Motocyklista postrzelony z wiatrówki wróci³ do pracy. Wa¿ny apel do kierowców z Torunia
W połowie sierpnia, w Toruniu doszło do kilku zdarzeń, w których przypadkowe osoby zostały postrzelone z wiatrówki. Jedną z nich był dziennikarz portalu o2.pl - Marcin Lewicki. Poszkodowany wrócił do pracy, ale to jeszcze nie oznacza, że sprawa się zakończyła. Jaki jest stan jego zdrowia? Jak przebiega policyjne śledztwo?
Marcin Lewicki, dziennikarz portalu o2.pl, został postrzelony z wiatrówki w oko, kiedy czekał, aż na skrzyżowaniu będzie zielone światło. Jechał motocyklem i na czas oczekiwania uchylił wizjer. Śrut z wiatrówki trafił go prosto w lewe oko. Do zdarzenia doszło na skrzyżowaniu ul. Warszawskiej z ul. Traugutta w Toruniu. Początkowo lekarze zakładali, że oko może nawet zostać usunięte.
Na szczęście jest nadzieja, ponieważ 5 września zamieścił na Facebook'u wpis, w którym poinformował, że "jest szansa na to, że moje niesprawne aktualnie oko będzie w miarę normalnie funkcjonować i widzieć." To jednak dopiero początek drogi, ponieważ po pierwszej operacji wróciła reakcja na światło. Dalej może go czekać przeszczep rogówki. Rokowania bydgoskich lekarzy są "ostrożnie optymistyczne".
Dziennikarz dodał też, że prowadzi swoje śledztwo na temat tajemniczego snajpera-amatora. Poszukuje jednak kierowców, którzy mają wideorejestrator w aucie i jechali ul. Lubicką i ul. Traugutta w Toruniu. Chodzi o dni 14.08 (ok. godz 19:20), 15.08 (ok. godz 19:58) oraz 18.08 (ok. godz. 19:00 -20:00)
Skąd taki rozstrzał? Lewicki nie jest odosobnionym przypadkiem, ale dopiero po nagłośnieniu jego sprawy na policję zgłosiły się kolejne osoby. W dniu 14.08 postrzelono dwóch motocyklistów - jednemu śrut utkwił w nodze, a drugiemu przebił kombinezon. Wszyscy poszkodowani wskazywali na jedno miejsce, które zostało sprawdzone, ale toruńska policja podaje, że w wytypowanym mieszkaniu nikogo nie było. Nie wiadomo, czy podjęli kolejne próby.
Lewicki przytacza w swoim tekście więcej informacji na temat śledztwa. Policjanci rozmawiający z żoną dziennikarza, mieli jej oznajmić, że sprawa ma charakter losowy. To oznacza, że nie powiązano jej z innymi przypadkami. Do ostatniego postrzelenia doszło 18 sierpnia. Wtedy też dziennikarz postanowił przerwać milczenie i nagłośnić sprawę. Od tego czasu snajper już się nie pojawił, ale nadal pozostaje nieuchwytny.
- Dotychczas nikt w tej sprawie nie usłyszał zarzutów. Czynności śledczych trwają, a policjanci sprawdzają każdy przekazany sygnał. Między innymi przeszukali mieszkania w pobliskiej kamienicy, które mają okna wychodzące w kierunku skrzyżowania, gdzie doszło do incydentów, weryfikowane są informacje uzyskane od świadków - powiedział mł. asp. Sebastian Pypczyński z KMP w Toruniu, w rozmowie z TVN24.pl.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze