KTM 890 Adventure R Rally z zawieszeniem prosto z wy¶cigów
Wszyscy doskonale pamiętamy, że jeszcze niedawno KTM balansował na granicy przetrwania. Problemy finansowe, restrukturyzacja i widmo upadłości sprawiły, że nawet najwierniejsi fani zaczęli się zastanawiać, czy pomarańczowa marka w ogóle podniesie się z kolan. Ale to już wszystko przeszłość.
Sytuację ustabilizowała interwencja Bajaj Auto, która dała Austriakom czas i środki na uporządkowanie spraw. Dziś wyraźnie widać, że był to przełomowy moment, bo KTM wraca do formy. Przykładów nie musimy daleko szukać.
Reklama
Liberty Rental: nowe motocykle, top marki i rezerwacja online. Wypożycz wymarzony pojazd w 10 minut
Wyobraź sobie taką sytuację. Budzisz się w słoneczną sobotę, pijesz poranną kawę i nagle dociera do ciebie, że to jest ten idealny dzień na trasę. Kilka godzin później zakładasz już kask, zapinasz kurtkę i odpalasz silnik maszyny, o której marzyłeś od miesięcy.
Wypożycz wymarzony pojazd szybko i bez wychodzenia z domu »
Nowy 890 Adventure R Rally jest tego najlepszym dowodem. Ten motocykl nie jest kompromisem ani uniwersalnym turystykiem udającym terenówkę. Jest to raczej maszyna stworzona z myślą o szybkiej jeździe poza asfaltem. Warto zauważyć, że KTM nie kombinował z nową filozofią ani nie próbował na siłę zmieniać charakteru modelu. Zamiast tego postawił na to, co od lat buduje jego reputację w świecie rajdów i offroadu.
Największą różnicę czuć w zawieszeniu, które w tej wersji jest praktycznie sprzętem wyjętym z motocykla fabrycznego. Z przodu pracuje widelec WP XPLOR PRO 7548 z technologią Cone Valve, a z tyłu amortyzator WP XPLOR PRO 6746. Oba elementy są w pełni regulowane i oferują skok na poziomie 27 cm. Do tego dochodzi system Cone Valve, który nie jest marketingowym dodatkiem, lecz rozwiązaniem znanym z programu wyścigowego KTM. Jego zadaniem jest utrzymanie stabilnego tłumienia nawet wtedy, gdy koła trafiają na serię ostrych nierówności. Dzięki temu motocykl zachowuje przewidywalność w sytuacjach, które dla wielu innych konstrukcji kończą się walką o utrzymanie toru jazdy. Już standardowy 890 Adventure R uchodzi za jednego z najmocniejszych zawodników w klasie, a wersja Rally tylko przesuwa granicę jeszcze dalej.
Pozostałe elementy motocykla są podporządkowane tej samej idei. Koła z obręczami Excel w rozmiarach 2.15 na 21 cali z przodu i 4.00 na 18 cali z tyłu wskazują na rajdowe przeznaczenie. Wysoki przedni błotnik poprawia pracę w błocie i piachu, a płaska kanapa w stylu rally ułatwia przesuwanie się po motocyklu podczas jazdy na stojąco. Do tego dochodzą szerokie podnóżki Factory Racing, które zapewniają pewne oparcie nawet w mokrych butach i po wielu godzinach jazdy w terenie. KTM dorzucił także karbonowe osłony zbiornika i dodatkowe zabezpieczenia newralgicznych elementów, bo ten motocykl zakłada, że prędzej czy później zaliczy spotkanie z ziemią gdzieś daleko od cywilizacji.
Jednostka napędowa pozostała bez rewolucji, ale trudno uznać to za wadę. Rzędowy, dwucylindrowy silnik o pojemności 889 cm³ generuje 104 KM oraz 100 Nm momentu obrotowego. Silnik jest dynamiczny, chętnie wchodzi na obroty i jednocześnie zachowuje przewidywalność, która w terenie jest ważniejsza niż sama liczba koni mechanicznych. Wersja Rally otrzymała tłumik Akrapovic Slip on Line, który jest o około 35 procent lżejszy od seryjnego i dodaje całości rasowego charakteru zarówno wizualnie, jak i dźwiękowo.
Elektronika w tym modelu nie została ograniczona, ale też nie dominuje nad kierowcą. Na pokładzie znalazł się Off Road ABS, kilka trybów jazdy z Rally Mode na czele, kontrola trakcji oraz system Motor Slip Regulation. W standardzie dostępny jest także Quickshifter Plus oraz tempomat, co może wydawać się zabawne w motocyklu tak mocno zorientowanym na teren, dopóki nie przypomnimy sobie o dojazdach do odległych odcinków specjalnych. Wszystko obsługuje 5 calowy wyświetlacz TFT z nawigacją krok po kroku, dzięki czemu motocykl radzi sobie równie dobrze na długich przelotach, jak i w najtrudniejszym terenie.
890 Adventure R Rally to maszyna dla tych, którzy naprawdę jeżdżą w terenie i chcą sprzętu o parametrach zbliżonych do rajdowych, ale z homologacją drogową. Po burzliwym okresie w historii KTM, austriacka marka wróciła do korzeni i znów robi to, z czego zawsze była znana, czyli buduje motocykle bezkompromisowe, szybkie i gotowe na najgorsze, co może zaoferować szlak. To w sumie bardzo prosta filozofia. Wystarczy się jej trzymać.

















Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze