Niemcy daj± urzędom więcej czasu. Twój mandat nie przepadnie
Niemcy zmieniają zasady dotyczące kierowców już od 1 lipca. Nie chodzi o wyższe mandaty, bo stawki kar za wykroczenia drogowe pozostają bez zmian. Tym razem tematem przewodnim jest przedawnienie.
Do tej pory postępowanie mandatowe musiało zostać skutecznie wszczęte w ciągu trzech miesięcy od chwili popełnienia wykroczenia. Jeśli przeładowana pracą administracja nie wyrabiała się w terminie, sprawa mogła po prostu wygasnąć. Nierzadko tak właśnie się zdarzało.
W związku z tym niemieccy samorządowcy od dłuższego czasu sygnalizowali, że przeciążone urzędy obsługujące fotoradary masowo tracą sprawy z powodów czysto biurokratycznych, a nie merytorycznych. Odpowiedzią na ten problem jest zmiana, która wchodzi w życie z początkiem drugiego półrocza 2026 roku.
Według informacji opublikowanych przez ADAC podstawowy termin przedawnienia wykroczeń drogowych zostanie podwojony i wyniesie odtąd sześć miesięcy. Dotyczy to przekroczeń prędkości, przejazdów na czerwonym świetle, nieprawidłowego parkowania oraz korzystania z telefonu podczas jazdy. W praktyce oznacza to, że kierowca zarejestrowany przez kamerę w lipcu 2026 roku może otrzymać oficjalne wezwanie nawet pod koniec roku i żaden przepis nie stanie na drodze do jego ukarania.
Dla motocyklistów i kierowców odwiedzających Niemcy ta informacja ma oczywiście niemałe znaczenie. Do tego Polska, czy raczej polscy kierowcy, nie zostaną objęci żadnym wyjątkiem, ponieważ Niemcy uczestniczą w unijnym systemie wymiany danych o właścicielach pojazdów. Innymi słowy tamtejsze organy bez trudu ustalą, kto jest właścicielem pojazdu z polskimi tablicami, a pismo z decyzją mandatową wyślą pocztą prosto pod wskazany adres. Przy wyższych kwotach kar istnieje nawet możliwość dochodzenia należności za granicą.
Warto przy okazji przypomnieć, jakie stawki obowiązują po zachodniej stronie Odry, bo z pewnością budzą respekt. Za przekroczenie prędkości o 21 do 25 km/h w obszarze zabudowanym grozi 115 euro i 1 punkt w systemie Flensburg. Kto przyspieszy o 31 do 40 km/h powyżej dozwolonego limitu, liczyć się musi z 260 euro, 2 punktami i miesięcznym zakazem prowadzenia. Przekroczenie o ponad 70 km/h to pułap 800 euro i zakaz trwający do trzech miesięcy. Żadna z tych kwot nie rośnie od 1 lipca. Zmienia się wyłącznie to, ile czasu niemieccy urzędnicy mają na to, żeby dotrzeć do winowajcy.
Wychodzi na to, że kto złapany, ten zostanie rozliczony, tyle że niekoniecznie od razu. Teraz niemieckie urzędy mogą działać spokojniej i z większym marginesem czasowym.









Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze