Dlaczego tor Mugello to najlepsze miejsce na ¶wiecie? Milan Pawelec kontra dawni mistrzowie, a obecnie Gamonie
Powiedzieć tylko, że ten tor robi wrażenie, to tak, jakby nic nie powiedzieć. Dla wielu to prawdziwe sanktuarium Bogów Szybkości. To tutaj odbywały się spektakularne pojedynki, które do dziś oglądamy z wypiekami na twarzy. I kiedy pojawiła się sposobność żeby przyjechać tu i pojeździć, nie umieliśmy sobie odmówić tej przyjemności.
Droga na Mugello była dość pokręcona, szczególnie w przypadku Rafała, który przyjechał tu… motocyklem. Leciwa Honda PanEuropean zanim trafiła na tor przejechała przez Bałkany, Grację i Bóg jeden raczy wiedzieć ile krajów. W ogólnym rozrachunku Rafalski dokleił Babci kolejne 5000 km. Na szczęście litościwy był na tyle, że po Mugello nią nie jeździł. Tu czekała na niego już jego CBR600RR przywieziona przez Szymona.
Szymon po raz kolejny przekonał się, że jego wybór sprzed kilku lat to trafna decyzja i mimo lat oraz przebiegu już ponad 9000 km Panigale V4S nie ma sobie równych. No dobra. Pewnie jest kilka równie zacnych (a może nawet i lepszych) motocykli, ale w przypadku Włoszki uczucia Szymona są cały czas stabilne. Nie zamierza rozglądać się za sportową alternatywą dla niej.
Ale ten wyjazd to też miłe spotkania. Cieszy fakt, że starzy mistrzowie polskich wyścigów nadal mają w sobie energię, żeby nico bardziej hobbistycznie - nie mylić z "wolniej" jeździć po torze. Wyśmienitym punktem odniesienia dal nich był trenujący tu Milan Pawelec. To osobna historia i moglibyśmy o nim mówić naprawdę długo. Fakty są takie, że na tle trackdayowców brylował, świecił jasnym, wyraźnym światłem. Naprawdę, można poczuć było tę różnicę, dlaczego to on występuje w mocnej lidze i jest realną szansą na Polskiego zawodnika w lidze światowej. A najzabawniejsze jest to, że przyjechał tu, uwaga - motocyklem po bracie (Oleg startował tym motocyklem w ostatniej rundzie MP) i na… używanych oponach. Gdyż, jak nam zdradził, przyjechał ty "treningowo, żeby pojeździć na używanych gumach i poćwiczyć ślizganie się na motocyklu". Wow! Nie przeszkodziło mu to być prawdziwym dominatorem tego eventu, ale też po prostu fajnym kolegą z paddocku. Kiedy wyprzedzał na torze sprawnie poruszającego się zawodnika, przymykał nieco gaz i… podciągał go. Kilku chłopaków naprawdę sporo poprawiło swoje czasy dzięki niemu.
Więcej naszych wrażeń z toru Mugello znajdziecie na naszym filmie.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze