tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Harley-Davidson szykuje bombę. Ale czy miał inne wyj¶cie?
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Harley-Davidson szykuje bombę. Ale czy miał inne wyj¶cie?

Autor: Andrzej Sitek 2026.08.03, 12:43 Drukuj

Szacunek dla własnej historii bywa dla producenta motocykli bronią obosieczną. Z jednej strony pielęgnowanie dziedzictwa budzi sympatię klientów, z drugiej kurczowe trzymanie się przeszłości potrafi zepchnąć markę na boczny tor. Harley wreszcie to zrozumiał?

Harley-Davidson przez lata zbierał za to cięgi od dziennikarzy i samych motocyklistów, uparcie stawiając na ciężkie, kosztowne maszyny, podczas gdy rynek domagał się lżejszych i tańszych propozycji dla początkujących. Owszem, zdarzały się próby wyjścia naprzeciw tym oczekiwaniom, chociażby modele Street 500 i 750 z silnikami Revolution X oraz układem V-Twin w ramie dostrojonej pod jazdę miejską, jednak to wciąż było zdecydowanie za mało.

NAS Analytics TAG

Nowy kapitan na mostku

Od października zeszłego roku ster w koncernie z Milwaukee trzyma Artie Starrs, obecnie również świeżo upieczony motocyklista, który rzeczywiście dobrze wyczuwa, czego dziś oczekują kierowcy zorientowani na dwa koła. Pod jego rządami zaczęły pojawiać się pierwsze sygnały odwilży, w postaci zapowiedzi ciekawych i relatywnie niedrogich maszyn zarówno spalinowych, jak i elektrycznych. Ale prawdziwa bomba wybuchła w ostatnich dniach.

Chodzi o koncept oznaczony jako RMCR, który zadebiutował na targach Mama Tried Motorcycle Show, czyli jeszcze pod koniec lutego, odbywających się w rodzinnym mieście marki. Bez przesady można powiedzieć, że ten motocykl zdominował imprezę. Czarna maszyna czerpie inspirację z legendarnego cafe racera XLCR, przy którym pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku pracował sam Willie G. Davidson. Trzeba uczciwie przyznać, że nasz niegdysiejszy bohater, mimo efektownego wyglądu, okazał się wówczas rynkową klapą, bo jego osiągi zwyczajnie nie dorównywały stylowi. Dziś, paradoksalnie, egzemplarze oryginalnego XLCR są pożądanymi rarytasami wśród kolekcjonerów.

RMCR, czyli bomba na Mama Tried

Nowy RMCR to zupełnie inna bajka. Portale motocyklowe prześcigały się w tekstach tłumaczących, dlaczego to właśnie taki model Harleyowi jest dziś najbardziej potrzebny. Miesiąc po pokazie maszyny zaczęły krążyć pierwsze plotki, że entuzjazm publiczności jest na tyle duży, iż firma poważnie rozważa wdrożenie RMCR do produkcji, a dodatkowym sygnałem, przybliżającym ten scenariusz, stała się decyzja o przeniesieniu wytwarzania silników Revolution Max z powrotem do Stanów Zjednoczonych.

Sama nazwa RMCR to skrót od Revolution Max Cafe Racer, co od razu wyjaśnia nam, co ukryto w ramie. Zastosowano potężny silnik Revolution Max o pojemności 1250 cm3, czyli 76,3 cala sześciennego. To o tyle istotne, że Pan America, czyli adventure, dla którego jednostkę pierwotnie zaprojektowano, generuje solidne 150 koni mechanicznych (111 kW) oraz moment obrotowy na poziomie 94 ft lbs (127 Nm), co bezlitośnie miażdży parametry starego XLCR, oferującego zaledwie 57 KM (42,5 kW) i 67,9 ft lbs (92 Nm). Spekuluje się, że RMCR bazuje na zmodyfikowanej ramie Pan America, a nie na całkowicie autorskiej konstrukcji, co miałoby sporo sensu, bo po co wyważać już otwarte drzwi. Prawdziwą gwiazdą projektu i tak pozostaje jednak design.

Design, który wymiata?

Precyzyjnie wykonana karoseria z akcentami z włókna węglowego oraz zdobieniami typu pinstriping robi wrażenie, a detale w rodzaju ikony filiżanki kawy na pokrywie piasty tylnego koła, mimo że drobne, dodają całości charakteru. Niestandardowy układ wydechowy w konfiguracji dwa na dwa, zakończony tłumikami Akrapovic, podobno brzmi równie rewelacyjnie, jak wygląda. Trudno wskazać inny koncept ostatnich lat, który tak bardzo zasługiwałby na prostą drogę do salonów, jak właśnie RMCR.

Gdyby Harley faktycznie zdecydował się na komercjalizację tego projektu, być może rozsądnym rozwiązaniem byłoby zastosowanie mniejszego silnika Revolution Max 975T o pojemności 975 cm3, czyli 59,5 cala sześciennego, znanego chociażby z modelu Nightster, albo nawet jeszcze skromniejszej jednostki napędowej. Taki średniolitrażowy motor, trafiający do jeszcze nieujawnionego modelu wycenionego poniżej 6 000 dolarów (ok. 22 500 złotych), pomógłby utrzymać bardzo przystępną jak na markę H D cenę oraz wysoką dostępność dla szerokiego grona klientów, łącząc szacunek dla historii z otwarciem na nowe pokolenie fanów. Oczywiście ta cena jest nieprawdopodobna, ale umówmy się, że na razie przyjmujemy taki tok dedukcji naszych kolegów zza Oceanu.

Znaki towarowe nie kłamią

Akurat teraz pojawia się kolejny, mocny dowód na to, że marzenia mogą zamienić się w rzeczywistość. Harley-Davidson złożył wniosek o rejestrację znaku towarowego dla nazwy RMCR, a do tego zgłosił drugi znak towarowy, który wygląda na odgałęzienie tej samej platformy. Do klasycznego cafe racera miałby dołączyć motocykl typu flat tracker. Informację jako pierwszy odkrył Dennis Chung z serwisu Motorcycle, analizując dokumenty złożone przez producenta z Milwaukee, dotyczące nazw RMCR oraz RMXR. Jak zauważa serwis, obie nazwy mają związek z prototypami pokazanymi przez Harleya, gdy firma po raz pierwszy zaprezentowała platformę Revolution Max, a także z wcześniejszą dokumentacją zgłaszaną do urzędów zajmujących się własnością intelektualną. Wtedy, obok modelu Pan America oraz odwołanego już Bronxa, marka pokazała zarówno wersję w stylu cafe racer, jak i motocykl inspirowany stylistyką flat track.

RMXR to nazwa rodem z historii marki, ponieważ oznaczeniem XR Harley opisywał dawniej właśnie swoje motocykle inspirowane flat track. Wykorzystanie platformy RMCR razem z silnikiem Revolution Max ma jednak sporo sensu, bo pozwoliłoby zrobić to, czego nie udało się osiągnąć Indianowi przy modelu FTR, czyli rozłożyć koszty prac rozwojowych oraz samej produkcji na więcej modeli, co finansowo jest znacznie bardziej opłacalne niż stawianie wszystkiego na jeden, osobny motocykl. W rodzinie RM znalazłyby się wtedy Pan America, RMCR oraz RMXR, co z punktu widzenia firmy walczącej o odbudowanie wyniku finansowego wydaje się posunięciem jak najbardziej rozsądnym, tym bardziej że po wycofaniu modelu FTR na rynku zrobiła się wolna, choć niewielka, przestrzeń.

Premiera jeszcze w tym roku?

Oczywiście w biznesie trudno o stuprocentową pewność jakiegokolwiek projektu, ale wszystko wskazuje na to, że Harley-Davidson może pokazać oba motocykle jeszcze w obecnym roku. Taka premiera pasowałaby zarówno do kalendarza największej imprezy branżowej sezonu (EICMA), jak i do planu Back to the Bricks, ogłoszonego wcześniej przez Artiego Starrsa. Dostępność i cena samego konceptu RMCR pozostają na razie w sferze spekulacji, jednak z każdym kolejnym miesiącem coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że jakaś jego wersja, prędzej czy później, trafi do salonów. To mogłoby sporo zmienić w sytuacji Harleya. Ale czy go uratuje w szybko zmieniającym się świecie?

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s± prywatnymi opiniami użytkowników portalu. ¦cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶ć opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz s± moderowane. Komentarze po dodaniu s± widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadaj±cym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu ¦cigacz.pl lub Regulaminu Forum ¦cigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

NAS Analytics TAG

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualno¶ci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep ¦cigacz

    NAS Analytics TAG
    na górę