Motocykle wypaczaj± wyniki wy¶cigów kolarskich? Mocne s³owa Fuglsanga
Motocykle są nieodłącznym elementem wielkich wyścigów kolarskich od dekad. Nie tylko wożą sędziów, fotografów, realizatorów telewizyjnych i obsługę techniczną. Robią więcej. Aż za dużo?
W rzeczywistości, bez motocykli trudno wyobrazić sobie sprawną organizację peletonu rozciągniętego na dziesiątki kilometrów. Problem w tym, że ich obecność może nie być neutralna i zaczyna wpływać na wyniki sportowe… kolarzy.
Reklama
KTM 125 Duke vs 390 Duke 2026. Który pasuje do ciebie lepiej i dlaczego odpowiedź nie jest oczywista
KTM konsekwentnie buduje klasę swoich nakedów, a obecny rok przynosi kolejny rozdział w wykonaniu 125 Duke i 390 Duke. Oba motocykle dzielą tę samą filozofię, podobne ramy i tę samą agresywną stylistykę, ale różnice też są niemałe. Czy można porównywać te maszyny?
POZNAJ MOTOCYKLE, KTÓRE DAJĄ FRAJDĘ! »
Ten dość zaskakujący temat podjął niedawno Jakob Fuglsang, duński kolarz szosowy, który zakończył zawodową karierę w 2025 roku i aktualnie przygląda się temu, co dzieje się dziś na trasach największych wyścigów. Warto dopowiedzieć, że mówimy o zawodniku, który wygrywał najważniejsze klasyki, w tym Il Lombardia 2020, Liège-Bastogne-Liège 2019, oraz wielokrotnie stawał na podium największych imprez świata. Innymi słowy, głos Duńczyka liczy się w środowisku kolarskim i sportowym.
Zdaniem Fuglsanga motocykle mogą dziś realnie wpływać na przebieg rywalizacji. Byłemu kolarzowi nie chodzi o pojedyncze sytuacje, lecz o pewien regularny mechanizm. Według Duńczyka kolarz, który jako pierwszy wyjdzie z atakiem, bardzo często zyskuje dodatkowego sprzymierzeńca w postaci maszyny jadącej kilka metrów przed nim. Efekt aerodynamiczny jest oczywisty. Zawodnik jadący za motocyklem ma łatwiej, może utrzymać wyższą prędkość przy mniejszym wysiłku, a grupa pościgowa zostaje postawiona bez takiego sztucznego wstarcia.
Fuglsang zwraca uwagę na sytuacje, w których pogoń staje się de facto fizycznie niemożliwa. Nawet jeśli kilku kolarzy współpracuje i jedzie na granicy możliwości, nie są w stanie zniwelować różnicy maszyny, która przecież się nie męczy. Duńczyk wspomina o momentach, gdy pedałowali z kadencją sięgającą 120 obrotów na minutę i nadal tracili dystans. W takich warunkach wynik przestaje zależeć wyłącznie od możliwości fizycznych kolarzy, a zaczyna od ustawienia i obecności pojazdów mechanicznych. Czy o to chodzi w kolarstwie?
Fuglsang wskazuje również konkretny wyścig, czyli E3 Saxo Classic i jazdę Mathieu van der Poela. Według Duńczyka wszystko mogło wyglądać inaczej, gdyby nie fakt, że lider miał przed sobą motocykl. To oczywiście kontrowersyjna teza, ale trudno ją całkowicie zignorować, patrząc na nagrania z wielu wyścigów, gdzie różnice między zawodnikami rosną w sposób nienaturalny.
Sprawa nabiera rozgłosu, bo akurat świat kolarski jest mocno wyczulony w sprawach nieuczciwej konkurencji, chyba głównie z powodu afery Lance Armstronga, która swego czasu potężnie zatrzęsła całym środowiskiem profesjonalnego kolarstwa szosowego. Jeśli motocykle, które mają być jedynie wsparciem dla organizatorów czy mediów, stają się elementem taktyki zawodników, to coś tu jest mocno nie tak.
Zapewne większość kierowców tych jednośladów wykonuje swoją robotę najlepiej jak potrafią, utrzymując tempo, pozycję i bezpieczeństwo. Problem w tym, że nawet minimalne różnice w odległości od zawodnika mogą zmieniać układ sił na trasie. Kilka metrów bliżej lub dalej potrafi zdecydować o zwycięstwie albo porażce i to właśnie punktuje Jakob Fuglsang.
Oczywiści Duńczyk sugeruje równocześnie proste rozwiązanie. Motocykle powinny utrzymywać większy dystans od kolarzy, a sami zawodnicy powinni nie wykorzystywać ich jako osłony aerodynamicznej. Taka niepisana umowa fair play w teorii brzmi sensownie i powinna stać się powszechnie obowiązująca.
Jednocześnie wyścigi kolarskie są dynamiczne, często chaotyczne, a decyzje zapadają w ułamkach sekund. W takich warunkach kontrolowanie każdego motocykla i każdej sytuacji na trasie jest wyjątkowo problematyczne. Organizatorzy mogą wprowadzać wytyczne, sędziowie mogą reagować, ale całkowite wyeliminowanie wpływu pojazdów może być trudne.














Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze