Prawo jazdy za łapówkę, czyli jak działała fabryka fałszywych uprawnień w Zielonej Górze
Afera korupcyjna wokół Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Zielonej Górze, o której trzy dni temu napisał portal brd24.pl, nabiera tempa i z każdym dniem przybywa nazwisk na liście podejrzanych.
Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze informuje, że zarzuty postawiono już blisko 30 osobom, a to najpewniej nie koniec i kolejne osoby usłyszą zarzuty w najbliższym czasie. Przypomnijmy, że sprawa wyszła na jaw dzięki pracy Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim. Przestępczy proceder funkcjonował przez długi czas, co może mieć długofalowe skutki nie tylko dla jego organizatorów, ale również innych osób, które na nim skorzystały, lub uczestniczyły. Na czym polegał szwindel? Otóż na egzamin teoretyczny na prawo jazdy w miejsce osoby faktycznie starającej się o uprawnienia przychodziła zupełnie inna osoba.
Taki dubler wiedział dokładnie, w jakim terminie i o której godzinie ma się zjawić oraz za kogo konkretnie podejść do testu. To nie jest nic nowego, ale jak wynika z ustaleń policji, również egzaminator, a więc pracownik WORD, miał wspierać wybrane osoby w trakcie trwania egzaminu, czyli de facto podpowiadać prawidłowe odpowiedzi.
Policja ujawniła, że od marca tego roku udało się udokumentować kilkanaście takich przypadków, jednak wszystko wskazuje na to, że cały układ funkcjonował znacznie dłużej. Czynności, które przyspieszyły śledztwo, przeprowadzono 21 i 22 lipca na terenie powiatu zielonogórskiego oraz świebodzińskiego. W ich trakcie zatrzymano cztery osoby, a podczas przeszukań domów zatrzymanych zabezpieczono gotówkę w wysokości blisko 50 tysięcy złotych. Nie podano, jaka część tej sumy pochodziła bezpośrednio z korupcyjnego procederu.
Ale sprawa robi się głośna nie tylko ze względu na oszukańczy proceder podczas państwowych egzaminów, ale również domniemany w niej udział Romana U., czyli egzaminatora nadzorującego w WORD w Zielonej Górze. Okazuje się, że Roman U. jednocześnie pełnił funkcję eksperta Ministerstwa Infrastruktury. Mężczyzna zasiadał w komisji zajmującej się układaniem i opiniowaniem pytań na egzaminach na prawo jazdy, a do tego brał udział w pracach gremium weryfikującego kandydatów na egzaminatorów w całym kraju. Roman U. regularnie publikował komentarze w Internecie, w których bronił… niskiej zdawalności egzaminów i krytykował propozycje reformy systemu egzaminacyjnego. Zarzuty wobec eksperta muszą być poważne, bo sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na okres jednego miesiąca.
Na tym nie koniec. W ostatnich dniach śledztwo dotarło również do środowiska szkół jazdy. Zarzuty postawiono Czesławowi H., właścicielowi ośrodka szkolenia kierowców, który jest jednocześnie wiceprzewodniczącym rady powiatu zielonogórskiego. Według prokuratury miał on pomagać w przekazywaniu łapówek w aż 50 sprawach. Prokuratura wnioskowała o jego zatrzymanie, jednak sąd nie zgodził się na areszt z powodu stanu zdrowia mężczyzny. Obu, zarówno egzaminatorowi, jak i przedsiębiorcy, grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Sprawa jest rozwojowa i może dojść do kolejnych zatrzymań podejrzanych. Konsekwencje czekają też osoby, które płaciły za wynik egzaminu. Oprócz odpowiedzialności karnej za łapówkarstwo, stracą również same uprawnienia. Rzecznik prokuratury wyjaśnił, że jeśli sąd potwierdzi popełnienie przestępstwa, powstaną podstawy do wystąpienia o uchylenie decyzji administracyjnych przyznających prawo jazdy, co w praktyce oznacza jego odebranie.







Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarze50 łapówek? Serio? Tylko na tyle maj± dowody?Popytajcie mieszkańców Sulechowa, Zb±szynia, Zb±szynka, Babimostu to Wam powiedz±, że ten preceder trwa od dobrych 30 lat...
Odpowiedz