tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 O czterech takich, co wzięli się za stunt
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

O czterech takich, co wzięli się za stunt

Autor: Żmija 2010.01.25, 12:57 14 Drukuj

Historia stunterskiej rodziny z Zamościa, czyli czterech muszkieterów na mechanicznych rumakach

Do czasu, kiedy nie pojawili się na stunterskiej scenie, Zamość nikomu nie kojarzył się ze stuntem. Kiedy poznałam chłopaków z FRS, byłam pod wrażeniem nie tylko poziomu ich jazdy, ale przede wszystkim faktu, że grupę tą stanowi aż trzech braci: Łukasz, Sebastian oraz Kamil Bełz. Razem z nimi był Kuba, którego chłopaki „zaadoptowali" w międzyczasie.

Kiedy dowiadujesz się, że czterech gości zżytych ze sobą jak rodzina, połączyło pasje do dwóch kółek i postawiło w swoim życiu na stunt, zachodzisz po prostu w głowę, jak to właściwie było możliwe. Dlatego postanowiłam przeprowadzić krótkie przesłuchanie chłopaków i dowiedzieć się czegoś więcej o tych czterech muszkieterach.

Ścigacz.pl: Dobra. Jest was czterech w ekipie FRS. Proszę zatem krótko, jak na spowiedzi, opowiedzieć mi tutaj kto jest kim i co najważniejsze (zapewne dla czytelniczek), kto i jak stoi w hierarchii „rodzinnej" względem wieku. W związku z tym, że starszym się ustępuje zacznijmy od tego najbardziej wiekowego:

Sebastian FRS: Ok... Sebastian lat 24, najstarszy brat. Jeżdżę obecnie na Hondzie CBR 600 F4i. Więcej grzechów nie pamiętam. :D

KamilFRS: Cześć wszystkim, jestem Kamil i mam 21 lat. Jeżdżę na Kawasaki 636. :D

ŁukaszFRS: Ja nazywam się Łukasz Bełz i mam 19 lat. Jestem z tych młodszych „braci FRS". :D

KubaFRS: Nazywam się Kuba Radczak, mam 17 lat i jestem najmłodszy z naszej ekipy. Jeżdżę obecnie na Kawasaki ZX636R. Stunt na poważnie zagościł w moim życiu w wieku 14 lat, zaś moim pierwszym moim motocyklem do stuntu była Honda CRM 125 SM.

Ścigacz.pl: Jak to się wszystko zaczęło? Kto kupił pierwszy motocykl, a przede wszystkim kto wpadł na pomysł, żeby wykorzystać go do stuntu?

SebaFRS: Od zawsze mieliśmy wszyscy zajawkę na motocykle. Już w szkole podstawowej kupiłem sobie motorynkę, potem były coraz większe sprzęty i na każdym, od początku, były próby jazdy na kole. Po moim zakupie motorynki rodzice nie mieli już spokoju, bo bracia też chcieli mieć ów pojazd (uśmiech) i tak też się stało. Poważniejsza jazda i postępy zaczęły się w 2006 r. Wtedy wsiadłem na Hondę CBR 600F2, na której nauczyłem się podstawowych trików. Po jakimś czasie dołączył do nas Kuba, który często bywał na treningach i jazda go mocno wciągnęła.

ŁukaszFRS: Pierwszy motocykl kupił Sebastian. Był najstarszym bratem i to jemu właśnie rodzice pozwolili kupić motorynkę. Później, tak jak wspomniał Seba, każdy musiał też taką mieć. Dalej była WSKa, na której próbowaliśmy uskuteczniać pierwsze tricki. Później przez nasze ręce przewijały się jakieś małe enduro itp. Motocyklem, od którego tak na dobre się zaczęło i coś już wychodziło, była Yamaha DT 125.

KamilFRS: Motocyklami interesuję się odkąd pamiętam. Jak wspomnieli bracia, na początku pojawiały się jakieś motorynki itp. Potem nadszedł czas na coś większego. Pierwsze kroki w stuncie zaczynałem tak, jak i Łukasz, na DT 125, która się do tego świetnie nadawała. Poważna jazda zaczęła się, jak dobrze pamiętam od Seby, który na swoim pierwszym motocyklu (CBR 600 F2) zaczął jeździć na kole.

KubaFRS: Od zawsze interesowałem się motocyklami i sportami ekstremalnymi, więc trzeba było to jakoś ze sobą połączyć. W wieku ok. 10 lat pierwszy raz natknąłem się na filmy z USA, których tematyką był właśnie stunt. Oczywiście jako mały dzieciak byłem bardzo podekscytowany wyczynami chłopaków i powiedziałem rodzicom „zobaczycie, że kiedyś będę tak jeździł!". No i słowa dotrzymałem. Pierwsze dwa kółka kupił mi tato i był to skuter. Miałem wtedy 11 lat. Po nim było kilka kolejnych skuterów, np. Yamaha TZR 50, na której po raz pierwszy próbowałem swoich sił w stuncie. Szybko jednak przesiadłem się na Hondę CRM 125 SM, którą wraz z pomocą taty odpowiednio przystosowałem do wyczynowej jazdy. Właśnie wtedy zacząłem trenować na poważnie. Drugim profesjonalnie przerobionym motocyklem była Honda CBR 600 F4, a obecnie jeżdżę Kawasaki ZX636R :)

Ścigacz.pl: Czterech „braci" z jedną pasją. Czy obchodzi się bez awantur i czy ta pasja łączy, czy też raczej Was dzieli?

SebaFRS: Na pewno nas łączy. Razem trenujemy, naprawiamy motocykle, jeździmy na zawody, imprezy itp. Myślę że, udaje nam się to wszystko dobrze łączyć w jedną całość. W domu zawsze jest jeden najważniejszy temat czyli STUNT (uśmiech), wspólnie analizujemy triki, podpowiadamy sobie kto, co mógłby poprawić i wymyślamy nowe.

KamilFRS: Zdecydowanie łączy. Staramy się zawsze razem trenować, a także razem naprawiać zepsute po treningach motocykle.

ŁukaszFRS: Stunt to jest to, co w życiu lubimy robić najbardziej. Stunt połączył nas na dobre :) Spędzamy na jeździe każdą wolna chwilę. Zawsze staramy się trenować razem, bo to daje nam jeszcze więcej motywacji i przyjemności.

Kuba FRS: Jeszcze nigdy nie zdarzyło się nam pokłócić. Nie było żadnych awantur, czy sprzeczek. Przez te parę ładnych lat mocno się zżyliśmy, więc nasza pasja zdecydowanie nas łączy. :)

Ścigacz.pl: Właściwie co na to Wasi rodzice?

SebaFRS: Z rodzicami jest jak najbardziej spoko. To, co robimy, podoba im się. Nawet mama, która zawsze się bała o nas, już akceptuje ten sport, pomimo, że na początku, kiedy zaczynaliśmy nie było łatwo rodziców przekonać. Dlatego podziwiam ich że, przekonali się do stuntu i że nas wspierają.

KamilFRS: Początkowo było ciężko ich przekonać do tego, co robimy, ale teraz już się „przyzwyczaili".

ŁukaszFRS: Rodzice są raczej przychylni naszej jeździe, nie mają zastrzeżeń. Tak jak wspomnieli bracia, zdążyli już się przyzwyczaić przez tyle lat. Starają się nam pomagać i zrozumieć, że stunt to jest to, co lubimy robić najbardziej

KubaFRS: Moi rodzice początkowo nie byli przekonani do tego, co robię. Uważali, że to bardzo niebezpieczne, mogę sobie zrobić krzywdę... bla... bla... bla... Ale i tak mnie to nie powstrzymało i za wszelką cenę trenowałem dalej. Z czasem przekonali się do stunt'u i teraz zawsze mogę liczyć na ich wsparcie i pomoc, za co jestem im bardzo wdzięczny :)

Ścigacz.pl: Treningi...Staracie się jeździć razem, czy też osobno?

SebaFRS: Różnie. Zależy to przede wszystkim od tego, kto ma czas. Szkoła i studia trochę ograniczają niekiedy nasze wspólne treningi, ale najczęściej trenujemy razem.

KamilFRS: Oczywiście staramy się jeździć razem na tyle, na ile jest to tylko możliwe. Nie zawsze jednak się to udaje.

