Fatalna nawierzchnia A1 w remoncie. Uważajcie na nowe limity
Rusza gruntowna metamorfoza jednego z najbardziej znienawidzonych fragmentów polskich autostrad. Wczoraj robotnicy wreszcie rozpoczęli prace na trasie A1 w rejonie Katowic.
Nawierzchnia tego fragmentu jednej z najważniejszych arterii w kraju była w tak opłakanym stanie, że ze względów bezpieczeństwa limit prędkości spadł do 80 km/h. Niestety obecnie na drogę wjechały ekipy budowlane, więc tempo jazdy będzie jeszcze bardziej ograniczone. Inwestycja potrwa aż do końca wakacji 2027 roku, a więc kierowcy muszą uzbroić się w cierpliwość.
Sprawa rozbija się o osławione "fale Dunaju", czyli charakterystyczne pofalowania asfaltu, które dla motocyklistów stanowią szczególnie realne zagrożenie przy większych prędkościach. Remontem objęto ponad 3 km jezdni w kierunku Gliwic. Za realizację odpowiada konsorcjum firm COLAS Polska oraz ANTEX II, a wartość podpisanego kontraktu to 36,3 mln zł.
Skąd wzięły się te osławione fale na nawierzchni? Przyczyną okazało się pęcznienie jednego z materiałów wykorzystanych podczas pierwotnej budowy autostrady. Po zakończeniu prac inżynierowie mają przywrócić pełną nośność i równość jezdni, a sama nawierzchnia ma służyć kierowcom bez większych problemów przez co najmniej 30 lat. To również dobra wiadomość na przyszłość, bo po zakończonym remoncie możliwe będzie zniesienie obecnych ograniczeń, z powrotem do 110 km/h, a w niektórych miejscach do 80 km/h.
Tymczasem prace już ruszyły. Odbywają się na odcinku, który zaczyna się około 150 m za wiaduktem nad ulicą Kościuszki w Siemoni, a kończy się na wysokości Miejsca Obsługi Podróżnych Dobieszowice Zachód. Zakres inwestycji jest szeroki i obejmuje nie tylko wymianę zdeformowanej nawierzchni, lecz także modernizację systemu odwodnienia, przepustów, obiektów inżynierskich oraz ekranów akustycznych. Jak podkreśla GDDKiA, celem tych działań jest trwałe wyeliminowanie deformacji, przywrócenie pełnej nośności i równości jezdni oraz zapewnienie komfortowego i bezpiecznego użytkowania trasy przez kolejne lata.
Dla zmotoryzowanych poruszających się tą trasą oznacza to spore zmiany w organizacji ruchu. Jezdnia w kierunku Gliwic zostanie całkowicie zamknięta, a cały ruch przeniesiony zostanie na przeciwległą nitkę, prowadzącą w stronę Pyrzowic. Na remontowanym fragmencie kierowcy i motocykliści pojadą dwukierunkowo, po jednym pasie w każdą stronę, przy szerokości pasa wynoszącej 3,25 m. Wprowadzono też nowy limit prędkości, tym razem 60 km/h. Drogowcy apelują o zachowanie wzmożonej ostrożności i bezwzględne stosowanie się do tymczasowego oznakowania, co w przypadku jednośladów, mniej stabilnych na wąskich, tymczasowych pasach, ma szczególne znaczenie.
To jednak nie koniec śląskich inwestycji na A1. Równolegle trwa przetarg na remont kolejnego newralgicznego fragmentu, w okolicach węzła Pyrzowice. Zakres prac obejmie blisko 1,7 km drogi, modernizację obu jezdni oraz samego węzła, a do tego wymianę oświetlenia, przebudowę kanalizacji deszczowej, czterech przepustów i trzech mostów przebiegających nad autostradą. Wybrany wykonawca będzie miał na realizację zadania 18 miesięcy, przy czym do tego czasu nie wliczają się okresy zimowe.
GDDKiA przypomina przy tym, że cały proces naprawy odcinka A1 pomiędzy Pyrzowicami a Piekarami Śląskimi podzielono na aż 13 niezależnych zadań. Kolejność oraz terminy ich realizacji zależą od stopnia zniszczenia poszczególnych fragmentów, dostępnego budżetu oraz aktualnej organizacji ruchu. Sukcesywne wdrażanie kolejnych etapów ma docelowo przywrócić pełne parametry techniczne jednej z najważniejszych tras komunikacyjnych województwa śląskiego, z korzyścią dla wszystkich, którzy pokonują ją na dwóch i czterech kółkach.












Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze