tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 MotoGP GP Hiszpanii Jerez 2021 - wyniki, podsumowanie i wywiady z zawodnikami [Analiza Micka]
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
motul belka 950
NAS Analytics TAG
motul belka 420
NAS Analytics TAG

MotoGP GP Hiszpanii Jerez 2021 - wyniki, podsumowanie i wywiady z zawodnikami [Analiza Micka]

Autor: Mick Fiakowski 2021.05.02, 21:24 Drukuj

Jack Miller odniósł swoje zaledwie drugie zwycięstwo w MotoGP, a Ducati dopiero po raz drugi wygrało w MotoGP w Jerez de la Frontera. Co działo się za plecami lidera? Dlaczego niemal pewne zwycięstwo stracił Fabio Quartararo? Mick rozmawiał już z zawodnikami i analizuje czwartą rundę sezonu.

Choć zimą był jednym z faworytów, Jack Miller ma za sobą wyjątkowo nieudany początek sezonu. Problemy z motocyklem w Grand Prix Kataru, problemy z przedramieniem podczas GP Dohy i wywrotka w GP Portugalii to chyba najgorszy możliwy sposób na rozpoczęcie przygody z fabrycznym zespołem Ducati. Jakby tego było mało, na Australijczyka wylała się także fala hejtu po kontrowersyjnej kolizji z Joanem Mirem na torze Losail, a po wywrotce w Portimao w jego prawym przedramieniu rozeszły się szwy, co wymagało kolejnej drobnej interwencji lekarzy. 

NAS Analytics TAG

Wszystko jednak odmieniło się w Jerez, choć nigdy nie był to tor, który sprzyjał motocyklom Ducati. Miller był jednak w stanie zakwalifikować się do wyścigu w pierwszym rzędzie, a następnie wystrzelić na czoło stawki i prowadzić przez pierwsze cztery kółka. Później co prawda wyprzedził go Fabio Quartararo, ale Francuz na finiszu kompletnie stracił tempo - za chwilę o tym dlaczego tak się stało - praktycznie oddając Millerowi zwycięstwo. To zaledwie druga wygrana Jacka w królewskiej klasie, ale trzeba przyznać, że nadeszła ona w idealnym momencie.

Tuż za nim na mecie zameldował się kolega z ekipy Ducati, Pecco Bagnania, który jednocześnie objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Po wyścigu młody Włoch przyznał, że weekend w Jerez był dla niego dużo cenniejszy niż ten w Portimao, gdzie finiszował na drugiej pozycji po starcie z jedenastego pola. "Tam praktycznie nie musieliśmy ruszać ustawień motocykla z Kataru. Tutaj musieliśmy bardzo ciężko pracować nad setupem, ale w niedzielę czułem się na motocyklu świetnie" - powiedział po wyścigu.

Pecco zwrócił uwagę na coś jeszcze. "Ten wynik pokazuje, że jako Ducati jesteśmy w tym roku szybcy na torach, które w przeszłości były dla nas trudne. Czekamy aby potwierdzić to na innych obiektach" - dodał. Jeśli ten trend się utrzyma, Ducati może być w tym roku trudne do zatrzymania. W końcu Bagnaia już na początku weekendu mówił o tym, że Desmosedici wcale nie jest już motocyklem z problemami ze skręcaniem.


Trasy Pana Marka

Pecco Bagnaia - Kim jest i dlaczego może wygrać mistrzostwo MotoGP?

Podczas gdy przed sezonem wszyscy w roli lidera Ducati upatrywaliśmy Australijczyka Jacka Millera, a pod dwóch pierwszych rundach w tabeli prowadził Johann Zarco, po trzech wyścigach wygląda na to, że największą nadzieją włoskiej marki może być w tym roku młody Pecco Bagnaia. "Nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo jest szybki" - mówi sam Valentino Rossi.

PECCO BAGNAIA - SYLWETKA ZAWODNIKA OKIEM MICKA»

Podium uzupełnił Franco Morbidelli na dwuletniej, prywatnej Yamasze zespołu Petronas. Włoch ma za sobą trudny i frustrujący początek sezonu, a także męską rozmowę z szefem Yamahy, Linem Jarvisem. Co prawda w tym roku jego sytuacja się nie zmieni, a Yamaha nie udostępni mu nowszego motocykla, ale Jerez pokazało, że stara M1-ka nadal pozwala na walkę w czołówce. Po reakcji Franco po minięciu linii mety widać, jak wielki kamień spadł mu z serca. Nie wszyscy mogli w Jerez powiedzieć to samo.

Tuż za podium finiszował Takaaki Nakagami, który po katastrofalnym początku sezonu w Jerez otrzymał od Hondy ramę w specyfikacji 2020 i od razu poczuł się na niej dużo pewniej, chwaląc dużo lepszą trakcję. Japończyk był w czołówce przez cały weekend, a dzisiaj był jedynym zawodnikiem HRC, który nie sprawiał wrażenia całkowicie zagubionego.

Pod ubiegłoroczną nieobecność Marca Marqueza Honda próbowała zmienić swój motocykl w taki sposób, aby był łatwiejszy w prowadzeniu dla innych jej zawodników. Odnoszę jednak wrażenie, że po drodze kompletnie się w tym pogubiła, a zachowanie Pola Espargaro i wynik Nakagamiego na starym motocyklu wydają się tylko to potwierdzać. Więcej o tym za chwilę.

Na piątej pozycji, zaledwie cztery sekundy za zwycięzcą, do mety dojechał obrońca tytułu Joan Mir, który znów może i nie błyszczy, ale za to zgarnia solidne punkty. Hiszpan dość dokładnie wytłumaczył jednak po wyścigu czego mu dzisiaj brakowało. "Suzuki, podobnie jak Yamaha, nie ma mocy do wyprzedzania i gdy jedziemy za kimś, przegrzewamy przednią oponę. To frustrujące. Gdybym nie miał nikogo przed sobą, mógłbym jechać dużo szybciej" - powiedział. To tylko pokazuje, jak ważne stały się w MotoGP kwalifikacje i to właśnie na nich zamierzają skupić się w Le Mans obaj zawodnicy Suzuki.

Kolejny solidny wyścig przejechał Aleix Espargaro. Zawodnik Aprilii wpadł na metę na szóstej pozycji, tylko pięć sekund za zwycięzcą i po wszystkim czuł, że miał szansę na więcej, gdyby tylko szybciej poradził sobie z wyprzedzeniem Quartararo. Hiszpan zwrócił też uwagę na fakt, że podczas wyścigu brakowało mu nieco przyczepności, dlatego musiał zmienić styl jazdy i mocniej podnosić motocykl w zakrętach, przez co stracił największy atut Aprilii RS-GP. Jeśli będzie w stanie wykorzystać go podczas kolejnych wyścigów, ma dużą szansę na podium.

Pół sekundy za Aleixem finiszował Maverick Vinales, który miał dzisiaj podobny problem co Mir. Po przeciętnych kwalifikacjach nie miał szans na jazdę w czystym powietrzu i aby skręcać musiał hamować wcześniej niżby chciał, szczególnie w wolnych zakrętach.

Ósmy był dzisiaj Johann Zarco, który przyznał, że na początku wyścigu popełnił zbyt wiele błędów i stracił za dużo czasu. Francuz, który prowadził w tabeli po dwóch podiach w dwóch pierwszych wyścigach, po powrocie do Europy nie imponuje już równie mocno.

Za Zarco finiszował duet Repsol Hondy, przy którym warto zatrzymać się na dłużej. Dziewiątego Marca Marqueza i dziesiątego Pola Espargaro na mecie rozdzieliło zaledwie 1,2 sekundy, ale ich nastroje były zupełnie inne.

Obaj zaliczyli w ten weekend dwie groźne wywrotki. Pierwsze były niemal identyczne; obaj zaliczyli w sobotę uślizg przodu w siódmym zakręcie, dolatując aż do dmuchanych band i mocno się obijając. Marquez musiał z tego powodu trafić nawet do lokalnego szpitala, ponieważ czuł się nieco skołowany i miał obolały kark. Obaj zaliczyli także uślizg przodu w niedzielnej rozgrzewce, choć i tym razem nic im się nie stało.

Wreszcie obaj startowali ze środka stawki i nie mieli tempa liderów. Po wszystkim Marquez podkreślał jednak, że czuje się coraz lepiej, a roczna przerwa od ścigania doskwiera mu coraz mniej. "Doszedłem do momentu, w którym zaczynam czuć, co można poprawić w motocyklu" - powiedział.

Co ciekawe, po porannej wywrotce w sobotę na kwalifikacje Marc postanowił założyć miękką przednią oponę. Nie chodziło jednak o osiągi, a większe bezpieczeństwo i okazało się to błędem. Do wyścigu, podobnie jak wszyscy poza Mirem, Vinalesem i Bastianinim, ustawił się już na pośredniej przedniej mieszance.

O ile Marc był po Grand Prix pozytywny, o tyle Espargaro był znów mocno sfrustrowany i rzucił kilka bardzo tajemniczych zdań. Jeśli chodzi o sam wyścig, to brakowało mu trakcji. "Próbowałem nadrabiać to na hamowaniu, ale z czasem hamulce miały już dość i wyjeżdżałem szeroko" - powiedział. Rzeczywiście, Marquez w trakcie weekendu także mówił o tym, że hamowanie to nadal dość mocny punkt modelu RC213V, choć on sam nie może tegoroczną maszyną tak precyzyjnie kontrolować tyłu jak w poprzednich latach.

Cała reszta wymaga jednak poprawy, co pokazuje seria uślizgów przodu w treningach czy wypadek Alexa Marqueza na pierwszym okrążeniu wyścigu - także z powodu uślizgu przodu.

Tutaj dochodzimy do bardzo ciekawych słów Espargaro. Jutro zawodników MotoGP czeka w Jerez dodatkowy dzień testowy. Opowiadając o swoim wyścigu Hiszpan rzucił kilkukrotnie, że "podczas testów będziemy pracować tak, jak Honda chce. Ja jestem tylko pracownikiem" oraz "indywidualna praca krzywdzi grupę, więc będziemy pracować pod kątem grupy".

Ciekawe, prawda? Chciałem zapytać, czy te słowa są próbą przemycenia do mediów sugestii, że Honda być może nie słucha Pola, albo obie strony mają zupełnie inne wizje jeśli chodzi o kierunek rozwoju. Niestety, już nie zdążyłem, bo nadszedł czas na pytania od hiszpańskich dziennikarzy (którym Pol też nie powiedział na ten temat zbyt wiele), ale na pewno wrócę do tego w czwartek przed GP Francji.

Pol podkreślał jednak, że nie wie na ile może pomóc Hondzie, ponieważ jego doświadczenie na tym motocykl nadal jest bardzo małe, więc może nie ma się co doszukiwać tutaj drugiego dna. Tak czy inaczej nastroje w HRC nie są najlepsze, ale czwarte miejsce Nakagamiego wydaje się światełkiem w tunelu.

Poza pierwszą dziesiątką wyścig zakończył najszybszy z zawodników KTM-a, Miguel Oliveira, który jednak mimo jedenastego miejsca narzekał, że od startu do mety brakowało mu przyczepności. Tym razem, w przeciwieństwie do wyścigów w Katarze, trudno chyba jednak winić za to mieszanki opon wybrane przez Michelin. W końcu zawodnicy podkreślali, że na najtwardszą mieszankę było w Jerez mimo wszystko za zimno, ale mało kto miał problemy z oponą "medium".  

KTM ma więc nad czym pracować. Pocieszeniem może być fakt, że punkty zgarnęli także wreszcie obaj zawodnicy Tech 3, Iker Lecuona i Danilo Petrucci, którzy finiszowali za startującym z dziką kartą Stefanem Bradlem i Fabio Quartararo.

Francuz, który prowadził w tabeli po wygranych w Katarze i Portugalii, w Jerez także jechał po niemal pewne zwycięstwo. Niestety, w połowie wyścigu kompletnie stracił tempo i nie była to kwestia opon czy motocykla.

Quartararo najzwyczajniej w świecie stracił siłę i czucie w prawej ręce. Problem, który nazywa się "arm-pump" to częsta przypadłość w świecie MotoGP, zazwyczaj wymagająca operacji polegającej na nacięciu lub usunięciu tkanki pokrywającej mięśnie przedramienia.

Sęk w tym, że Fabio przeszedł już taką operację dwa lata temu, a mimo wszystko problem powrócił. Jerez to tor, który jest pod tym względem jednym z najgorszych, obok Assen czy Mugello. Miller podkreślał po wyścigu, że w jego przypadku operacja po GP Dohy całkowicie rozwiązała problem i dzisiaj w ogóle nie musiał martwić się o swoje przedramiona. Quartararo po wyścigu było dość mocno skołowany i sam nie wiedział, co zrobić; operować znów czy nie. W rozmowie z dziennikarzami przyznał, że jego manager Eric Mache sprawdza dostępne opcje, ale decyzję zawodnik chce podjąć na spokojnie, aby nie popełnić kosztownego błędu.

Jego frustracja była tym większa, że czuł się na motocyklu naprawdę rewelacyjnie i był przekonany, że na finiszu byłby w stanie jeszcze przyspieszyć. Zamiast tego musiał hamować aż czterema palcami, choć zazwyczaj robi to jednym i nie mógł do końca odkręcać gazu na prostych. "To było niebezpieczne" - przyznał szczerze.

Fabio zgarnął przynajmniej trzy punkty za trzynastą lokatę. Kolejny raz poza punktowaną piętnastką, na siedemnastym miejscu, linię mety minął Valentino Rossi, który znów miał problemy z brakiem przyczepności tyłu, a na początku - tak jak Vinales, z hamowanien. To dziwne, bo dziś nawet ci, którzy narzekali na podobne problemy, jak bracia Espargaro czy Oliviera, byli w stanie utrzymywać znacznie lepsze tempo. Właściwie to sam nie wiem, jak to skomentować…

Warto za to wspomnieć o Alexie Rinsie, który mimo wywrotki i urwanego prawego skrzydła w swoim Suzuki wrócił na tor i pokazał całkiem niezłe tempo. Po wszystkim Hiszpan powiedział ciekawą rzecz: w obliczu urwanego prawej skrzydła w prawych zakrętach, szczególnie tych szybkich, musiał bardzo mocno pracować i nadrabiać ciałem. Cały zespół czeka teraz na dane od Michelin na temat zużycia opon i tego, jaki wpływ miało na nie urwanie skrzydła.

Jak doszło do wywrotki? Dość pechowo tył podbiło na hamowaniu na nierówności, co skończyło się wyjazdem na brudny asfalt na poboczu i glebą już tam. Jutro Suzuki będzie testowało w Jerez silnik i ramę na sezon 2022, które widzieliśmy już podczas testów w Katarze. Tymczasem priorytetem na Le Mans jest poprawa kwalifikacji.

Dwie wywrotki zaliczył dzisiaj także Brad Binder, który po wszystkim przepraszał ekipę bo czuł, że mógł wywalczyć dobry wynik. W końcu Jerez to tor, na którym wygrał w 2016 roku w Moto3, choć startował z końca stawki.

Skoro mowa o małych klasach. W Moto2 wzruszające zwycięstwo wywalczył Fabio Di Giannantonio z ekipy nieodżałowanego Fausto Gresiniego. Z kolei w Moto3 po niesamowitym ostatnim okrążeniu znów triumfował debiutant Pedro Acosta. Ten chłopak ma papiery na to, aby za kilka lat rozdawać karty w MotoGP! Tymczasem piąta runda sezonu 2021 już za dwa tygodnie we francuskim Le Mans.

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep cigacz

    motul belka 950
    NAS Analytics TAG
    na gr