ŁukaszFRS: Tak jak powiedziałem wcześniej, zawsze staramy się w miarę możliwości jeździć razem, pomimo, że czasami jest nam się ciężko zgrać.

KubaFRS: Zawsze staramy się jeździć razem. Czasami zdarzają się treningi w niepełnym składzie. Jednak jazda osobno z wyboru... nie, na pewno nie...

Ścigacz.pl: Kto komu tak naprawdę podkrada nowe tricki? Który z Was ma najwięcej inwencji twórczej?

SebaFRS: Trudno powiedzieć. Każdy z nas ma swój styl jazdy i trenuje to, co lubi. Jak wiadomo Łukasz wykonuje najwięcej trików i najszybciej uczy się tych nowo wymyślonych.

KamilFRS: Zdecydowanie Łukasz.

ŁukaszFRS: Trudno powiedzieć. Zawsze, jak ktoś wymyśli nowy trick, to dzieli się wskazówkami z pozostałymi. Wspólnie zastanawiamy się nad tym jak go udoskonalić, żeby jakoś to wyglądało.

KubaFRS: Jeśli chodzi o nowe tricki, to bywa różnie. Wzorujemy się głównie na filmach z zagranicy i tam staramy się znaleźć nowe ewolucje, które moglibyśmy wykonać. Sami też staramy się wymyślać nowe, własne numery. Ćwiczymy je i wymieniamy się wskazówkami, co do ich wykonania. Nie ma co ukrywać, że Łukasz jest tutaj mistrzem w szybkości „załapywania" nowych tricków.

Ścigacz.pl: Czy nie stresujecie się patrząc wzajemnie na Waszą jazdę w trakcie zawodów? Jak to właściwie jest, gdy jeden z Was triumfuje, inny zaś zalicza porażkę?

SebaFRS: Raczej się nie stresujemy. To, że jeden z nas odnosi sukces, tylko nakręca i motywuje resztę do treningów.

Kamil FRS: Nie stresujemy się. Staramy się raczej zwracać uwagę na błędy, jakie popełniamy podczas zawodów, aby potem móc je wyeliminować. Zajęcie niskiego miejsca nie traktuję dosłownie jako porażki, jednak z pewnością motywuje mnie ono do dalszych treningów.

Łukasz FRS: Szczerze mówiąc, to jak któryś „od nas" startuje w zawodach to się bardziej stresuję patrząc na jego przejazd, niż gdy sam jadę.

Kuba FRS: Podczas treningów zupełnie się nie stresuję. Na zawodach już jest delikatny „stresik", bo zależy mi, jak i zapewne pozostałym chłopakom, żeby każdy z nas dobrze pojechał, a co najważniejsze, żeby nie zrobił sobie krzywdy. Jeśli chodzi o sukcesy i porażki to nie ma rozgraniczenia, czy ktoś jest gorszy, czy lepszy. Wspieramy się nawzajem, jesteśmy kumplami i to się liczy!

Ścigacz.pl: Czym jest w Waszym życiu stunt?

SebaFRS: Hehe... to chyba najprostsze pytanie... Stunt jest dla mnie wszystkim, pasją, stylem życia. Na jazdę, sprawy naszej grupy i wszystkim, co jest z tym związane poświęcam tyle czasu, ile tylko mogę i nie wyobrażam sobie życia bez tego.

KamilFRS: Stunt jest pasją, której poświęcam prawie cały mój wolny czas.

Łukasz FRS: Stunt stał się w moim życiu czymś najważniejszym. Bez niego nie wyobrażam sobie mojego funkcjonowania..

KubaFRS: Dla mnie stunt jest nie tylko sportem i pasją, ale także sposobem na życie.

Ścigacz.pl: Plany, marzenia, cele, które chcielibyście zrealizować

SebaFRS: Marzenia... mieć więcej czasu na treningi, bo jak do tej pory poświęcam najwięcej czasu na studia i trudno coś wygospodarować na jazdę oraz w pełni skoncentrować się na rozwijaniu swoich umiejętności. Nie martwić się o sprzęt i finanse, osiągnąć taki poziom, aby kiedyś wystartować na zawodach za granicą.

