Jaki motocykl kupić, by zwrócić uwagę innych na ulicy?
Nie. Nie spodziewajcie się w tym artykule listy motocykli potwierdzających wysoki status majątkowy właściciela. Zastanówmy się raczej nad tym, jak przy pomocy motocykla podkreślić swoją klasę, wysublimowany gust, czy wreszcie fakt, że motocykl jest nieprzypadkowym wyborem i jest dla nas ważny.
Dlaczego nie będę nawet próbował stworzyć listy motocykli, które sprawią, że będziesz przez otoczenie odbierany jako osoba majętna. Po pierwsze dlatego, że epatowanie bogactwem jest co najmniej w złym guście. Tak na pewno nie pokażesz, że masz klasę. Po drugie dla większości społeczeństwa motocykle są zupełnie niewidoczne, można by rzec przezroczyste. Dowód?
A jak myślicie dlaczego foto radary (przynajmniej na początku kiedy je instalowano) i kamery z Odcinkowych Pomiarów Prędkości robią zdjęcia z przodu? Bo zarówno ustawodawcy, którzy wprowadzali w życie stosowne przepisy jak i projektanci samych urządzeń najzwyczajniej w świecie nie wzięli w swoich działaniach po uwagę, że w ogóle istnieje coś takiego jak motocykl. Jeśli nawet mieli świadomość istnienia motocykli, to nie wiedzieli o tym, że motocykle nie mają tablic rejestracyjnych z przodu. To tylko jeden z przykładów potwierdzających, że dla statycznego obywatela motocykl jest ostatnią rzeczą, na którą może zwrócić uwagę.
Dlatego też lepiej skupić się na tym, jaki motocykl może zwrócić uwagę, wzbudzić zainteresowanie, czy szacunek wśród samych motocyklistów.
Z pewnością nie będzie to wolumenowy model mainstreamowej marki. To musi być egzemplarz rzadko spotykany w naturze. Takie właśnie są motocykle customowe, bo z definicji budowane są na indywidualne zamówienie. Customizng jest dziedziną bardzo szeroką i wcale nie opiera się, jakby niewtajemniczeni mogli sądzić, wyłącznie na modyfikacjach motocykli Harley-Davidson. Niesłuszna jest również obiegowa opinia, że customy to wyłącznie show bike’i, których jedynym zadaniem jest intrygująco wyglądać. Zatwardziali entuzjaści customowej sceny traktują swe maszyny jak najbardziej użytkowo i nierzadko pokonują na nich dalekie i trudne trasy. Omówienie wszelkich nurtów customizingu znacznie przekroczyłoby objętość akceptowalną w internetowym portalu, więc ograniczę się tylko do jednego gatunku customowych kreacji znanego jako restomod. Cóż to takiego? W świecie samochodów to po prostu stara karoseria połączona ze współczesnym i nie rzadko stuningowanym zespołem napędowym i zawieszeniem. W świecie motocykli jest podobnie, a jednym z bardziej "smakowitych" przykładów może być Kawasaki Z 900 albo Z 1000 z lat 70., w którym do tuningu silnika użyto nowoczesnych komponentów, a z oryginalnego motocykla pozostawiono jedynie ramę i elementy karoseryjne. Postawiono maszynę na współczesnych (oczywiście customowych) kołach obutych w nowoczesne sportowe opony i zaadaptowano nowoczesne zawieszenie i hamulce. Taki motocykl jest atrakcyjny nie tylko pod względem wizualnym, ale również pod każdym innym. Atrakcyjnym pomysłem może też być budowa repliki któregoś z motocykli występujących na kinowym ekranie, na przykład maszyny którą jeździł policjant Jim Goose w pierwszej części Mad Maxa.
Skoro już przy okazji restomodów wspomnieliśmy o starych motocyklach, to oczywiście stare motocykle również wystawiają swym właścicielom świadectwo, że są oni ludźmi oddającymi się nietuzinkowej pasji. Im marka zacniejsza a model rzadszy tym większy "efekt rażenia".
Przejdźmy teraz do motocykli bardziej dostępnych, czyli po prostu takich jakimi możemy wyjechać z salonu. Tu oczywiście najwyższe miejsce w hierarchii zajmą motocykl sportowe lub sportowo-turystyczne renomowanych europejskich marek, jak Aprilia, Bimota, Ducati, BMW, KTM,Triumph. Parkując gdzieś "na mieście" solidnie utytłanym motocyklem Adventure, również z pewnością zrobicie wrażenie. Wybierając jednak konkretny egzemplarz warto mierzyć siły na zamiary i nie mam tu na myśli możliwości finansowych, bo to sprawa oczywista. Mam na myśli możliwości, a raczej umiejętności jeździeckie. Kupowanie sportowego litra jeśli nie umie się wejść w zakręt na łokciu, zrobić spektakularne wheelie i stoppie, to czysta fanfaronada. Poza tym, jazda na motocyklu, którego właściciel nie jest w stanie wykorzystać 40% potencjału maszyny nie może dostarczyć temu właścicielowi autentycznej frajdy, już nie mówiąc o tym, że naraża go na śmieszność. Dla zwolenników bardziej spokojnej kontemplacyjnej jazdy dobrym wyborem będą maszyny amerykańskich marek Indian i Harley-Davidson. Motocykle z nurtu modern classic jakich pełno w ofercie Triumpha i Royal Enfielda też z pewnością zrobią dobre wrażenie.
Jaką mógłbym dać na koniec radę tym, którzy chcą błysnąć w towarzystwie posiadanym motocyklem?
Miejcie to co tu powyżej napisane w głębokim poważaniu i po prostu cieszcie się jazdą na motocyklu, który tylko wam się podoba, albo jest spełnieniem waszych marzeń, a poza tym pozostaje w zasięgu waszych możliwości finansowych oraz jeździeckich.
Dobrej zabawy!









Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze