Paliwo powinno kosztować 5,40? Gorąco wokół byłego szefa Orlenu
Były prezes Orlenu, Daniel Obajtek, znowu w centrum uwagi. Tym razem nie chodzi o ceny paliw — chociaż ten temat się pojawił, ale o zarzuty postawione przez stołeczną prokuraturę.
Wyjaśnimy wpierw, że w czasie, gdy Daniel Obajtek kierował koncernem, spółka miała ponieść szkodę w wysokości blisko 400 tysięcy złotych. Chodzi o zlecenia dla prywatnej firmy detektywistycznej, które według prokuratury miały niewiele wspólnego z działalnością gospodarczą Orlenu. Obajtek odpiera zarzuty, nie przyznaje się do winy i odmówił składania wyjaśnień, ale nie zamierza milczeć.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Po wyjściu z prokuratury ostro skomentował sytuację i uderzył w obecne władze spółki oraz rząd. Najwięcej emocji wzbudziły jego słowa o cenach paliw. Zdaniem Obajtka, dziś litr benzyny powinien kosztować około 5,40 zł, a nie ponad 6 zł. Tłumaczył, że cena ropy na światowych rynkach to około 60 dolarów za baryłkę, a kurs dolara jest znacznie niższy niż w okresie, gdy sam zarządzał koncernem. Przypomniał, że za jego czasów baryłka kosztowała nawet 120 dolarów, a dolar sięgał 4,50 zł. "Nie słyszę jednak teraz, że Orlen łupi Polaków" - stwierdził z przekąsem, odnosząc się do wcześniejszych zarzutów kierowanych w jego stronę.
O co chodzi o obecnej sytuacji Daniela Obajtka? Otóż Prokuratura Regionalna w Warszawie w oficjalnym komunikacie podała, że zarzuty dotyczą sprawy z okresu od lipca do grudnia 2021 roku. W tym czasie Obajtek miał polecić dyrektorowi Biura Kontroli i Bezpieczeństwa podpisanie bez przetargu dwóch umów z firmą Wojciecha K., o łącznej wartości 393 600 złotych. Według dokumentów zlecenia miały dotyczyć "identyfikacji działań nieuczciwej konkurencji". W praktyce jednak, jak twierdzą śledczy, służyły gromadzeniu informacji o majątku i życiu prywatnym polityków opozycji.
Obajtkowi grozi nawet do pięciu lat więzienia, choć sam utrzymuje, że cała sprawa ma podłoże polityczne. W swoich wypowiedziach wyraźnie podkreśla, że to nie on odpowiada za obecne ceny paliw i że krytyka, która kiedyś spadała na Orlen, dziś jakoś całkowicie ucichła, co jest zaskakujące.
Afera ma charakter polityczny, ale równocześnie jest interesująca dla nas - kierowców. Motocykliści bezpośrednio odczuwają różnice przy dystrybutorach. Każda zmiana ceny paliwa, nawet o kilkadziesiąt groszy, potrafi zrobić różnicę w sezonowym budżecie. Teraz były prezes największej paliwowej spółki w kraju mówi, że litr powinien kosztować znacznie mniej, więc oczywiście trudno przejść obok tych rewelacji obojętnie.







Komentarze 2
Pokaż wszystkie komentarzeOd 89 roku okrągło stołowcy żydowskiego pochodzenia nas okradają i wyprzedają polski majątek narodowy.
OdpowiedzRacja, a w gronie sygnatariuszy porozumienia okrągłostołowego znaleźli się m.in. Lech i Jarosław Kaczyńscy.
OdpowiedzCena dolara i surowca to jedno, pytanie ile w górę poszły pozostale stałe koszty wytwarzania, itp. napędzone za poprzedników. Po paliwie ciężej to ocenić, ale weźmy taki gaz ziemny do ogrzewania ...
Odpowiedz