Kamil FRS: Najważniejsze, aby się ciągle rozwijać, uczyć się nowych tricków. W tym sezonie chcielibyśmy wziąć udział w jakiś zagranicznych zawodach.

Łukasz FRS: Moim najbliższym celem są starty na zawodach za granicą. Największym marzeniem? Chciałbym, żeby stunt stał się dla mnie formą pracy, żebym dzięki jeździe, która sprawia mi ogromną przyjemność, mógł także normalnie żyć.

Kuba FRS: Moje główne marzenie, tak jak zresztą i pozostałych chłopaków z naszej grupy, to możliwość wystartowania na zawodach za granicą. Jeśli chodzi o plany, to w dalszym ciągu chciałbym rozwijać swoje umiejętności w ekstremalnej jeździe motocyklowej, jeżeli tylko pozwolą mi na to finanse. Jak każdy wie, jest to bardzo drogi sport i właśnie tutaj potrzebni nam są sponsorzy. Cele? Jak najlepsze wyniki w zawodach :)

Ścigacz.pl: Czego Wam jeszcze brakuje do szczęścia?

SebaFRS: Przydałby nam się prywatny plac do treningów :)

KamilFRS: Zdecydowanie miejscówka do zimowych treningów , jakaś hala, czy coś w tym stylu.

Łukasz FRS: Jak wiadomo stunt, jeżeli chce się go uprawiać profesjonalnie, jest sportem bardzo kosztownym. Na pewno brakuje nam strategicznego sponsora, dzięki którym moglibyśmy zacząć jeździć również poza Polską i zbierać cenne doświadczenie. Starty w zawodach poza granicami naszego kraju to coś, co z pewnością pozwoliłoby mi rozwinąć skrzydła.

Kuba FRS: Czego mi brakuje... Hmm... Na pewno czasu na treningi, zawsze sprawnego motocykla, no i pieniędzy, których ten sport „pochłania" sporo.

Ścigacz.pl: Na odchodne...

SebaFRS: Na koniec chciał bym pozdrowić moją kochaną dziewczynę Paulinę :)

KamilFRS: Ja dziękuje za rozmowę i pozdrawiam

ŁukaszFRS: Nie próbujcie tego w domu :)

KubaFRS: Jeżeli ktoś chciałby zacząć jeździć tak jak my, to na początek polecam treningi na motocyklu o małej pojemności, ponieważ po przesiadce na większy sprzęt, będzie wam o wiele łatwiej. Na koniec chciałbym pozdrowić wszystkich czytelników, moich znajomych i kolegów, a w szczególności moich rodziców i moją ukochaną dziewczynę Alicję, która cały czas wspiera mnie w kontynuowaniu mojej pasji :)

WSZYSCY JEDNYM CHÓREM: Korzystając z okazji, chcielibyśmy podziękować naszym sponsorom za wsparcie, czyli firmom: Mottowear, Agip, Uhma Bike, Airoh, Wintex oraz SM Fighters! Pozdrawiamy również wszystkich czytelników Ścigacz.pl!

Grupa FRS to nie tylko czterech utalentowanych stunterów, ale przede wszystkim normalnych, sympatycznych i przede wszystkim skromnych „braci", których łączy dodatkowo pasja. Mamy nadzieję, że Ci czterej muszkieterowie na mechanicznych rumakach zajadą daleko, wprost po spełnione marzenia...

Na koniec zapraszamy do obejrzenia filmów ekipy FRS Zamość:

Kamil FRS portret
KamilFRS
Kuba FRS portret
KubaFRS

LukaszFRS
Sebastian FRS
SebastianFRS
cyrkle
cyrkle combo
FRS Zamosc burnout
guma jedna reka
Lukasz FRS w Zamosciu lipiec 2009 02
lukasz zajal drugie miejsce
lukasz zajal drugie miejsce na stunt gp w Bydgoszczy
male palenie kapcia
Seba FRS
Seba frs stunt gp
stopal FRS Zamosc
stunt extrememoto niedziela 2009 bemowo i mg 0596
stunt gp w Bydgoszczy
StuntGP 1045
triki Lukasz FRS
wheelie no hander
Wheelie one hander
FRS Kuba burn out
FRS Kuba Radczak
FRS Zamosc Kamil na StuntGP
Kamil Belz

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę