w górach z pasażerem i czy będzie nam wygodnie. Życie było prostsze, choć trudniejsze. Ot, fikołek.

NAS Analytics TAG

Kiedy rynek motocyklowy się rozrósł, do kieszeni wpadło nam nieco więcej gotówki o jakiejkolwiek wartości, a cywilizacyjny cud w postaci internetu stał się nieodłącznym elementem naszego życia, problem pojawił się zupełnie gdzie indziej. Artykuły, fora dyskusyjne, czy od niedawna grupy w mediach społecznościowych - słowem wszystkie miejsca, gdzie szukamy porad i opinii potrafią nie tylko nie dostarczyć niezbędnej wiedzy, ale wyssać z nas to, co już wiemy i wprowadzić do głowy sporo chaosu. Tu bowiem często rodzą się mity i opinie równie twarde, co pozbawione źródeł w praktyce. Motocyklowe dogmaty.

Jednym z nich jest na pewno temat minimalnej wielkości i mocy motocykla, którym można podróżować w dwie osoby. Wybór niewłaściwej maszyny może ukarać nas na trzy sposoby - dwa łagodne i jeden piekielnie haniebny i dokuczliwy. Te pierwsze to pewna niewygoda oraz trudności z wyprzedzaniem innych pojazdów czy podjeżdżaniem pod wziesienia, a także brakiem odczuwania mocnych przyśpieszeń - można to spiąć wspólną klamrą z hasłem "przyjemność z jazdy". Najgorsza kara to jednak złe spojrzenia, bezgłośnie zmięte w ustach obelgi, nieprzychylne komentarze czy wręcz jawne zruganie przez innych motocyklistów. Jak śmiałeś zabrać pasażerkę "na Chorwację" czymś mniejszym niż lytr i sto koni? Zgadzajcie się z tym lub lub nie, ale motocykliści to nacja która z jednej strony uwielbia oceniać, a z drugiej najczęściej słabo znosi presję oceny innych. W ten sposób niewłaściwe motocykle często trafiają w ręce niewłaściwych ludzi, bo tak wypada. 

Półdebiut z pasażerem

Dosyć już drobnych złośliwości, przejedźmy się po prostu motocyklem. Do tego roku generalnie nie jeździłem z pasażerem w dłuższe trasy. Po części dlatego, że zawsze uważałem jednoślady za pojazdy jednoosobowe, w których dodatkowe obciążenie odbiera radość z jazdy. Poza tym po prostu jakoś się nie składało, rodziły się dzieci i żona miała inne priorytety. W tym sezonie się to zmieniło i zaczęliśmy podróżować razem. Pierwszy, "kontrolny" wyjazd w Bory Tucholskie (łącznie jakieś 800 km) zaliczyliśmy na Harleyu Road Glide. Poszło bardzo dobrze, choć nie da się powiedzieć, że ten motocykl jest idealnym punktem odniesienia dla omawianego dziś tematu. Jest tak ciężki, obszerny, wygodny i drogi, że to właściwie pół luksusowego auta. Właściwy test na mnie i pasażerkę dopiero czekał. 

W zeszłym tygodniu wybraliśmy się na szybką górską pętlę po Tatrach i Bieszczadach. Z dojazdami z i do Warszawy równe 1600 km w 4 dni. Dużo czy mało? To już zależy od motocyklisty. Niektórzy kręcą tyle przez cały sezon, dla innych to wypad "wkoło komina". Ja zaliczam się zdecydowanie do tej drugiej, długodystansowej grupy. Dla mojego debiutującego "plecaka" było to jednak pewne wyzwanie. 

Średniak od Suzuki

Tym razem pojechaliśmy jednym z najpopularniejszych motocykli na polskim rynku - Suzuki V-Stromem 650 XT w wersji wyposażenia Travel Pack. Nazwa bardzo bojowa, ale w praktyce w pakiecie dodatkowych akcesoriów turystycznych znalazły się tylko centralny kufer ze stelażem, o bardzo "miejskiej" pojemności 35 litrów, poszerzenie stopki bocznej oraz szyba z deflektorem. Czterodniowy wyjazd w dwie osoby, z założeniem spania w pensjonatach, wymagał więc zabrania dodatkowej torby-rollbaga, którą udało się pewnie przytroczyć do kufra za pomocą elastycznych linek. 

Wyjazd zaliczam do bardzo udanych, żona ma podobne zdanie - głównie za sprawą dobrej pogody i niesamowicie fajnej trasy, którą udało nam się zaplanować i zrealizować. Odcinki, które na mapie wydawały się ciekawe, w rzeczywistości takie były. Tatry, Bieszczady oraz to, co pomiędzy nimi to wspaniała motocyklowa przygoda, której poświęcę niedługo osobny artykuł. 

Motocykl dla dwojga - jak dobrać, na co zwrócić uwagę?

Jaki element motocykla jest najważniejszy? Proste, to sam motocyklista. Tak jak różne są pojazdy, tak bardzo różni, przede wszystkim pod względem fizycznym są ich użytkownicy. Ważny jest zarówno wzrost, jak i waga kierowcy i pasażera. Pod kątem wzrostu ważne będą trzy czynniki - wysokość kanapy, długość kanapy oraz odległości od kanapy do podnóżków. W dalekiej turystyce istotna jest zwłaszcza ta ostatnia wartość, choć nie jest poruszana i omawiana tak często, jak sama wysokość kanapy. Ona decyduje o tym, czy po 200 kilometrach nasze kolana będą błagały o litość, czy o kolejny odcinek do przejechania. 

I tutaj często czeka pułapka "turystycznych enduro". Słysząc samą nazwę i widząc kanapę ponad 80 cm nad podłożem, wielu motocyklistów wyobraża sobie jazdę na wielbłądzie. Tymczasem w Suzuki V-Stromie 650, podnóżki są całkiem blisko kanapy i pozycja nóg u nieco wyższego kierowcy nie jest może czysto sportowa, ale wymaga solidnego ugięcia kolan. Dystanse przejeżdżane we względnym komforcie zależą od każdego z nas, ale moim zdaniem przynajmniej na tym modelu motocykla warto robić przerwy co mniej więcej 100 km, by przywrócić sprawność stawów i właściwe krążenie w nogach. 

Turystyka we dwoje - masa ma znaczenie

Jeśli nasze doświadczenie ma być użyteczne, musimy przyznać się do własnych parametrów. Ja mam 185 cm wzrostu i ponad 120 kg masy, moja żona 160 cm i mniej więcej połowę tego co ja - o dokładną wagę nie pytałem i nie zamierzam :) Tutaj warto wspomnieć o kolejnym ważnym aspekcie, który wciąż zbyt rzadko pojawia się w rozmowach o motocyklu turystycznym dla dwojga. Dopuszczalna masa całkowita, w skrócie DMC. Na ramie naszego Suzuki umieszczono dużą i wyraźną naklejkę, gdzie tę wartość określono na 415 kg. Szybka matematyka: V-Strom 650 XT z ABS-em waży z paliwem 216 kg. Pasażerowie w kaskach i ubraniach motocyklowych razem mniej więcej 185 kg. Na bagaż zostaje 14 kg, co przy jednym kufrze i 50-litrowej torbie mniej więcej udało się zachować. Z kuframi bocznymi bylibyśmy wyraźnie poza limitem. 

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że głównym czynnikiem gwałtownie podnoszącym łączną masę zestawu jestem ja. W końcu ważę tyle samo lub więcej niż niejeden duet kierowca-pasażer łącznie. Z drugiej strony, podobnych mi amatorów barokowego podejścia do gastronomii przecież nie brakuje. Dlatego jeszcze raz zachęcam do zwrócenia uwagi na wartość DMC i uczciwych kalkulacji. 

Jeśli wiemy, że znacznie obciążymy motocykl, warto wybrać taki model, który ma łatwo regulowane napięcie wstępne sprężyn zawieszenia. W Suzuki V-Stromie 650 regulowany pokrętłem jest tylko tył, który po naciągnięciu jak plandeka na Żuku naprawdę dawał radę. Pozbawiony regulacji przód niestety mocno nurkował i czasem dobijał. 

Jedzie czy nie jedzie?

Pogadajmy o osiągach, wyprzedzaniu na trasie, stromych podjazdach, precyzji prowadzenia, pracy zawieszenia i sile hamowania. Jak już wspomniałem, nasz V-Strom 650 niósł tyle, ile był w stanie unieść. Ocena tego, czy zachował zadowalające przyśpieszenie, to znów temat na oddzielny tekst. Jako motocykliści jesteśmy generalnie mocno rozbestwieni osiągami współczesnych pojazdów. Z jednej strony na pewno znajdzie się cały tabun, któremu obciążone 70 KM nie jest w stanie dostarczyć odpowiednich wrażeń. Tu jedynym lekarstwem pozostaje naprawdę mocna (i odpowiednio droższa) maszyna. 

Z drugiej strony, wartość ta naprawdę wystarczy na zostawienie niemal wszystkich wyprzedzanych aut głęboko w d...olinie - nawet jadąc pod górę. Ciągnący od samego dołu silnik w układzie V i 70 koników totalnie dają radę. Jeśli ktoś wam powie, że to muł - nie wierzcie. Albo nie jechał, albo ma wygórowane wymagania. To jest naprawdę optymalny napęd do jazdy w dwie osoby, jeśli nie oczekujecie pogoni w stylu sportowym, tylko podróży w nazwijmy to "tempie turystycznym plus". A przy tym średnie spalanie na dystansie 1600 km, z czego połowa w górach to równe 5 litrów na 100 km. Mnie to w pełni zadowala. 

Gracja wielbłąda

Jak się prowadzi dosyć wysoki i mocno obciążony motocykl? Tak jak pisałem - maksymalnie naciągnięty tylny amortyzator trzyma tylne koło z dala od kanapy i nie buja, a jednocześnie wciąż skutecznie tłumi nierówności, których na naszych górskich drogach nie brakuje - kto jechał Pętlami Bieszczadzkimi, ten wie. W przypadku tego konkretnego modelu zabrakło mi regulacji przodu, widelec pracował ostatkiem sił, ale znów - absolutnie nie mogę powiedzieć, że walczyłem z tym motocyklem. Po prostu przy silnym, awaryjnym wręcz hamowaniu mocno nurkował, a przy szybkiej jeździe po ostrych łukach (Słonne!) dawał sygnały, że limit jest blisko. Wszystko to jednak wciąż w granicach bezpieczeństwa. Duża w tym również zasługa świeżych opon Bridgestone Battlax Adventure A40, w które ubrane były złote koła V-Stroma. Przez cały wyjazd nie mieliśmy ani jednej sytuacji podbramkowej, nawet w ścianie deszczu, która spotkała nas w czasie drogi powrotnej. Podobnie z hamulcami - pewnie, skutecznie, przewidywalnie. 

Komu wierzyć?

Wierzyć wyłącznie sobie. Kiedy ktoś mówi i pisze, że coś powinieneś - czerwona lampka już miga. Mocno nasycony rynek w połączeniu z odpowiednimi działaniami działów marketingu spowodowały, że często nie jestesmy w stanie właściwie określić własnych potrzeb, co przekłada się później chociażby na walkę z ciężkim motocyklem, nie mówiąc o finansach. Przykładowo, różnica w cenie pomiędzy V-Stromem 650 a nowym 1050 to ponad 20 tysięcy zł. Obrazując, te pieniądze to kilka naprawdę długich i fajnych wyjazdów, choć V-Stroma 1050 również testowałem i uważam, że jest naprawdę świetny. Kiedy portfel nie rozpieszcza, trzeba jednak podjąć decyzję.

Mocno zachęcam do jazd próbnych i to koniecznie na dłuższym dystansie i z pasażerem, nawet jeśli wiąże się to z opłatą za wynajem motocykla od dealera. Może się okazać, że wrócicie bardzo zadowoleni, a wydane kilkaset zł pozwoli zaoszczędzić dużo więcej. Z drugiej strony, możecie utwierdzić się w przekonaniu, że jednak warto brać litra. Wiedza zawsze jest warta waluty.  

Średnia klasa pojemnościowa w turystyce to oczywiście nie tylko Suzuki V-Strom 650. To również chociażby takie maszyny jak Kawasaki Versys 650, Benelli TRK502, Yamaha Tracer 700, Honda NC750X czy ze starszych - nieśmiertelny Transalp. Podsumowując - być może ciężko znaleźć dobry motocykl do turystyki dla dwóch osób, ale na pewno ciężej znaleźć dobrych turystów :) 

Więcej informacji o motocyklach Suzuki znajdziecie u dealerów oraz na stronie https://suzuki.pl/moto/motocykle

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 3
Pokaż wszystkie komentarze
Autor: vvi 23/07/2020 11:46

Bez reklam proszę.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama

sklep Ścigacz

    NAS Analytics TAG
    na górę