Czy Bajaj w³a¶nie wyda³ wyrok na fabrykê KTM w Austrii? "Produkcja w Europie jest martwa"
Europejski przemysł jest ostatnio w nienajlepszej kondycji i nic nie wskazuje na poprawę. Oliwy do ognia dolał ostatnio Rajiv Bajaj w jednym z wywiadów. Wypowiedział się na temat branży motocyklowej, produkcji jednośladów i dał wskazówkę odnośnie tego, co może się wydarzyć z fabryką w Mattighofen.
Bajaj jest obecnie właścicielem KTM AG po tym, jak wpompował 800 mln euro w ratowanie austriackiej marki. Choć produkcja motocykli częściowo nadal odbywa się w Mattighofen, to dni austriackiej fabryki mogą być policzone. Świadczą o tym słowa prezesa koncernu Bajaj. Rajiv Bajaj udzielił ostatnio wywiadu, z którego wynika, że zamierza bezpardonowo obniżyć koszty działalności austriackiej marki. Co ciekawe, dotychczas to były prezes KTM - Stefan Pierer uchodził za bezdusznego zamykacza fabryk.
Rajiv Bajaj udzielił wywiadu CNBC-TV18.com, w którym opowiadał o branży motocyklowej i dał wskazówkę odnośnie przyszłości produkcji KTM. W swojej wypowiedzi podzielił branżę na dwie grupy marek. Pierwsza to marki wolumenowe, które mają w swojej ofercie nie tylko motocykle określane jako premium, ale także maszyny z silnikami o mniejszej pojemności, które są sprzedawane na tzw. rynkach wschodzących. Druga grupa to marki lifestyle, gdzie nie zwraca się uwagi na cenę i koszty. Do tej grupy zaliczył m.in. markę KTM. Ta jednak ostatecznie mocno przejechała się na swoim modelu działania.
- Mamy 50 mln motocykli tu, milion tam. Szczerze mówiąc to są zupełnie różne sposoby prowadzenia biznesu i różne modele biznesowe, co jest oczywiste, bo skala jest zupełnie inna - mówił Rajiv Bajaj o różnicach pomiędzy markami wolumenowymi i markami lifestyle. Bajaj jest oczywiście marką wolumenową, ale dzięki współpracy z Triumph i KTM ociera się o segment lifestyle.
W wywiadzie Rajiv Bajaj mówił o konieczności ograniczania kosztów. Przywołał tu przykład marki Triumph, która produkuje swoje motocykle głównie w Tajlandii i Indiach. Podkreślił, że Brytyjczycy robią to już od 15 lat, więc dlaczego inni nie mogą tego robić. Z przytoczonych danych finansowych wynika, że motocykle KTM produkowane w Indiach mają lepszą marżę niż te produkowane w Europie.
- Najpierw musimy przywrócić markę KTM do źródła i to będzie nasz punkt wyjścia, od którego wprowadzimy uproszczenie operacji, co będzie miało zbawienny wpływ na firmę. Musimy zresetować koszty. Ujmując to w prosty i dosadny sposób, produkcja w Europie jest martwa. Branża motoryzacyjna, w tym samochodowa rozumie to teraz, kiedy ma zobowiązania polityczne i socjalne, dlatego nie może przenieść wszystkiego z Europy do Azji, by produkować w sposób bardziej konkurencyjny. Chciałbym jednak przywołać Triumpha jako przykład. 15 lat temu Pan Bloor przeniósł 100 proc. produkcji Triumpha do Tajlandii - wyjaśnia Rajiv Bajaj.
Słowa prezesa koncernu Bajaj budzą mieszane uczucia. Z jednej strony chce, by KTM wrócił do źródeł. Uważa, że obecna oferta marki jest zbyt szeroka. Z drugiej - z jego słów wynika, że chciałby przenieść produkcję do Azji. Likwidacja fabryki w Mattighofen byłaby ogromnym ciosem dla regionu, w którym się znajduje. Już ubiegłoroczne zwolnienia były sporym wyzwaniem dla tych, którzy stracili pracę i dla urzędów pracy. Na ratunek mogą przyjść... cła Donalda Trumpa. Te dla Indii są znacznie większe niż dla motocykli produkowanych na terenie Unii Europejskiej. Wszystko dlatego, że Indie kupują surowce od Rosji.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze