KTM szykuje się do wznowienia produkcji, ale koszty będ± spore. Wszystko w rękach wierzycieli
KTM poinformował, że rozpoczyna przygotowania do rozpoczęcia produkcji i podano nawet konkretną datę, kiedy to miałoby się wydarzyć. Producent podkreśla jednak, że operacja jest uzależniona od wyniku głosowania nad planem restrukturyzacji. Kiedy kolejne motocykle wyjadą z taśm w Mattighofen? Ile to będzie kosztowało?
W obliczu oskarżeń funduszu inwestycyjnego Whitebox o celowe opóźnianie spłaty zadłużenia i rozpoczęcia procesu restrukturyzacji, KTM zdecydował na wcześniejsze uregulowanie obietnic złożonych wierzycielom. Te zakładają, że firma zapłaci 30 proc. z ponad 2 mld euro długu. Tymczasem Whitebox wzywa do zapłaty 45 proc. zadłużenia. KTM chciałby przekazać pieniądze do końca maja.
Choć nie wiadomo, jaki będzie wynik głosowania, które zaplanowano na 25 lutego, KTM już myśli o wznowieniu produkcji. Ta została zawieszona jeszcze w ubiegłym roku. Fabryka miałaby znów ruszyć od 17 marca. Żeby tak się stało, będzie trzeba wydać aż 150 mln euro. KTM chce wyprodukować ok. 230 tys. motocykli w nadchodzącym roku fiskalnym.
Teoretycznie ratunek dla KTM wydaje się być bardziej niż pewny. Inwestorzy chcą wyłożyć nawet 900 mln euro w gotówce. Chęć do zainwestowania wyraził też właściciel marki Remus i nowy przewodniczący rady nadzorczej Pierer Mobility - Stephan Zöchling. Są też mniej przyjemne informacje dla załogi, ponieważ według planu naprawczego produkcja zostanie wznowiona z załogą 4 zamiast 6 tys. pracowników.
Whitebox Advisors LLC nawołuje do bojkotu planu restrukturyzacji, ale jednocześnie nie może działać tak, jakby chciało, bo nie pozwalają na to austriackie przepisy. Nadzorujący procedurę samodzielnej administracji Peter Vogl mówi, że w przypadku negatywnego wyniku głosowania wierzyciele odzyskają zaledwie 14,9 proc. pieniędzy. Dlatego działania Whitebox zdecydowanie nie leżą w interesie wierzycieli.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze