Patritalia znów zabiera głos w sprawie Ducati i pokazuje wizję z Włochami w roli głównej
Sprawa domniemanego przejęcia Ducati przez włoską spółkę Patritalia nabiera coraz bardziej zaskakującego wymiaru. Firma opublikowała obszerne oświadczenie, w którym po raz kolejny zapewnia, że jej oferta warta 2,5 miliarda euro jest jak najbardziej realna.
Jednocześnie towarzyszą jej materiały graficzne stworzone przy pomocy sztucznej inteligencji, przedstawiające motocykle wyścigowe Ducati w klasach MotoGP, Moto2 i Moto3 pomalowane w barwach Patritalii.
Cała historia rozgorzała na nowo po tym, jak w mediach pojawiły się wątpliwości, czy formalna propozycja zakupu Ducati Motor Holding w ogóle została złożona. Patritalia tłumaczy w swoim komunikacie, że zdecydowała się ujawnić szczegóły procesu właśnie dlatego, że dotychczasowe doniesienia prasowe uznaje za nierzetelne i oparte na domysłach.
Spółka twierdzi, że formalna oferta przejęcia stu procent udziałów w Ducati Motor Holding trafiła do odpowiednich osób w Audi oraz w całej grupie Volkswagena 25 czerwca. Według Patritalii propozycja opiewała na 2,5 miliarda euro i została zarówno wysłana, jak i potwierdzona jako odebrana. Firma zapewnia, że w razie potrzeby jest gotowa udostępnić dokumentację oraz potwierdzenia elektroniczne, które miałyby to udowodnić.
Co istotne, w oświadczeniu nie pada ani słowo o tym, że jakiekolwiek negocjacje faktycznie się toczą, ani że Ducati w ogóle wystawione jest na sprzedaż. Patritalia wielokrotnie podkreśla natomiast, że decyzję o przyjęciu bądź odrzuceniu oferty może podjąć wyłącznie Audi, jako obecny właściciel producenta z Borgo Panigale. Spółka deklaruje, że jej propozycja pozostaje aktualna i w razie konieczności zostanie ponowiona.
W towarzyszącym wpisie w mediach społecznościowych przedstawiciele Patritalii podkreślili, że zależy im na tym, aby dyskusja wokół potencjalnego przejęcia opierała się na twardych dowodach, a nie na plotkach i domysłach. Firma zaapelowała do dziennikarzy o opieranie się w relacjach na sprawdzonych faktach.
To o tyle interesujące, że razem z oficjalnym stanowiskiem w sieci pojawiły się wygenerowane przez sztuczną inteligencję wizualizacje motocykli wyścigowych Ducati klas królewskiej, średniej i najniższej, opatrzonych barwami Patritalii. To oczywiście jedynie koncepcyjne grafiki, a nie realne prototypy fabrycznych maszyn, ale zdaje się mają pokazywać, jak zdaniem nowego potencjalnego właściciela mogłaby wyglądać przyszłość marki.
Ciekawostką pozostaje fakt, że mimo ponad 13 tys. obserwujących na profilu Facebook szefa Patritalii, Manuela Rosa, żaden z publikowanych wpisów nie zbiera właściwie żadnych reakcji. Brak polubień, komentarzy czy udostępnień przy tak sporej liczbie followersów jest, delikatnie mówiąc, dość zastanawiający.
Patritalia poszła jednak o krok dalej, zapowiadając w kolejnym wpisie, że gdyby udało się jej przejąć kontrolę nad Ducati, wszyscy zawodnicy reprezentujący markę, od Moto3 aż po klasę królewską, byliby Włochami. To deklaracja mocno przykuwająca uwagę, choć budząca też sporo wątpliwości. Obecny sukces Ducati w Grand Prix opiera się przecież na angażowaniu najszybszych zawodników na świecie, niezależnie od ich narodowości, a w fabrycznym zespole MotoGP nie brakuje mistrzów świata spoza Włoch. Odejście od tej filozofii na rzecz czysto narodowej reprezentacji oznaczałoby więc rewolucję, o ile taki scenariusz w ogóle miałby szansę się ziścić.
Na razie jednak nic nie wskazuje na to, aby cokolwiek się w tej sprawie realnie zmieniło. Najistotniejszym elementem najnowszego oświadczenia Patritalii nie są wygenerowane komputerowo wizualizacje ani deklaracje o czysto włoskim składzie zawodniczym, lecz sam upór, z jakim firma broni faktu złożenia formalnej oferty. Cały komunikat napisany jest bardzo ostrożnie i w żadnym miejscu nie sugeruje, że Audi rozpoczęło negocjacje albo rozważa sprzedaż. Patritalia stawia sprawę jasno tylko w jednym punkcie, propozycja o wartości 2,5 miliarda euro została złożona i potwierdzona.
Czy to w jakikolwiek sposób wpłynie na decyzje wewnątrz grupy Volkswagena, pozostaje na razie zagadką.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze