List otwarty do Karola Nawrockiego w sprawie zmian w karaniu kierowców. Społecznicy wytykają błędy w ustawie
Na biurku Prezydenta RP czekają do podpisania kolejne zmiany w ustawie Prawo o ruchu drogowym, a wśród nich są kary za drift, nielegalne wyścigi, jazdę motocyklem na jednym kole i nakaz zgłaszania spotkań miłośników motoryzacji do władz gminnych. Tymczasem Inicjatywa Obywatelska "Rozsądny Ruch - dla wolności i bezpieczeństwa na drogach" wystosowała list otwarty, by prezydent nie podpisywał ustawy.
W liście otwartym inicjatywy obywatelskiej wskazano wiele wątpliwości związanych z nowymi przepisami. Mowa o druku sejmowym nr 1451, który czeka na podpis Karola Nawrockiego. Są w nim m.in. kary za drift, nielegalne wyścigi, jazdę motocyklem na jednym kole, rażące przekraczanie prędkości oraz organizowanie spotkań miłośników motoryzacji, które nie zostały zgłoszone do władz samorządowych, a uczestniczy w nich więcej niż 10 pojazdów.
Inicjatywa Obywatelska "Rozsądny Ruch - dla wolności i bezpieczeństwa na drogach" zwraca uwagę, że nowe przepisy zostały napisane z rażącą niedbałością i noszą znamiona populizmu. Wynika to z faktu, że stworzono je na szybko, po tragicznym wypadku, do którego doszło na warszawskiej Trasie Łazienkowskiej, gdzie kierujący Volkswagenem wjechał z dużą prędkością w samochód marki Ford, co doprowadziło do śmierci kierowcy Forda. Według niektórych świadków, Volkswagen miał brać udział w nielegalnym wyścigu. To z kolei spowodowało, że rząd zaczął szybko działać ze zmianami w prawie.
Autorzy listu otwartego opierają swoje stanowisko na opiniach prawnych przygotowanych na zlecenie Sejmu RP, a także stanowiskach Rzecznika Praw Obywatelskich i Polskiego Związku Motorowego. Wskazują przy tym, że wszystkie ekspertyzy zostały zignorowane w toku prac sejmowych. Zarzucają ustawie, że jest niezgodna z konstytucją, bo wprowadza obligatoryjne sankcje, które są nakładane automatycznie. Mowa o dożywotnim zakazie prowadzenia pojazdów i przepadku pojazdu. Sędzia nie może przez to indywidualnie podejść do sprawy, tylko musi orzec przepadek samochodu lub motocykla i odebrać kierowcy uprawnienia.
Kolejne zarzuty dotyczą karania za rażące przekroczenie prędkości. Wcześniej w ustawie były podane widełki, ale ostatecznie z nich zrezygnowano. W obecnym kształcie policja będzie miała pełną dowolność w karaniu kierowców. Z kolei prof. Włodzimierz Wróbel punktuje absurdy legislacyjne projektu, które tylko potwierdzają, że ustawa była pisana na szybko. Wreszcie jest też kwestia nielegalnych wyścigów. Tu autorzy listu zwrócili się do 36 jednostek Policji. Z uzyskanych informacji wynika, że takie zdarzenia stanowią margines, a ustawodawcy mieli wykorzystać w swoich argumentach informacje o ilości spotkań miłośników motoryzacji, gdzie nie dochodziło do żadnych niebezpiecznych zachowań. W liście przytoczono odpowiedzi różnych jednostek policji, które zgodnie podają, że w latach 2020-2025 nie ujawniono nielegalnych wyścigów w sensie definicji podawanej w ustawie.
Na razie prezydent Karol Nawrocki nie złożył jeszcze podpisu pod ustawą, która najpierw była procedowana przez Sejm, następnie trafiła do Senatu, gdzie wprowadzono pojęcie "rażącego przekroczenia prędkości", a następnie wróciła z powrotem do Sejmu. Ten zaakceptował wprowadzone poprawki i przekazał ustawę na biurko prezydenta.


Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze