Problemy Grupy Volkswagen to nie s± problemy Ducati? Co teraz?
Volkswagen rozważa sprzedaż Ducati, a przynajmniej dużo tym słyszymy w ostatnich dniach. Na ile możliwe jest odejście Włochów z Grupy Volkswagen?
Według doniesień Financial Times doradcy finansowi podsunęli koncernowi pomysł sprzedaży Ducati jako jeden ze sposobów na złapanie oddechu w naprawdę trudnej sytuacji. Inną opcją, którą się podobno rozważa, jest wprowadzenie Lamborghini na giełdę. Trzeba wpierw wyjaśnić, że wszystko dzieje się w momencie, gdy Volkswagen rzeczywiście walczy o stabilność finansową po ogłoszeniu jednego z największych planów restrukturyzacji w historii branży motoryzacyjnej. Mówimy o zwolnieniu nawet 100 tysięcy pracowników i zamknięciu czterech fabryk w Niemczech, między innymi w Hanoverze, Zwickau, Emden oraz Neckarsulm należącym do Audi.
Do tego niedawno koncern sprzedał swój biznes silników morskich Everllence za około 7,4-10 miliardów euro. Transakcja poszła zaskakująco dobrze i wyraźnie dodała skrzydeł doradcom, którzy teraz namawiają zarząd VW do dalszego "odchudzania" portfela. Dla wielu analityków to po prostu logiczne, bo jeśli udało się dobrze sprzedać jeden duży kawałek biznesu, to dlaczego nie spojrzeć na kolejne cenne aktywa, zwłaszcza że koszty restrukturyzacji mogą szybko pochłonąć te pieniądze?
Tak naprawdę nie jest to pierwszy raz, kiedy Ducati może wypaść spod skrzydeł niemieckiego giganta. Już w 2017 roku, czyli w okresie afery Dieselgate, Volkswagen poważnie myślał o pozbyciu się Ducati. Kilka firm i funduszy inwestycyjnych było zainteresowanych, ale ostatecznie temat ucichł, przede wszystkim przez silny opór związków zawodowych i zmianę kursu w samym koncernie. Historia lubi się powtarzać, choć kontekst jest teraz inny.
Problemy Volkswagena to nie jest kwestia ostatnich dni czy miesięcy, ale lat. Kurs akcji spadł o połowę w ciągu niespełna czterech lat, koncern przegrywa też walkę z chińskimi producentami samochodów elektrycznych, a koszty przejścia na EV są gigantyczne. W tej sytuacji nawet rentowne marki premium, takie jak Ducati i Lamborghini, nie są już nietykalne. Lamborghini zresztą w poprzednim roku wypracowało blisko 888 milionów dolarów zysku, co pokazuje, jak cenne są to biznesy.
Jednocześnie nie jest tak, że sprzedaż Ducati jest już przesądzona, bo na ten moment nie ma mowy o żadnym formalnym procesie sprzedaży. Rozmowy to na razie element szerszej analizy całego portfela Grupy Volkswagen. Do tego specjaliści branży wskazują, że sprzedaż Ducati jest raczej mało prawdopodobna, bo marka jest jedną z najzdrowszych i najbardziej prestiżowych w całym imperium. Ducati świetnie radzi sobie w MotoGP, ma lojalnych klientów i generuje solidne zyski. Mimo to sam fakt, że w ogóle się o tym mówi, pokazuje jak poważna jest sytuacja w Wolfsburgu.
Volkswagen w oficjalnym komentarzu nie zaprzeczył wprost krążącym plotkom. Zamiast tego podkreślił potrzebę większej dyscypliny kosztowej i "ostrzejszego fokusowania" każdej marki w grupie. Wielu odczytuje to jako uchylenie drzwi, co oznacza, że jeśli pojawi się dobra oferta, temat może wrócić szybko wrócić. Spekuluje się już nawet o potencjalnych kupcach poczynając od… Harleya-Davidsona (sic!) po wielkich chińskich graczy, którzy chętnie wzmocniliby się ikoniczną europejską marką.
Właściciele i fani Ducati na razie nie mają powodów do paniki. Nie ma oficjalnego komunikatu, nie ma potwierdzonych kupców i nie ruszył żaden proces sprzedaży. Decyzja rady nadzorczej w sprawie całego planu restrukturyzacji ma zapaść około 9 lipca, a zatem jeszcze w tym tygodniu. Niemniej jednak w kontekście ogromnych cięć i głębokiej transformacji, jaką przechodzi Volkswagen, nawet najcenniejsze marki nie są już tak pewne swojej pozycji jak dawniej. Sytuacja jest dynamiczna i na pewno będziemy o niej jeszcze dużo słyszeć w najbliższych tygodniach.









Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze