Seria ataków na fotoradar w Ursusie trwa. Monitoring nie powstrzymał sprawców
Fotoradar ustawiony przy Alejach Jerozolimskich na wysokości numeru 239 w Warszawie po raz kolejny padł ofiarą wandali. To najczęściej atakowane urządzenie pomiarowe w Polsce. Czym sobie zasłużył na takie traktowanie?
W nocy z 28 na 29 marca urządzenie zostało poważnie uszkodzone, mimo że od kilku miesięcy objęte jest dodatkowym nadzorem w postaci monitoringu. Warto przypomnieć, że to już kolejny epizod w długiej historii ataków na tę żółtą skrzynkę. Fotoradar na Ursynowie jest jednocześnie jednym z najbardziej zapracowanych punktów kontroli prędkości w stolicy.
Reklama
Liberty Rental: nowe motocykle, top marki i rezerwacja online. Wypożycz wymarzony pojazd w 10 minut
Wyobraź sobie taką sytuację. Budzisz się w słoneczną sobotę, pijesz poranną kawę i nagle dociera do ciebie, że to jest ten idealny dzień na trasę. Kilka godzin później zakładasz już kask, zapinasz kurtkę i odpalasz silnik maszyny, o której marzyłeś od miesięcy.
Wypożycz wymarzony pojazd szybko i bez wychodzenia z domu »
Ślady brutalnego działania są widoczne już z daleka. Urządzenie jest przechylone w doł, metalowa obudowa nosi liczne wgniecenia i odkształcenia. Rozbito również jego szklaną osłonę i być może uszkodzono optykę fotoradaru. Ale najbardziej zaskakujące w całej sprawie jest fakt, że o uszkodzeniu nikt nie poinformował odpowiednich służb bezpośrednio po zdarzeniu. Policja dowiedziała się o incydencie dopiero po pytaniach dziennikarzy. Wcześniej nie wpłynęło żadne oficjalne zgłoszenie, a na miejscu nie pojawili się ani funkcjonariusze, ani przedstawiciele Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Przez pewien czas zniszczone urządzenie stało więc przy ruchliwej arterii bez jakiejkolwiek reakcji ze strony instytucji odpowiedzialnych za jego utrzymanie. Być może wszyscy już mają dość wyjątkowej "popularności" tego konkretnego egzemplarza.
Fotoradar w Ursusie działa od 14 listopada 2024 roku i niemal od początku był jednym z najaktywniejszych punktów kontroli prędkości w Warszawie. Już w pierwszych tygodniach pracy rejestrował ogromną liczbę wykroczeń, co szybko uczyniło go jednym z najbardziej rozpoznawalnych urządzeń tego typu w stolicy. Intensywność pomiarów sprawiła jednak, że równie szybko zaczął przyciągać niechcianą uwagę.
Pierwsze poważne uszkodzenie ujawniono na początku lutego 2025 roku. Po naprawie i ponownym montażu w kwietniu 2025 roku fotoradar przetrwał zaledwie jedną noc zanim znów został zniszczony. Kolejny raz powrócił na swoje miejsce 23 grudnia 2025 roku, już z dodatkowymi kamerami mającymi odstraszyć potencjalnych wandali. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego efektu, ponieważ w nocy z 2 na 3 stycznia 2026 roku ktoś oblał urządzenie farbą, uniemożliwiając jego działanie.
Sprawa zrobiła się nie tylko medialna, ale też bardzo kosztowna. TraffiStar SR390 firmy Jenoptik to bardzo skomplikowane i drogie urządzenie. Jego pierwsza naprawa po demontażu w lutym 2025 roku kosztowała ok. 50 tys. zł. Kolejny atak za pomocą siekiery z kwietnia 2025 to również wydatek ok. 50 tys. zł na doprowadzenie SR390 do stanu używalności. Następny przypadek ze stycznia bieżącego roku to nie tylko koszt oczyszczenia fotoradaru z farby, ale również zakupu sprzętu monitorującego. Łącznie ponad 10 tys. zł. Łatwo policzyć, że wydatki na naprawy przekroczyły już 100 tys. złotych! Jak już wiemy, znowu będzie trzeba zdemontować fotoradar i oddać do wyspecjalizowanej firmy. Zdaje się, że bezradny jest nie tylko operator, ale również policja.












Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze